rozmowy ach rozmowy
drodzy forumowicze, tak jak dziś nie byłam zaskoczona od daawna i to pozytywnie zaskoczona. Czym? Mianowicie właśnie rozmową kwalifikacyjną. Mając ukonczone studia, doświadczenie a i owszem, tylko w dziedzinie dalece obcej od tych, jakich wymaga rynek, postanowiłam sprawdzić się we wszechobecnej sprzedaży. Moje dotychczasowe doświadczenie w tej materii podpowiadało mi, że dziś odbędę kolejną rozmowę pt. niech Pani wyobrazi sobie, że ten długopis kosztuje 2 tys i teraz nich mi go pani sprzeda. Gratuluję osobom, które potrafią się mega dobrze znaleźć w takiej sytuacji, ja niestety do nich nie należę. Tu nie chodzi mi jednak o to do czego się nadaję, do czego nie. Chodzi mi o rozmowę, która naprawdę była rozmową:)!I to miłą rozmową, ale z konkretnymi pytaniami do mnie i konkretnymi odpowiedziami od pracodawcy na moje pytania. Pal sześć , że nie jestem ich wymarzonym kandydatem (za dużo powiedziane nawet niż "wymarzonym"). Chodzi o to, że z rozmowy wyszłam z bananem na twarzy, co mi się jeszcze nie zdarzyło, odzyskałam wiarę w zjawisko pt. rozmowa kwalifikacyjna.
Życzę Wam forumowicze podobnych rozmów!:)
Życzę Wam forumowicze podobnych rozmów!:)

