85 lat temu: winogrona - 1,15 zł, banany - 1,40 zł

27 grudnia 2019, 10:30
Jarosław Kus
artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Ogień nad Motławą

Lekki mrozek i troszkę śniegu sprawiło, że 85 lat temu święta Bożego Narodzenia były bardziej tradycyjne niż obecne. Za to cytrusy były podobnie drogie jak dziś. A hokeiści dostali tęgiego łupnia na Śląsku, bo na mecz pojechali "bez sprzętu i znajomości zasad gry".



Boże Narodzenie w roku 1934 nie zapowiadało się specjalnie zimowo: w Gdańsku pierwszy dzień świąt miał być niezbyt mroźny, z temperaturą zbliżoną do zera i pochmurnym niebem, nie gwarantując białych świąt.

W Gdyni, gdzie odnotowano minus cztery stopnie, szanse na śnieg były równie iluzoryczne.

Ale przygotowania do świąt trwały do ostatniej chwili, bo przecież czas na to, by starając się "o cudny nastrój" kupić coś "na zbliżającą się gwiazdkę", był aż do Wigilii.

Wystarczyło nabyć chociażby "prezent wyśmienitych cukrów, czekolad, bombonierek i herbatników "HAZET"" ("słynnej w całej Polsce fabryki"), albo świąteczny rarytas - cytrusy...

Niestety, ten ostatni zakup mógł być cokolwiek problematyczny nie tylko w czasach PRL, przez co świąteczne zakupy od razu stawały się dość "nieudałe".

W końcu cichł gwar przygotowań i zaczynało się świętowanie, w Gdańsku roku 1934 raczej spokojne i "dość mroźnie" (był to "pierwszy mróz obecnej zimy"). Większej ilości śniegu nie było, "co stanowiło wielkie zmartwienie dla lubowników sportu saneczkowego", jednak w "I święto troszkę poprószyło śniegiem, z czego ogromnie byli uradowani miłośnicy "białych świąt"".

Spokoju nie mieli tylko narodowcy, którzy nawet w trakcie świąt nie byli w stanie przestać tropić wyimaginowanych spisków "masońsko-żydowskich", ale... "ten typ tak ma".

Na szczęście "choinka żołnierza polskiego na Westerplatte" przebiegała w rodzinnej i spokojnej atmosferze.

Świętować można było także i w Gdyni - pod warunkiem wszakże, że nie zniechęciła was "uciążliwa kontrola tożsamości"...

...dając do wyboru świętowanie: tradycyjnie - np. na "Gwiazdce w Chylonji", lub nowocześnie - na zabawie w "Colombinie" albo na seansie filmowym w "Czarodziejce".

Gdyńskie świętowanie nie odbiło się jednak na pracy gdyńskiego portu, wręcz przeciwnie: "ruch statków w porcie w dni świąteczne (...) był większy niż lat poprzednich, mimo że podczas 2 dni Świąt nie ładowano ani nie wyładowywano"!

Niemniej "marynarze o ile nie byli bez pracy, gwiazdkę przeważnie spędzali z dala od portu".

Niestety, nie dla wszystkich gdynian święta Bożego Narodzenia były czasem radości i wesela...

Można też było pojechać "na Boże Narodzenie do Sopot"?

Albo zapomnieć o morzu i po prostu, w ślad za "sportowcami gdańskimi", udać się "z Gdańska do Zakopanego".

No, chyba że przypadkiem jesteście hokeistą...



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 284 z 16 grudnia 1934 r., nr 290 z 23 grudnia 1934 r., nr 291 z 25 grudnia 1934 r., nr 294 z 30 grudnia 1934 i nr 1 z 1 stycznia 1935 r, "Dziennik Bydgoski" nr 288 z 16 grudnia 1934 r., nr 289 z 18 grudnia 1934 r. i nr 295 z 25 grudnia 1934 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 357 z 25 grudnia 1934 r. oraz "Słowo Pomorskie" nr 288 z 16 grudnia 1934 r. oraz nr 289 z 18 grudnia 1934 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.