Białe motyle i czworonożna kaczka

26 lipca 2021, 12:30
Jarosław Kus
artykuł historyczny
Plac Kaszubski w Gdyni ze szpitalem św. Wincentego a Paulo na zdjęciu z początku lat 30. XX wieku. Więcej zdjęć (21)

Plac Kaszubski w Gdyni ze szpitalem św. Wincentego a Paulo na zdjęciu z początku lat 30. XX wieku.

źródło: fotopolska.eu

Plac Kaszubski w Gdyni ze szpitalem św. Wincentego a Paulo na zdjęciu z początku lat 30. XX wieku.

źródło: fotopolska.eu

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do lipca roku 1936. Tym razem przeczytamy m.in. o obławie gdyńskiej policji, budowie szpitala św. Wincentego a Paulo przez Siostry Miłosierdzia czy pladze wypadków z udziałem motocyklistów. Przeczytamy również o sensacji wśród mieszkańców Leszczynek, którą wywołała... czworonożna kaczka.



Ulewne deszcze - choć raczej nie z gatunku tych, o jakich w czas niepogody można przeczytać w prasie - które w lipcu roku 1936 nawiedzają Ziemię Gdańską, na szczęście nie stają na przeszkodzie rozpoczynającym się żniwom, zmuszając jednak miejscowych żniwiarzy do "dokonania tej pracy za pomocą kos".

Na gdańskim niebie pojawiają się też chmury... białych motyli. Widok nie tylko niezwykły, co dla rolnika dość niepokojący, ponieważ "motyle te, o ile się opuszczą na polach, mogą wyrządzić rolnikom nieobliczalne straty". Żniwa - i olbrzymia popularność rekreacji rowerowej - to niechybny znak, że oto letnie wakacje dobiegają półmetka.


Niestety, prezydent senatu Wolnego Miasta Gdańska o wakacyjnym odpoczynku może co najwyżej pomarzyć, jako że wszystkie wolne chwile spędza na protestach przeciwko... protestom. A właściwie "manifestacjom zwołanym ostatnio przez Ligę Morską i Kolonialną". Arthurowi Greiserowi szczególnie nie podobają się "pewne hasła, które padły w czasie zgromadzeń" oraz "tablice niesione w pochodach, skierowane jakoby przeciwko Gdańskowi".

Na przykład takie, jakie można zobaczyć chociażby na manifestacji w Bydgoszczy. W całej tej sprawie Greiser zdaje się zapominać, że tak liczne i masowe protesty polskiego społeczeństwa to wynik politycznej awantury, wywołanej "niesłychanymi propozycjami Wolnego Miasta wobec Polski".


Jednak nie wszyscy Polacy są na Gdańsk oburzeni, o czym przekonuje taki oto "niewiarygodny fakt" odnotowany przez polską prasę. "Jeden ze znanych obywateli gdyńskich, budujący duży dom w śródmieściu, oddał wykonanie robót przy wykończeniu domu niemieckim przedsiębiorcom gdańskim". Trudno się dziwić powszechnemu oburzeniu wspomnianym faktem, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę dość trudną sytuację gdańskiej Polonii na miejscowym rynku pracy.


Na szczęście wyłącznie polskimi środkami ma być wznoszony w Gdyni nowy szpital Sióstr Miłosierdzia*, który ma służyć wszystkim gdynianom, a więc nie tylko "szalejącym motocyklistom", nieszczęsnym ofiarom ich wybryków oraz pechowym miłośnikom hippiki - uczestnikom rozgrywanych w mieście "zawodów hippicznych" (których najwyraźniej pozazdroszczono sąsiedniemu Sopotowi, ten jednak pod koniec lipca roku 1936 stoi nie hippiką, a regatami i nowym kinem).


Problemu szalejących po Gdyni motocyklistów nie rozwiązuje obława, którą w tym czasie przeprowadza tutejsza policja. Jednak wysiłek stróżów prawa nie idzie zupełnie na marne, ponieważ w ich ręce wpadają inne, niemniej ciekawe, "niebieskie ptaki". Choć mimo wszystko chyba nie tak niezwykłe, jak czworonożna kaczka z Leszczynek. Albo nawet bocian z... Banku Rolnego.


* Misjonarki ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia pod wezwaniem św. Wincentego a Paulo zawitały w Gdyni do roku 1910. Urządzona przez siostry kaplica stała się pierwszą gdyńską świątynią, w której odprawiano msze święte i głoszono kazania w języku polskim. Po odzyskaniu niepodległości Szarytki utworzyły pierwszą gdyńską ochronkę, zaś z początkiem roku 1927, po wybudowaniu klasztoru z kaplicą, uruchomiły w nim trzy pomieszczenia z przeznaczeniem na ambulatorium.

W latach 1927-28 siostry, zaciągając na ten cel kredyt bankowy, wybudowały przy placu Kaszubskim trzypiętrowy budynek, który stał się pierwszym gdyńskim szpitalem. W roku 1934 otworzyły nowy, dwupiętrowy pawilon, w którym pomieszczono oddział położniczo-ginekologiczny. W roku 1936 przełożona sióstr, s. Franciszka Berek, zainicjowała budowę nowego, wielospecjalistycznego, nowoczesnego szpitala św. Wincentego a Paulo: jego budowę ukończono w roku 1938.

We wrześniu roku 1939 w szpitalu pomoc otrzymało wielu gdynian i rannych w walkach o Gdynię żołnierzy. Niestety - już po zajęciu miasta przez Niemców - całe mienie sióstr zostało skonfiskowane przez władze niemieckie, zaś im samym nakazano opuszczenie szpitala. Wróciły w połowie kwietnia roku 1945, lecz wkrótce potem nastąpiło ponowne wywłaszczenie sióstr z nieruchomości stanowiącej ich własność, tym razem przez władze "polskie"...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 166 z 23 lipca 1936 r. oraz "Dziennik Bydgoski" nr 169 z 23 lipca 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.