MIT-PRACA-EMERYCI-MIT-PRACA
Starsi zabierają etaty? To mit
Artykuł z Rzeczpospolitej
Bartosz Marczuk
Mimo obaw po wygaszeniu przywilejów emerytalnych nie pogorszyła się sytuacja starszych osób na rynku pracy.
Profesor ekonomii Jerzy Hauser w 2002 r. zgłosił postulat całkowitego zakazu pracy dla emerytów (choć później się z tego wycofał). To dowód, jak głęboko zakorzeniony jest mit, że starsze pracujące osoby zabierają etaty młodym.
To szkodliwy, powszechnie powtarzany stereotyp mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, wiceminister pracy, odpowiedzialna w 2008 r. za wygaszanie przywilejów emerytalnych.
Ekonomiści tłumaczą: jeśli wysyłamy na świadczenia społeczne wiele osób, musimy bardziej opodatkować młodych. Wtedy stają się drożsi i przez to trudniej znaleźć im pracę. Jest zatem dokładnie odwrotnie, niż głosi mit im więcej wcześniejszych emerytów, tym trudniejsza sytuacja na rynku pracy młodych.
Nasze doświadczenia z likwidacją wcześniejszych emerytur dowodzą też, że nie powoduje to wzrostu bezrobocia wśród starszych dodaje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Eksperci tłumaczą, że nie jest tak, iż liczba miejsc pracy w gospodarce jest reglamentowana. Tak naprawdę najlepiej dla niej (a więc i dla samych obywateli), jeśli pracują wszyscy, którzy mogą.
Jeśli osoby zdolne do pracy nie są aktywne, a tak się dzieje, jeśli masowo wysyłamy na wcześniejsze emerytury stosunkowo młodych ludzi, jest to dla gospodarki strata zauważa Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.
Większa liczba pracujących to także wyższe wpływy do budżetu (niższe podatki) oraz wyższy popyt na dobra i usługi. A właśnie od popytu zależy kondycja firm i dynamika tworzenia miejsc pracy. Jeśli mają komu sprzedawać wytworzone przez siebie dobra i usługi, to inwestują, rozwijają się i zatrudniają.
To, na co zwracają uwagę ekonomiści, potwierdzają polskie doświadczenia. Na początku tego wieku mieliśmy rekordową liczbę osób na świadczeniach społecznych (emerytury, renty, świadczenia przedemerytalne). Miejsc pracy powinno więc być pod dostatkiem. Nic z tego w lutym 2003 r. wskaźnik bezrobocia osiągnął historyczne maksimum. Wynosił 20,7 proc.
Wysyłanie na wcześniejsze emerytury przynosi nie tylko straty ekonomiczne, ale i społeczne. Prof. Anna Giza-Poleszczuk w raporcie z badań Dezaktywizacja osób w wieku okołoemerytalnym" przytacza wstrząsające wyznania osób, które skorzystały z wcześniejszej emerytury. Badacze najpierw pytali je o wyobrażenie życia po zakończeniu pracy. Psychiczny odpoczynek, nie ma tej nerwowości", Mam urlop cały rok" odpowiadają respondenci. Później przytaczane są relacje osób, które przeszły już na ten urlop". Mówią: Jak człowiek idzie na emeryturę, to jest znak śmierci"; Jak pójdę na emeryturę, to już jest po życiu".
Badacze zwracają uwagę, że często osoby w starszym wieku mitologizują sobie okres emerytury, a później czują się zmarginalizowane, niepotrzebne, mało aktywne. Nie zawsze tak jest, ale zdarza się w wielu przypadkach. Jeśli chcemy otrzymać jakiekolwiek świadczenia na starość, musimy pracować dłużej i likwidować przywileje. Już teraz do wypłaty emerytur dokładamy kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Co się stanie, gdy pogorszy się sytuacja demograficzna? pyta retorycznie Mordasewicz.
Artykuł z Rzeczpospolitej
Bartosz Marczuk
Mimo obaw po wygaszeniu przywilejów emerytalnych nie pogorszyła się sytuacja starszych osób na rynku pracy.
Profesor ekonomii Jerzy Hauser w 2002 r. zgłosił postulat całkowitego zakazu pracy dla emerytów (choć później się z tego wycofał). To dowód, jak głęboko zakorzeniony jest mit, że starsze pracujące osoby zabierają etaty młodym.
To szkodliwy, powszechnie powtarzany stereotyp mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, wiceminister pracy, odpowiedzialna w 2008 r. za wygaszanie przywilejów emerytalnych.
Ekonomiści tłumaczą: jeśli wysyłamy na świadczenia społeczne wiele osób, musimy bardziej opodatkować młodych. Wtedy stają się drożsi i przez to trudniej znaleźć im pracę. Jest zatem dokładnie odwrotnie, niż głosi mit im więcej wcześniejszych emerytów, tym trudniejsza sytuacja na rynku pracy młodych.
Nasze doświadczenia z likwidacją wcześniejszych emerytur dowodzą też, że nie powoduje to wzrostu bezrobocia wśród starszych dodaje Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Eksperci tłumaczą, że nie jest tak, iż liczba miejsc pracy w gospodarce jest reglamentowana. Tak naprawdę najlepiej dla niej (a więc i dla samych obywateli), jeśli pracują wszyscy, którzy mogą.
Jeśli osoby zdolne do pracy nie są aktywne, a tak się dzieje, jeśli masowo wysyłamy na wcześniejsze emerytury stosunkowo młodych ludzi, jest to dla gospodarki strata zauważa Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.
Większa liczba pracujących to także wyższe wpływy do budżetu (niższe podatki) oraz wyższy popyt na dobra i usługi. A właśnie od popytu zależy kondycja firm i dynamika tworzenia miejsc pracy. Jeśli mają komu sprzedawać wytworzone przez siebie dobra i usługi, to inwestują, rozwijają się i zatrudniają.
To, na co zwracają uwagę ekonomiści, potwierdzają polskie doświadczenia. Na początku tego wieku mieliśmy rekordową liczbę osób na świadczeniach społecznych (emerytury, renty, świadczenia przedemerytalne). Miejsc pracy powinno więc być pod dostatkiem. Nic z tego w lutym 2003 r. wskaźnik bezrobocia osiągnął historyczne maksimum. Wynosił 20,7 proc.
Wysyłanie na wcześniejsze emerytury przynosi nie tylko straty ekonomiczne, ale i społeczne. Prof. Anna Giza-Poleszczuk w raporcie z badań Dezaktywizacja osób w wieku okołoemerytalnym" przytacza wstrząsające wyznania osób, które skorzystały z wcześniejszej emerytury. Badacze najpierw pytali je o wyobrażenie życia po zakończeniu pracy. Psychiczny odpoczynek, nie ma tej nerwowości", Mam urlop cały rok" odpowiadają respondenci. Później przytaczane są relacje osób, które przeszły już na ten urlop". Mówią: Jak człowiek idzie na emeryturę, to jest znak śmierci"; Jak pójdę na emeryturę, to już jest po życiu".
Badacze zwracają uwagę, że często osoby w starszym wieku mitologizują sobie okres emerytury, a później czują się zmarginalizowane, niepotrzebne, mało aktywne. Nie zawsze tak jest, ale zdarza się w wielu przypadkach. Jeśli chcemy otrzymać jakiekolwiek świadczenia na starość, musimy pracować dłużej i likwidować przywileje. Już teraz do wypłaty emerytur dokładamy kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Co się stanie, gdy pogorszy się sytuacja demograficzna? pyta retorycznie Mordasewicz.

