Mc Donalds
To co ujrzałam sobotniego popołudnia w jednym z Gdańskich mc przerosło jakiekolwiek granicę... ''Kierownik-poganiacz, bo inaczej go nie można chyba nazwać, który stoi nad oblanymi potem biegającymi dziewczynami, klaszcze, przy czym krzyczy np''obieramy ziemniaki'' kolejka sięga prawie wyjścia, a Pan krzyczy,słychać go na całe pomieszczenie,przy czym dobrze się bawi. żałoosne naprawdę! przez chwilę poczułam się jak na filmach o Korei Pólnocnej. Żałuję tylko,że nie stałam bliżej,nie miałam odpowiedniego dostępu do Pana bo z przyjemnością powiedziałabym mu parę słów...

