Re: nieruchomości
Na początku praca polega na... jak oni to ładnie nazywają... "stworzeniu własnej bazy klientów" .
Siedzisz przed komputerem ( a prędko go nie dostaniesz ), wyszukujesz prywatnych ogłoszeń sprzedaży/wynajmu nieruchomości, dzwonisz pod podany numer i zwyczajnie kłamiesz, że masz klientów na ich nieruchomość i czy moglibyście się spotkać, podpisać umowę ble, ble ble... itd. itp. Oczywiście sprzedający jak słyszy, że masz klienta to chce, żeby go od razu przyprowadzić i wtedy masz już przygotowaną odpowiedź, że nie możesz reprezentować nieruchomości, której nie masz w ofercie. Jak już musisz wziąć ze sobą "klienta" to przeważnie idzie z Tobą ktoś z biura ( przynajmniej tak było u mnie ). Potem dzwonisz do sprzedającego, że klientowi jednak nie podoba się ta nieruchomość ale będziesz szukać klienta dalej ( oczywiście umowę na pośrednictwo masz już podpisaną - tego głównie wymagają kierownicy oddziałów).
Stres jest jak dziennie nie wyrobisz jakiejś tam normy - np. musisz umówić 3 spotkania dziennie - jeżeli umówisz jedno, następnego dnia musisz umówić 5. Kasę dostaniesz od podpisanej umowy więc jak masz dobrą gatkę i lubisz ludziom wciskać kit to dobrze na tym wyjdziesz...
Czasami klient przyjdzie sam ale to raz na ruski rok...
W samym Gdańsku jest oddziałów tej firmy, do tego Pruszcz, Sopot Gdynia... Ludzie wyrywają sobie te ogłoszenia i każdy wciska tą samą bajkę.
Powodzenia na nowej ścieżce kariery :)
1
0