stat

Gdyński Dworzec Morski obchodzi 79 urodziny

9 grudnia 2012 (artykuł sprzed 7 lat)
Michał Sielski
artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Stenka i Więckiewicz na 85. urodzinach Dworca Morskiego w Gdyni

Biura podróży, poczta, bezpośrednia linia kolejowa na Grabówek oraz restauracje z widokiem na morze i cumujące transatlantyki - tak wyglądał gdyński Dworzec Morski już 79 lat temu.



W zabytkowej siedzibie Dworca Morskiego będzie się mieścić siedziba Muzeum Emigracji. Zobaczymy tam nowoczesną fasadę i multimedialne ekspozycje. Ale to nic nowego, to miejsce zawsze było chlubą Gdyni.

Dworzec Morski przy ul. Polskiej 1 zobacz na mapie Gdyni budowano w latach 1932-1933 zgodnie z projektem katowickiego oddziału berlińskiej spółki autorskiej. Prace budowlane wykonała firma Skąpski, Wolski, Wiśniewski. Efektem była nowoczesna bryła, zwieńczona ostrosłupowym świetlikiem. Na fasadzie były dwie płaskorzeźby orłów polskich.

Wewnątrz również nie brakowało rozwiązań nowatorskich nie tylko jak na tamte czasy. Była placówka pocztowa, przechowalnia bagaży, kasy kolejowe, oddziały biur podróży, biura obsługi celnej i paszportowej, a sam dworzec był połączony z Magazynem Tranzytowym. Było to okno na świat dla tysięcy Polaków, więc wyglądać też musiało światowo.

Dworzec oddano do użytku 8 grudnia 1933 roku. Jego budowa trwała zaledwie 12 miesięcy, co dziś wydaje się terminem na granicy niemożliwości i cudu. Dla władz "młodego" polskiego państwa jego budowa była bowiem oczkiem w głowie.

Na otwarcie zjechały najważniejsze osoby w państwie. Był minister przemysłu i handlu, Ferdynand Zarzycki, minister spraw zagranicznych, Józef Beck i inni członkowie Rady Ministrów.

Dworzec miał być i był chlubą Gdyni i Polski. Bezpośrednia linia kolejowa łączyła go z tzw. Etapem Emigracyjnym w Grabówku. Był to obóz, w którym podróżni regulowali formalności, dbano tam też o przestrzeganie sanitarnych wytycznych. W samym dworcu była też poczta, odbiór bagażu, urząd celny, a na ostatnim piętrze działały dwie restauracje, w których można było nie tylko dobrze zjeść, ale też popatrzeć na statki przycumowane tuż obok. Często były to słynne transatlantyki.

W Babich Dołach był natomiast szpital dla chorych pasażerów ze statków, których transportowano specjalnie przygotowaną do tego celu łodzią, słynną "Samarytanką". Dworzec żył nawet wtedy, gdy zamierał ruch pasażerski. Odbywały się tam koncerty i zawody sportowe. Kres działalności położyło dopiero wkroczenie wojsk nazistowskich.

Przerobiony na biurowiec i siedzibę Kriegsmarine działał do grudnia 1943 roku, kiedy zniszczona została jego północno-zachodnia część. To efekt bombardowania przez aliantów.

Niemcy właściwie zakończyli działalność dworca. A raczej przekształciły, bo gdynianie nadal nazywali go Dworcem Morskim. Przez lata powodowało to zabawne sytuacje, gdy mówiło się o "poczcie na dworcu", niektórzy nie wiedzieli, czy nie chodzi o dworzec kolejowy. Ostatecznym końcem było wygaszenie żeglugi oceanicznej.

W przyszłym roku w tym miejscu pojawi się nowe życie, które tchnie rozbudowa Dworca Morskiego. Stanie się on siedzibą Muzeum Emigracji. Całkowita powierzchnia Muzeum Emigracji, obejmującego Dworzec Morski wraz z przylegającym do niego budynkiem magazynu tranzytowego, wyniesie ok. 6 tys. m kw. Koszt adaptacji budynków na potrzeby muzeum pochłonie ok. 20 mln zł.

Statek M/S Chrobry podczas cumowania w Gdyni.