z dziejów II Korpusu
To było gdzieś pod Bolonią.
Nadjeżdża kolejny "Stuart". Zeskakuje zeń kapral-komandos. Cała twarz we krwi ściekającej po mundurze. Ranny z uśmiechem krzywi się do mnie:
- to skur...... ale mnie urządzili, ja im tego nie daruję!
Zabandażowany i opatrzony wyrywa się sanitariuszom, wskakuje na czołg i odjeżdża na pole bitwy. Po godzinie wraca. Prawą ręką ściska lewe ramię i znów zwraca się do mnie:
- to skur...... ale mnie urządzili, ja im tego nie daruję!
Po opatrunku wraca do swego plutonu. W godzinę później, ranny w nogę, przyjeżdża sanitarnym jeepem, na którym leżą nosze z owiniętym ludzkim truchłem. Nic nie mówi, kiedy do niego podchodzę: klęczy pokrwawiony przy tych noszach i płacze. Łzy mieszają się z krwią, którą rozmazuje po policzkach.
-No i po co to wszystko?-pytam
Kapral patrzy na mnie i łkając cicho mówi:
- Zabili nam kapelana Waculika.
O. Gerard Waculik poległ piękną śmiercią żołnierską i kapłańską. Niemiecki snajper strzelił z drzewa z odległości kilku metrów do klęczącego nad konającym komandosem polskim kapłana. A przecież ten Niemiec ( jak się później okazało student teologii z Monachium) widział doskonale, że kapelan był bez hełmu, z fioletową stułą na szyi, bez jakiejkolwiek broni-bo tak poszedł do szturmu ze swymi komandosami.
T.C.
Nadjeżdża kolejny "Stuart". Zeskakuje zeń kapral-komandos. Cała twarz we krwi ściekającej po mundurze. Ranny z uśmiechem krzywi się do mnie:
- to skur...... ale mnie urządzili, ja im tego nie daruję!
Zabandażowany i opatrzony wyrywa się sanitariuszom, wskakuje na czołg i odjeżdża na pole bitwy. Po godzinie wraca. Prawą ręką ściska lewe ramię i znów zwraca się do mnie:
- to skur...... ale mnie urządzili, ja im tego nie daruję!
Po opatrunku wraca do swego plutonu. W godzinę później, ranny w nogę, przyjeżdża sanitarnym jeepem, na którym leżą nosze z owiniętym ludzkim truchłem. Nic nie mówi, kiedy do niego podchodzę: klęczy pokrwawiony przy tych noszach i płacze. Łzy mieszają się z krwią, którą rozmazuje po policzkach.
-No i po co to wszystko?-pytam
Kapral patrzy na mnie i łkając cicho mówi:
- Zabili nam kapelana Waculika.
O. Gerard Waculik poległ piękną śmiercią żołnierską i kapłańską. Niemiecki snajper strzelił z drzewa z odległości kilku metrów do klęczącego nad konającym komandosem polskim kapłana. A przecież ten Niemiec ( jak się później okazało student teologii z Monachium) widział doskonale, że kapelan był bez hełmu, z fioletową stułą na szyi, bez jakiejkolwiek broni-bo tak poszedł do szturmu ze swymi komandosami.
T.C.

