Syn wyjechał 12 stycznia br do Holandii. Od tego czasu szuka intensywnie pracy. Biegle mówi po angielsku .... i nic.... mnóstwo wysłanych CV, jakies odzewy są, owszem ale wszędzie , nawet przy pomidorach wymagaja doświadczenia.
normalka..czasy eldorado sie skonczyly..popieram ze jak nie znajdzie nic przez miesiąc dwa niech wraca bo tylko dlugow sobie narobi..od paru lat w Holandii sam angielski juz nie wystarcza..wiem z autopsji
" Syn wyjechał 12 stycznia br do Holandii. Od tego czasu szuka intensywnie pracy. Biegle mówi po angielsku .... i nic.... mnóstwo wysłanych CV, jakies odzewy są, owszem ale wszędzie , nawet przy pomidorach wymagaja doświadczenia."
Przecież wciąż panuje przekonanie że tuż za granicami naszego kraju (w dowolnym w sumie kierunku) rozciąga się bezkresna kraina mlekiem i miodem płynąca. Jak to więc możliwe że przez cały miesiąc nie znalazł pracy?