Re: witamy franka...
Oh, aż mi się rumieńce zaparzyły na policzkach.
Jak fajnie, że ktoś mnie wita i jednocześnie pozdrawia po tak długiej podróży jaką przebyłem.
Tak naturalnie jestem wolny, fruwam, pływam, chodzę, biegam, skaczę i tańczę kankana. Czuję, że wolność jest piękna. Ja tutaj pozostaję, a jeśli to sen to niech trwa wiecznie.
Dziękuję, że pytasz koleżanko z dawnych lat. Dzisiaj już nie posiadam sąsiadek stąd takie wnioski. Tylko widzisz jest taki problem, że ty mnie znasz a ja nie znam ciebie wcale.
0
0