mentalny obrzydłówek
Jestem zaniepokojona tym w jaki sposób biurwy z ramienia operatora dystrybucji gazu, przestrzegają ustawy o ochronie danych osobowych i w ogóle co wyczyniają z ludźmi.
Nagabuje mnie mało rozgarnięta sąsiadka (nie znam jej i pomimo dwóch rozmów nic o niej nie wiem), która na szybko chce wybudować przyłącze gazowe do swojej nieruchomości. Poprosiła o wyrażenie zgody na wejście w teren drogi, która jest naszą współwłasnością. Nie widzę problemu. Musimy sobie pomagać. Napisałam jej takie oświadczenie.
Okazało się, że urzędas wysłał ją w pole, z plikiem kserówek umowy pomiędzy operatorem dystrybucji gazu a każdym indywidualnym właścicielem nieruchomości. Umowa zawiera dane osobowe, które podlegają ochronie.
Przywykłam, że takie sprawy załatwia się pisemnie. Przychodzą listy polecone, podpisane przez biurwę, której istnienie można potwierdzić. Sprawa jest zwykle krótko wyjaśniona i nie ma problemu ze zwrotnym, pozytywnym ustosunkowaniem się, tą samą drogą.
Sąsiadka reprezentuje poziom maszynki jazgocącej, która nie pozwala dojść do słowa a szkoda bo może czegoś ciekawego by się dowiedziała.
Odmówiłam wypełnienia in blanco umowy, co do której sąsiadka jest osobą trzecią
Próbowałam dodzwonić się do kwatery głównej operatora i zlokalizować słabe ogniwo ale...piątek, piąteczek, piątunio.
Nie jestem z tej bajki i od dawna wiem, że tutaj wszystko istnieje teoretycznie ale niektóre zachowania ludzi są jak z kosmosu a ich bezmyślność niepojęta.
Nagabuje mnie mało rozgarnięta sąsiadka (nie znam jej i pomimo dwóch rozmów nic o niej nie wiem), która na szybko chce wybudować przyłącze gazowe do swojej nieruchomości. Poprosiła o wyrażenie zgody na wejście w teren drogi, która jest naszą współwłasnością. Nie widzę problemu. Musimy sobie pomagać. Napisałam jej takie oświadczenie.
Okazało się, że urzędas wysłał ją w pole, z plikiem kserówek umowy pomiędzy operatorem dystrybucji gazu a każdym indywidualnym właścicielem nieruchomości. Umowa zawiera dane osobowe, które podlegają ochronie.
Przywykłam, że takie sprawy załatwia się pisemnie. Przychodzą listy polecone, podpisane przez biurwę, której istnienie można potwierdzić. Sprawa jest zwykle krótko wyjaśniona i nie ma problemu ze zwrotnym, pozytywnym ustosunkowaniem się, tą samą drogą.
Sąsiadka reprezentuje poziom maszynki jazgocącej, która nie pozwala dojść do słowa a szkoda bo może czegoś ciekawego by się dowiedziała.
Odmówiłam wypełnienia in blanco umowy, co do której sąsiadka jest osobą trzecią
Próbowałam dodzwonić się do kwatery głównej operatora i zlokalizować słabe ogniwo ale...piątek, piąteczek, piątunio.
Nie jestem z tej bajki i od dawna wiem, że tutaj wszystko istnieje teoretycznie ale niektóre zachowania ludzi są jak z kosmosu a ich bezmyślność niepojęta.

