Re: wiek 50
Może dla Ciebie brednie, ale dla osób po 50-tym roku życia smutna rzeczywistość. Może trochę inaczej spojrzysz gdy opiszę sytuację w jakiej straciłam pracę (nie tylko ja ale 75% pracowników w tym cała księgowość, kadry,sekretarka i kasjerka o sprzątaczkach również należy pamiętać). Szefowa odchodziła na emeryturę i wszyscy na jej miejsce typowali jej zastępcę nad wyraz kompetentnego pana lat 54. Niestety - któregoś pięknego dnia wymieniony pan poprosił wszystkich do siebie i usłyszeliśmy jak się okazało hiobową wieść - szef będzie z zewnątrz - podobno super fachowiec. Zjawił się chłopaczek w garniturku i adidasach(!!!), fryzura prawie Paderewski (brak siwizny). Jako pierwszy poleciał zastępca i sekretarka bo on za stary i nie będzie się rozwijał, najlepsze lata na pracownika ma za sobą (!!!!), a sekretarka bo niereprezentacyjna. Oboje usłyszeli to przy osobach trzecich. Kolejna była kasjerka bo ma "tylko średnie wykształcenie", kolejna była kadrowa bo "ta idiotka nic nie umie i nie rozumie jak mówi się do niej po polsku" - biedna nie umiała wytłumaczyć genialnemu szefowi jaka jest różnica między umową o dzieło, a prawami autorskimi. No taka głupia :). Wprawdzie wygrała w sądzie pracy ale do firmy nie wróciła - przeterminowała się i poszła na emeryturę.
Potem poleciało po wszystkich." Bo to wszystko takie stare i głównie ze średnim wykształceniem" - np. ja nie byłam wydajna bo nie potrafiłam w ciągu ośmiu godzin zadekretować bagatelka 250 faktur. Ktoś kto kiedykolwiek robił coś takiego wie, że jest to niewykonalne zwłaszcza jeśli ma być zrobione dobrze.
Dzielny szef zatrudniał wedle zasady cv+zdjęcie. .
Zanim wszystkie poleciałyśmy na zieloną trawkę zdążyłyśmy zapoznać się z "fachowym"i talentami 28-letniej pannicy zatrudnionej na stanowisko głównej księgowej, pomysłami 26-letniego menagera i głównego technicznego jak się okazało równolatka szefa (obaj po wiosen 36).
Jako kuriozum podam, że zwolniono też sprzątaczki - dlaczego? No taaak, zgadza się były mało wydajne :).
Pan ten już tam nie pracuje, osoby przez niego zatrudnione również. Firma wygrzebuje się, a właściwie usiłuje wygrzebać się z doła, w który wpędził ją genialny młody szef jak i wspaniali, rzutcy, otwarci na wiedzę itp, itd.
Nam ta zmiana pracy nie przywróciła. Jakby ktoś się pytał wszystko odbyło się lege artis, zgodnie z przepisami. Takie tam - redukcja stanowisk, zmiana struktury firmy i inne dyrdymałki.
A zdarzyło się gdzie ? A w budżetówce właśnie :).
Kabartet? Nie to nasza rzeczywistość właśnie.
2
0