Antoni Suchanek - mistrz malarstwa z obozu koncentracyjnego

28 września 2021, 13:00
Michał Sielski
Rzeźba przedstawiająca Antoniego Suchanka w czasie pracy znajduje się tuż przy molo w Orłowie. Więcej zdjęć (4)

Rzeźba przedstawiająca Antoniego Suchanka w czasie pracy znajduje się tuż przy molo w Orłowie.

fot. galeria Trojmiasto.pl

Rzeźba przedstawiająca Antoniego Suchanka w czasie pracy znajduje się tuż przy molo w Orłowie.

fot. galeria Trojmiasto.pl

Mówią, że jest marynistą, a sam twierdził, że jest malarzem kobiet i kwiatów. Myślą, że spokojne życie spędzał nad morzem, przechadzając się po Gdyni w berecie i z fajką w ustach, a on siedział na Pawiaku, a potem w Oświęcimiu, przeżył traumę po rozstrzelaniu przez Niemców niemal całej rodziny, a sam był ranny jako ochotnik 5. Pułku Piechoty Legionów na froncie wschodnim w czasie I wojny światowej i w czasie Powstania Warszawskiego podczas II wojny światowej. Powiedzieć o nim "malarz" to tak, jakby o pilotach Dywizjonu 303 powiedzieć, że przelecieli się parę razy samolotami. Kim był Antoni Suchanek, którego ławeczkęMapka, skwer i wyrzeźbioną postać możemy zobaczyć przy molo w Orłowie?



Rozstrzelanie tuż przed ślubem i obozy koncentracyjne



To miał być piękny ślub. Oczywiście piękny na tyle, na ile pozwalała trwająca II wojna światowa. W sobotę, 5 czerwca 1943 roku, była jednak ładna pogoda, więc ożenek Teofili Suchanek z porucznikiem Marynarki Wojennej Mieczysławem Uniejewskim w kościele na Placu Trzech Krzyży w Warszawie miał być wielkim, choć przygotowanym w konspiracji świętem.

Wśród gości byli m.in. przedstawiciele oddziału dyspozycyjnego Komendy Głównej Armii Krajowej, czyli Oddział Specjalnych Akcji (Bojowych) KG AK, w skrócie "OSA", zwany potocznie "Osa-Kosa". A to był łakomy kąsek dla Niemców. Do dziś nie wiadomo kto doniósł, ale faktem jest, że niemieccy żołnierze z karabinami otoczyli kościół. Aresztowano praktycznie cały orszak ślubny - bez mała 90 osób, razem z młodą parą. Zatrzymany został m.in. Antoni Suchanek, ojciec panny młodej.

Większość gości weselnych rozstrzelano po brutalnych przesłuchaniach, w tym pana młodego. Ci, którzy mieli "szczęście", trafili do obozów koncentracyjnych.

Antoni Suchanek wylądował na Pawiaku. Przeżył głównie dlatego, że strażnicy zorientowali się, że może malować dla nich obrazy. Z resztek farby tworzył portrety współwięźniów, które przedstawiały ich tak, by dodać im otuchy.

Z Pawiaka trafił do Oświęcimia, gdzie pracował segregując przedmioty artystyczne odebrane przywiezionym tam więźniom. Cały czas był w bloku nr 10, a jego los podkreślał wytatuowany na ręce numer: 139388. Z okna celi obserwował wywożone z obozu ciała.

Gdy nie było już czego segregować, po kolejnych prośbach rodziny, został niespodziewanie zwolniony, ale raczej bez wiedzy wszystkich decyzyjnych, więc przez kolejne miesiące musiał ukrywać się u znajomego malarza i pracować na zapleczu kwiaciarni.

Od tej pory tworzył dzieła przesiąknięte obozową traumą: przedstawiały statki, które na pokładach miały tylko mnóstwo krwi, ściany śmierci, katownie, karne apele...

Malowanie od najmłodszych lat



W pejzażach Antoni Suchanek dbał o detale. Dzięki temu minister Kwiatkowski często wolał zlecić mu namalowanie obrazu niż... posłać po fotografa. Więcej zdjęć (4)

W pejzażach Antoni Suchanek dbał o detale. Dzięki temu minister Kwiatkowski często wolał zlecić mu namalowanie obrazu niż... posłać po fotografa.

W pejzażach Antoni Suchanek dbał o detale. Dzięki temu minister Kwiatkowski często wolał zlecić mu namalowanie obrazu niż... posłać po fotografa.

Jako młody człowiek nie miał dużo szczęścia, bo wprawdzie podczas studiów w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie trafił na wspaniałego profesora Józefa Mehoffera, ale przerwał naukę, gdy wybuchła I wojna światowa.

Zgłosił się na ochotnika do 5. Pułku Piechoty Legionów i wyjechał na front wschodni, gdzie został ranny. W wyniku ran został więc rysownikiem w Ministerstwie Spraw Wojskowych.

