trasa i pewne wątpliwości ...
Witam!
Mialem przyjemnosc pokonać trasę i muszę przyznać że bardzo mi się podobała. Nastawiałem się niestety na czołowe miejsca i pewnie z tego wyszła niestety dla mnie dość niezbyt dobra pozycja, ale! Liczy się to i owo! Niech tam.
Jednakże nurtuą mnie dwie sprawy:
1/ . Zgodnie z regulaminem ....
"8. Uczestnicy mają obowiązek zaliczać kolejne PK zgodnie z kolejnością opisaną na mapie, gdzie są podane odległości licząc od startu do mety. Odległości między PK są liczone wzdłuż najkrótszych elementów liniowych na mapie: istniejącej drogi, ścieżki, granicy kultur lub innego elementu liniowego (nie jest to odległość w linii prostej między tymi PK)."
Jak to naprawdę jest - istniejące na mapie elementy liniowe w wielu wypadkach nie występowały w rzeczywistości. O czym zapewne wszyscy uczestnicy dobrze wiedzą. Jak więc były policzone odległości wg. organizatorów? Wg. tzw. budowniczego trasy ? Czy można prosić o wyrys na trasie tej jednej właściwej wg. której jest wyliczony kilometraż?
Bardzo jestem ciekaw, bo musze przyznać że na tzw. orientalistyce" znam się pewnie zbyt słabo w stosunku do wielu uczestników ale argumenty do dyskusji mam.
Też bardzo jest ciekawy element dotyczący pytania czy trasa/ trasy zostały pokonane przed imprezą przez organizatorów - ale myślę że odpowiedź na to poznamy podczas prezentacji map organizatorów.
2/. Niesłychanie mnie nurtującym elementem dotyczącym rywalizacji i właściwego pokonania tras - patrząc szczególnie w brzmienie regulaminu ( i apele przed imprezą wysyłane przez miejscowych notabli ) jest kwestia pokonywania pól uprawnych. Nieważne czy rzepaku, czy maliny. Uprawnych, uprawnych teraz i w tej chwili. Biegnąc na 1 , czy 2 punkt skierowałem się tak jak i kilka osób po mojej prawej, lewej i z przodu wprost w pola. Tłamsząc i niszcząc uprawy. Inaczej tego nie można nazwać. Bardzo przepraszam ale kilkadziesiąt osób w dowolnej uprawie nic dobrego nie zrobi. Miałem poważne dylematy moralne bo kiefy ma wejść na czyjąć własność, prawie zawsze kieruję się w przeciwnym kierunku. Tym razem zabrakło mi tej mojej determinacji bo coś, jakoś dziwnie mgławicowało sie się o jakimś wyniku. Dlaczego ja mam sobie odpuścić kiedy tłum rzuca się w pole i tratując biegnie łapiąc cenne sekundy.
Jak to jest, powiedzcie mi proszę organizatorzy, uczestnicy? Biegniemy przez pola, uprawy, czyjąś własność i zdobywamy tytuły? Bo tam jet kierunek dajmy na to ENE ?
Wielki, wielki szacunek dla osób które zdobyły tytuł HARPAGANA idąc owymi elementami liniowymi nie wdzierając się na pola. Bo z brzmienia regulaminu tak być powinno.
Mam wielki żal do siebie że dałem się ponieść emocjom i sam też poszedłem w owe pole...
Za swoje błędy odpokutuję ( kiedyś ), natomiast sugeruję i proponuję uporządkowanie tego tematu tak żeby i na tym polu nie było żadnych watpliwości.
Czekam na posty, maile i na odpowiedź organizatorow.
Pozdrawiam Wszystkich.
Mialem przyjemnosc pokonać trasę i muszę przyznać że bardzo mi się podobała. Nastawiałem się niestety na czołowe miejsca i pewnie z tego wyszła niestety dla mnie dość niezbyt dobra pozycja, ale! Liczy się to i owo! Niech tam.
Jednakże nurtuą mnie dwie sprawy:
1/ . Zgodnie z regulaminem ....
"8. Uczestnicy mają obowiązek zaliczać kolejne PK zgodnie z kolejnością opisaną na mapie, gdzie są podane odległości licząc od startu do mety. Odległości między PK są liczone wzdłuż najkrótszych elementów liniowych na mapie: istniejącej drogi, ścieżki, granicy kultur lub innego elementu liniowego (nie jest to odległość w linii prostej między tymi PK)."
Jak to naprawdę jest - istniejące na mapie elementy liniowe w wielu wypadkach nie występowały w rzeczywistości. O czym zapewne wszyscy uczestnicy dobrze wiedzą. Jak więc były policzone odległości wg. organizatorów? Wg. tzw. budowniczego trasy ? Czy można prosić o wyrys na trasie tej jednej właściwej wg. której jest wyliczony kilometraż?
Bardzo jestem ciekaw, bo musze przyznać że na tzw. orientalistyce" znam się pewnie zbyt słabo w stosunku do wielu uczestników ale argumenty do dyskusji mam.
Też bardzo jest ciekawy element dotyczący pytania czy trasa/ trasy zostały pokonane przed imprezą przez organizatorów - ale myślę że odpowiedź na to poznamy podczas prezentacji map organizatorów.
2/. Niesłychanie mnie nurtującym elementem dotyczącym rywalizacji i właściwego pokonania tras - patrząc szczególnie w brzmienie regulaminu ( i apele przed imprezą wysyłane przez miejscowych notabli ) jest kwestia pokonywania pól uprawnych. Nieważne czy rzepaku, czy maliny. Uprawnych, uprawnych teraz i w tej chwili. Biegnąc na 1 , czy 2 punkt skierowałem się tak jak i kilka osób po mojej prawej, lewej i z przodu wprost w pola. Tłamsząc i niszcząc uprawy. Inaczej tego nie można nazwać. Bardzo przepraszam ale kilkadziesiąt osób w dowolnej uprawie nic dobrego nie zrobi. Miałem poważne dylematy moralne bo kiefy ma wejść na czyjąć własność, prawie zawsze kieruję się w przeciwnym kierunku. Tym razem zabrakło mi tej mojej determinacji bo coś, jakoś dziwnie mgławicowało sie się o jakimś wyniku. Dlaczego ja mam sobie odpuścić kiedy tłum rzuca się w pole i tratując biegnie łapiąc cenne sekundy.
Jak to jest, powiedzcie mi proszę organizatorzy, uczestnicy? Biegniemy przez pola, uprawy, czyjąś własność i zdobywamy tytuły? Bo tam jet kierunek dajmy na to ENE ?
Wielki, wielki szacunek dla osób które zdobyły tytuł HARPAGANA idąc owymi elementami liniowymi nie wdzierając się na pola. Bo z brzmienia regulaminu tak być powinno.
Mam wielki żal do siebie że dałem się ponieść emocjom i sam też poszedłem w owe pole...
Za swoje błędy odpokutuję ( kiedyś ), natomiast sugeruję i proponuję uporządkowanie tego tematu tak żeby i na tym polu nie było żadnych watpliwości.
Czekam na posty, maile i na odpowiedź organizatorow.
Pozdrawiam Wszystkich.

