Dno Pacyfiku.
Od lat, przed świętami chodziłam do kina żeby obejrzeć sobie uroczą, przesłodzoną grudniową opowieść o pogmatwanych ludzkich relacjach...I zawsze było miło.Od tego typu produkcji nie wymagam więcej. Co się stało tym razem....nie wiem. Karolak był, choinka była, a film, minuta po minucie gasił nadzieje na cokolwiek. Żenujaco tandetne postacie osadzone w jeszcze bardziej żenujacej intrydze...To już jest brak szacunku do inteligencji widza. Kilka osób wyszło w trakcie.W przyszłym roku przed świętami już nie pojdę do kina...na polski"swiateczny" film.Smutno mi...
4
5