zamiast
zrobić współczesne polskie "Love story", dostaliśmy kolejny filmowy banał o niemożnościach, ale z poprawnością: obecność lesbijki obowiązkowa. Filmy ambitne też trzeba umieć zrobić. Słabi aktorzy kręcą się jak kukiełki, między nimi zero emocji, w finale zero dramaturgii. Trudno zapamiętać choćby jedną scenę. Ciekawa jest natomiast muzyka do tego filmu
2
5