Re: samotność rowerzysty
Najlepiej było by znaleźć drugą połowę dzielącą twoje pasje, w tym wypadku bikerkę. Niestety takich jest deficyt, co widać wyraźnie podczas różnego rodzaju rajdów. Możesz też "twoją" przyuczać do jazdy na rowerze, ale z przymusu to raczej w rowerze się nie zakocha, a może go tylko znienawidzić, więc tak raczej się nie da.
Sam, mimo iż nie jestem kolarzem-maniakiem (robię 3-6k w roku w ramach "turystyki"), mam podobne problemy co Ty (zarówno rowerowe jak i "społeczne") i jakoś wyjścia z impasu nie widzę. Tak już na tym świecie jest, że obowiązuje zasada "coś za coś".
Jeśli zakochasz się w kobiecie na amen to przedłożysz ją nad rower (pewnie z bólem, ale jeździć nie będziesz wcale lub naprawdę okazjonalnie), a jeśli nie, to pewnie zostaniesz samotny.
Ja sam postanowiłem nie szukać "tej jedynej", bo oznaczało by to radykalną zmianę w moim życiu, czego nie tylko się boję, ale dodatkowo lubię rzeczy, które robię. Życie w związku oznacza wyrzeczenia, a nie wiem czy jestem na to gotów (prawdopodobnie nie), więc mogło by to okazać się niemiłym i bolesnym doświadczeniem nie tylko dla mnie, ale i dla Niej. Jeśli zdarzy się tak, że Ją spotkam, to stanie się i już, ale nie zamierzam temu w żaden sposób pomagać. Wręcz przeciwnie, swoją postawą staram się nie dopuścić do powstania takiego uczucia. Prawdopodobnie odbije się to na mnie w przyszłości (samotne życie), ale jak już napisałem "coś za coś".
Jest jeszcze jedna sprawa, którą należy przemyśleć. Jest "zima", dzień krótki, na zewnątrz zimno, szaro i smutno. Taki okres sprzyja melancholii a także różnego rodzaju stanom depresyjnym (sam coś takiego przeżywałem kilka lat temu). Zastanów się, czy twoje problemy, pytania, rozterki nie są spowodowane właśnie takim stanem rzeczy. Na wiosnę wszystko się zazieleni, wróci ciepło a jazda na rowerze znów będzie sprawiać maksymalną radość.
PS. Na tym forum nie jestem nowicjuszem, ale tym razem (wyjątkowo) skorzystałem z okazji, jaką daje anonimowość w internecie, więc ksywka jest inna :)
0
0