powrot do bazy

mam pytanko do zawodnikow ktorzy osiagaja wyniki w granicach 80 km i lepsze...po 80 km czesto przychodzi taki moment ze stawiasz wszystko na jedna karte i idziesz w trupa:) albo dojdziesz do kolejnego punktu albo nie przewaznie jest to w okolicach godziny 18 gdzie pomalu zaczyna robic sie chlodno a trzeba takze pomyslec o jakims powrocie do bazy jesli naped zawiedzie:) co wtedy robicie??? ja teraz odpadlem w okolicach 90 km balem sie ze moge pasc gdzies w lesie i zwloke sie do asfaltu po zmroku i nikt mnie nie zabierze a pks nie jezdza ta trasa w dni wolne.....mysle ze mialem 50% szans aby doczlapac sie jakos do mety w 3 godz ale gdybym padl po drodze bylaby rzeznia na maxa.... czy ktos ma podobne klopoty?????? jak sobie z tym radzicie????
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Pomimo że dotarłem nieco bliżej, to do bazy i tak miałem kawałek. Szedłem zakładając że z buta nie będe wracać, na pewno złapie stopa żeby wrócić do Sierakowic. Jednak ponad połowe dystansu przeszedłem z buta, na szczęście później złapaliśmy stopa - niestety na kaszubach jest dość trudno jeśli chodzi o tą kwestie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Czyli zakładałeś swoją dyskwalifikację od początku?
Regulamin mówi dokładnie:
25. Uczestnicy w czasie trwania rajdu mają prawo, iść (na trasie pieszej), jechać (na trasie rowerowej) i odpoczywać wedle własnej woli. Aby przebycie trasy było "czyste" nie mogą oni korzystać z żadnego środka lokomocji oraz osób trzecich.

Bye...

BartekB
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

BartolomeoBB napisał(a):

> Regulamin mówi dokładnie:
> 25. Uczestnicy w czasie trwania rajdu mają prawo, iść (na
> trasie pieszej), jechać (na trasie rowerowej) i odpoczywać
> wedle własnej woli. Aby przebycie trasy było "czyste" nie mogą
> oni korzystać z żadnego środka lokomocji oraz osób trzecich.

Ale regulamin ma wcześniej też inne punkty np. 9 i 10 (mówimy o TP oczywiście). Po rezygnacji ze współzawodnictwa to możesz chłopie nawet do bazy nie wracać, bylebyś kartę startową sędziemu oddał i powiadomił organizatorów o tym, że wracasz do domu. A co zaliczyłeś, to Twoje. No, chyba, że chłopaki byli z trasy rowerowej, ale z tego co napisali to nie wynika, bo rowerzyści nie chodzą "z buta".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Hej Hamillu! Kryzys dopiero na 80-tym km? Mnie dopadł nad ranem taki, jakiego od dawna nie pamiętam. Ze swoimi kompanami rozstałem się między PK 5 i 6, a do bazy dotarłem godzinę po nich (9.24). Myślałem, że mam już z głowy, ale krótka techniczna przerwa na półmetku, zrzucenie zaparzonej kurtki i przepoconego polara sprawiły, że ok. 9.45 dziarskim krokiem ruszyłem na drugą pętlę i z zaskoczeniem stwierdziłem, że jeszcze mam dość pary, żeby grzać całkiem przyzwoitym tempem. Uwierzyłem, że jeszcze nie wszystko stracone i jeśli będę wybierał optymalne warianty, mam szansę dojść do mety. Na PK 12 dogoniłem swoich kompanów z pierwszej pętli, którzy godzinę stracili na błądzeniu po lesie. Potem była już tylko walka z czasem, ale wiara czyni cuda. Na metę wpadliśmy o 20.30. Wynik do rewelacyjnych nie należy, ale najważniejsze, że się udało. A Tobie radzę się zastanowić, czy na trasie pijesz dostatecznie dużo płynów, bo osłabienie często jest wynikiem nadmiernego odwodnienia. I co jakiś czas warto zjeść coś kalorycznego np. batonik Mars (przez kilka dni po Harpaganie patrzeć nie mogę na batoniki, ale z czasem to przechodzi). Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Warto pamiętać, że każdy kryzys kiedyś mija, i że organizm troche przejaskrawia problemy - wystarczy jakieś ożywienie - np. przepakowanie w bazie, ładny widoczek, sprawne przejście z punktu do punktu a nawet odstawienie przez kompanów i nagle człowiek czuje się lepiej.
Od 15.00 miałem już serdecznie dość, na PK13 trochę się zasiedzieliśmy i trudno mi się potem wrzucało kolejne biegi, koledzy mnie odstawili zmusiło mnie to do częstszego analizowania mapy, koledzy majaczyli gdzieś na horyzoncie - motywacja, szare komórki się ożywiły i było nieźle. Kolegów dogoniłem na PK14 i z wigorem 65latków parliśmy dalej :).

