Mimo, że na czesanie byłam umówiona ok. m-ca wcześniej, był problem z dotrzymaniem przez Salon terminu. Ostatecznie przesunięto (!) mnie i kolejną klientkę na inną godzinę. W normalnym dniu nie jest to problem, ale w dzień ślubu wszystkie umówione spotkania (makijaż, itd.) się sypią!!! Zamiast przyjaznej atmosfery, dodatkowe nerwy...Z kolei przy czesaniu próbnym, umówiono mnie po 17stej, mimo, że prosiłam o późniejszą porę-więc biegiem z Gdyni żeby zdążyć, a tu się okazało, że na fotel usiadłam ok. 40 min po wyznaczonej godzinie. Po co więc zastrzegać, że "później się nie da, bo nie zdążymy"?