wrażenia

Startowałam już po raz 3 w Harpaganie i kolejny raz impreza wywarła na mnie niezatarte wrażenie. Mimo, że tym razem zrezygnowałam z wyjścia na drugą pętlę, osiągnęłam to, co wcześniej wydawało mi się fizyczną niemożliwością. Do 7pk dotarłam w ekstremalnym czasie 10h 38 min (ostatnie 3km wlokłam się już spacerkiem do bazy). Olbrzymia w tym zasługa towarzyszącego mi przez całą drogę kolegi Borka i pozostałych członków ekipy, których spotkaliśmy bodajże na 5pk (dzięki WIELKIE). Pełni niespożytej energii i bezbłędni w czytaniu mapy prowadzili tramwaj prosto do celu. Ja wlokłam się na samiutkim końcu uważając aby nie stracić z oczu pozostałych pasażerów. Musze tu dodać, że szybko zrezygnowałam ze śledzenia trasy gdyż latarka okazała się kawałkiem zbędnego balastu i już po pierwszym punkcie odmówiła posłuszeństwa skazując mnie na dalszą drogę po omacku. Poza tym że wpadłam po kolana w błoto obyło się bez większych problemów :) Ogólnie jest co wspominać. Pozdrowiednia dla współlokatorów z ‘komnaty Elfów’ i towarzyszy łączących się w bólu bezsenności do zobaczonka na następnej edycji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: wrażenia

Pozdrawiam! Mnie pewnie znasz bo chyba spalem naprzeciw Ciebie. Dwóch kolesi na spiworze bez przykrycia(bo nie ma czym). Do zobaczenia, mam nadzieję na następnej edycji 14-16 pazdziernik.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: wrażenia

No faktycznie "a prowadzi nas wszystkich dziewczyna i do tego jeszcze bez mapy", było to tuż przed skarpą na Pd od jeziora Sianowskiego. Szkoda wielka, że nie doszłaś z nami do bazy bo już było bliziutko. Co do kolegi Borka, to możesz być z niego dumna bo ciął niesamowicie, często nadawał tempo, nie miał w ogóle kryzysów a z PK15 na metę proponował by... podbiec :) gdy nawet "Cyborg" miał dość.

A teraz żeby trochę wejść na ambicję:
Na PK11 i PK12 mijaliśmy się z jeszcze jedną dziewczyną i albo świetnie nawigowała albo miała żelazną kondycję, bo ja już ledwo żyłem ;).
Zapewne przeszła całego H.

Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: wrażenia

W sumie to nie prowadziłam tylko starałam się trzymać w obszarze lepszej widoczności (brak latarki) :) szczególnie po tym jak na chwilę znalazłam się w grobowych ciemnościach. Do bazy dotarłam jeszcze przed waszym wyjściem na drugą pętlę więc nie straciłam zbyt dużo czasu, ale to już nie miało znaczenia, bo myśl o odpoczynku zwyciężyła z chęcią polepszenia czasu. W nocy z 'iściem' było dużo łatwiej, gdyż każdy postój oznaczał przerwe w dostawie ciepła i w konsekwencji ograniczaliśmy się tylko do kasowania karty na PK. No Borek się popisał ,pierwszy i ostatni kryzys miał na początku a potem już tylko rósł w siły wprost proporcjonalnie do czasu.
A co do koleżanki o której mówisz, miałam okazję ją poznać. Rano nie było po niej widać wogóle żadnych śladów poharpaganowych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: wrażenia

W sumie to sadzac po czasie podejrzewam ze bylabys w czolowce osob ktore nie poszly na druga petle... gdybys tylko nie zapomniala oddac karty startowej |--)
A w ramach usprawiedliwienia mojego nieplanowanego kryzysu dodam tylko ze wynikal on z niskiego stanu zdrowia. Na szczescie po dluzszym odpoczynku na pkt 3 (7,5 - 10min) poczulem sie jak nowo narodzony i podspiewujac dalej ruszylismy w kierunku pkt 4.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0