Wody na 2. pętlę specjalnie wziąłem przesadnie dużo - aż 3 litry - pijąc z camelbeka zawsze się stresuję, że może mi się skończyć a teraz miałem komfort, pozatym poprzednio mojemu koledze o 17. skończyła się woda to wolałem mieć zapas i dla niego ;). Na szczęście słońce nie prażyło i na mecie zostało mi 0,5 litra. Oczywiście można było wziąć mniej bo po drodze był sklep.
Co do jedzenia to zjadłem 1/2 bułki, 3 tubki karmelowego mleka, mnustwo miękkich krówek (gorąco polecam!), 2x6 Mamb (mocny ożeźwiający smak), kilka batoników (Noname), 2 jabłka (za ciężkie!), 2 banany, sezamki. Zero czekolady. W sumie niewiele
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Heh Jedrus widzialem ten Twoj "kryzyz" na 13 PK mnie dogoniles, taki kryzys z rozesmiana buzia tez chcialbym miec....moze mnie czaisz czarny polarek i getry szare z zoltym paskiem w pionie:) poprostu od 13 po malutku zaczeliscie mi odjezdzac a ja skolei odjechalem tym ktorzy juz dalej nie mogli i w okolicach 90km zostalem sam nawet zadne psy sie nie paletaly bylem tak zeschizowany ze pomalu zaczynalem drzew sie bac bo wydawalomi sie ze ida za mna:)))))))) swoja droga na harpie zawsze sa jakies fajne haluny:))))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Tez widzialem, 'kryzys' Wesolego Jedrusia. Wtedy zaczalem sie zastanawiac, ze albo ja zdobylem swietna forme na 3 Harpagana, albo p. Andrzej ma zly dzien :). Choc bacznie obserwujac podczas posiedzenia na 6. stwierdzilismy, ze pan A. wybiera bardzo czysta, bezblotna trase, i tak wedrowalismy na zmiane mijajac sie do 8. :). Potem juz nie widzialem, psychika wylaczyla sie na 11, ale na szczescie kierowca z bazy po nas przyjechal :). Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mi pomogli, ktorym ja pomoglem, tych co przeszli i tych co nie :) i pana Andrzeja. Krzysztof Dziądziak i Michał Maśluszczak. PS Moze uda sie nam tym razem udac na kierat :).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

Mam nadzieję, że Was na Kieracie zobaczę. Prawdą jest, że drugą pętlę pokonywałem w dobrym i równym tempie i nie miałem kłopotów z koncentracją. Kryzys dopadł mnie wcześniej, nad ranem (ciśnienie?) za 5PK: zaczęło brakować sił, ogarnęła mnie potworna senność, siadło tempo. Między 6 a 7 koncentracja spadła do tego stopnia, że w okolicy wsi Łączki (wtedy szedłem samotnie) ocknąłem się przy granicy lasu, do którego wcale nie miałem zamiaru dochodzić. Po prostu przysnąłem idąc i zniosło mnie z kursu prawie 0,5 km. Całe szczęście,że to było już za dnia i na odkrytym terenie, bo nocą w lesie "wyleciałbym w powietrze", jak nic. Ciebie Hamillu widziałem. Przepraszam w tym miejscu wszystkich napotkanych znajomych, z którymi nie zamieniłem ani słowa poza "cześć". Chociaż dziś czuję się doskonale, wtedy miałem wrażenie, że jestem balonem, z którego za moment zejdzie resztka powietrza. Starałem się wyłączyć wszelkie receptory, by nie czuć bólu i zmęczenia, myśleć tylko o trasie i mijanych drogach i trzymać tempo marszu w takt nuconej w myślach melodii
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: powrot do bazy

"...Noc i rytm...", w dzień też nieprzeciętnie pomaga:)

pozdrawiam!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0