Z wojny wrócił jednak żywy, co pozwoliło mu ukończyć ASP z pierwszą nagrodą z rysunku. Po studiach ruszył w świat, studiował w Wiedniu, w Monachium, ale wrócił do Polski i w 1924 roku zaczął pracę kierownika artystycznego Zakładów Graficznych Biblioteki Polskiej w Bydgoszczy.

To stamtąd zaczął jeździć nad morze, najpierw do Jastarni, a potem do Gdyni. W Jastarni miał zresztą pierwszą wystawę, a spełnieniem marzeń była Wystawa Morska w 1930 roku w warszawskiej "Zachęcie".

Nadmiar szczęścia w życiu to nie był jednak jego los. Zaczęła dokuczać mu kontuzja z wojny, mniej malował, więc popadł w tarapaty finansowe, po czym de facto zbankrutował i się rozwiódł.

Bohater Warszawy ze Złotym Krzyżem Zasługi



Kolejną żonę znalazł w Warszawie, ale wolne chwile spędzał w Orłowie, nieustannie malując Bałtyk. Człowiek z Nowego Sącza szybko stał się więc najbardziej znanym marynistą, choć do ostatnich swoich dni powtarzał, że jest portrecistą, który uwielbia malować kwiaty.

W Gdyni zawsze spacerował z fajką w ustach, przekrzywionym beretem i sztalugą oraz farbami pod pachą. Nie był jednak oderwanym od rzeczywistości artystą. To właśnie on wykazał się chłodnym, analitycznym umysłem, gdy już w sierpniu 1939 roku zdecydował, by obrazy "Bitwa pod Grunwaldem" i "Kazania Skargi" Jana Matejki zostały ukryte w Lublinie. Osobiście przypilnował załadunku, a po wojnie dostał za to Złoty Krzyż Zasługi. W odwecie Gestapo zniszczyło jego pracownię wraz z obrazami malowanymi przez 20 lat.

- Zdawało mi się, że cały mój świat się zawalił. W tym nieszczęściu poświęciłem się pracy społecznej, grzebiąc ofiary wrześniowej kampanii i organizując pomoc doraźną nieszczęsnym pogorzelcom - wspominał Antoni Suchanek.
Skromnie, bo fakty były nieco inne. Gdy w 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, Antoni Suchanek dowodził obroną szpitala dla dzieci głuchoniemych. Znów został ranny, ale rękę cudem uratowano przed amputacją, więc mógł dalej malować.

Malarz Antoni Suchanek na zdjęciu wykonanym 7 lutego 1978 r. Więcej zdjęć (4)

Malarz Antoni Suchanek na zdjęciu wykonanym 7 lutego 1978 r.

Fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

Malarz Antoni Suchanek na zdjęciu wykonanym 7 lutego 1978 r.

Fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

I malował, malował, malował...

Ile w sumie obrazów namalował? Tego nie wiadomo. Większość zniszczyli naziści. Podczas wystawy w Pałacu Opatów w Oliwie w 2003 roku zaprezentowano ich ponad 200, a i tak nie były to wszystkie znane dzieła.

Do dziś powtarzana jest anegdota o jego umiejętnościach, gdy jeszcze jako student potrafił narysować kobiecy akt, wyprowadzając kreskę od małego palca modelki i nie przerywając linii.

Malarz lepszy od fotografa



Antoni Suchanek do ostatnich dni powtarzał, że maluje głównie kwiaty i portrety. Więcej zdjęć (4)

Antoni Suchanek do ostatnich dni powtarzał, że maluje głównie kwiaty i portrety.

Antoni Suchanek do ostatnich dni powtarzał, że maluje głównie kwiaty i portrety.

Do Gdyni trafił po II wojnie światowej. Dla ministra Kwiatkowskiego miał wykonywać prace plastyczne, które pomogą w ocenie zniszczeń portu i jego odbudowy. Był tak dobry, szczegółowy i szybki, że wielu wolało zlecić mu namalowanie tego co widzi, niż... posyłać po fotografa!

To wtedy zaczęto nazywać go reporterem z paletą, choć bardzo nie lubił tego określenia.

Znalazł też czas na naukę malarstwa młodzieży i dzielenie się z młodymi ludźmi wiedzą o sztuce. Także dlatego trwają próby, by Liceum Plastyczne w Orłowie nosiło imię Antoniego Suchanka. Mieszkał bowiem w Orłowie, przy ul. Przebendowskich 3 i cały czas tworzył portrety, prowadził wykłady w Ognisku Kultury Plastycznej i organizował wystawy.

Zmarł 19 listopada 1982 roku. Spoczywa na Cmentarzu Witomińskim obok swojej trzeciej żony - Stanisławy.
Czy interesujesz się losami osób, których pomniki widujesz?
58%

tak, zawsze chcę poznać ich zasługi

31%

tylko niektórych

11%

nie, nie zastanawiam się nad tym

zakończona

łącznie głosów: 172

Opinie wybrane


wszystkie opinie (21)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.