To nie komedia.
~Diet Cezar Narcyz
(10 lat temu)
Nie przepadam za komediami ale na Króla się wybrałem po obejrzeniu zajawki, która wydała mi się zabawna. Jednak jakież było moje rozczarowanie kiedy okazało się, że w zajawce upchnięto prawie wszystkie zabawne sceny z filmu (więcej ich nie było). W dodatku kompilacja tych scen wydała mi się dużo bardziej zabawna niż te same sceny oglądane w filmie. To nie jest komedia, producent celowo wprowadził nas w błąd. Wg mnie to film refleksyjny (cokolwiek miałoby to oznaczać) z kilkoma zabawnymi elementami. Niestety tak naprawdę nie wiem co autor miał na myśli ... . Może za cienki jestem na takie kino :( .
Skorzystam jednak z okazji i ponowie mój apel z innego komentarza. Może w końcu to coś da.
Drodzy kinomani proszę Was nie żryjcie w kinie! W kinie nie jesteście sami ani nie jesteście w domu. Pamiętajcie że wolność Waszego obżarstwa jest ograniczona czułością uszu współoglądaczy. Ja przychodzę do kina na film. Często wcześniej odwiedzam KFC czy innego subwaya. Niestety często, zdecydowanie za często całą przyjemność z oglądania odbierają mi odgłosy żarcia. Głośne siorbanie (choć wiadomo że napój skończył się juz 30 min. wcześniej), gryzienie z otwartymi ustami chipsów, popcornu i innych nachosów, drapanie pazurami po kartonowych pudełkach z popcornem, szeleszczenie opakowaniami i wykładanie kopyt na oparcia pustych foteli z rzędu wcześniej. Po seansie i zapaleniu światła dopiero widać jaki chlew zostaje w kinie.
Dziwne ale na "Królu życia" nikt mi nie przeszkadzał. Może to zasługa szczątkowej frekwencji (poniżej 10 osób na sali). Na maratonie Hobbita też była kulturka a przecież widzów zdecydowanie więcej. Może jednak nie wszystko stracone :) ?
65
9