tak sobie
Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o stadniny, więc podzielę się jedynie odczuciem rodzica laika. W ciągu pól roku, trzecia instruktorka mojego dziecka. Konik jest podstawiany, dziecko wsiada, jeździ przez pól godziny w kółko na lonży, w sumie te same ćwiczenia co na kilku pierwszych zajęciach, potem schodzi z konia i ten migiem albo pod inne dziecko albo do boksu. Smutne, bo dużą zaletą byłaby możliwość pobycia chwili z koniem, oswajania się z nim z pozycji podłogi, nie koniecznie grzbietu. A tak mam wrażenie, że to typowo komercyjna szkółka. Brak mi zaangażowania, po pól roku dziecko nie potrafi ruszyć i zatrzymać konia, o skręcaniu raczej tez nie ma mowy. Trudno tu być sprawiedliwym w ocenie, bo byc może w innych szkólkach rzecz się dziej całkiem podobnie, więc tylko piszę, że brak mi takiej ciepłej atmosfery, czuć napięcie i pośpiech i takie byłeś, to zapisz się na następną jazdę i pa.

