Kamienie nerkowe króla Jana w Gdańsku

6 listopada 2021, 12:00
Michał Ślubowski
Najnowszy artukuł na ten temat Jak Gdańsk się wodą przed zdobyciem bronił
Gdański lekarz i anatom Christoph Gottwaldt miał w swoich zbiorach kamienie nerkowe, które wycięto w czasie sekcji zwłok z ciała króla Jana III Sobieskiego. Więcej zdjęć (7)

Gdański lekarz i anatom Christoph Gottwaldt miał w swoich zbiorach kamienie nerkowe, które wycięto w czasie sekcji zwłok z ciała króla Jana III Sobieskiego.

Gdański lekarz i anatom Christoph Gottwaldt miał w swoich zbiorach kamienie nerkowe, które wycięto w czasie sekcji zwłok z ciała króla Jana III Sobieskiego.

Jan III Sobieski był królem z bogatą kolekcją medycznych przypadłości. Kiedy władca zmarł 17 czerwca 1696 roku w Wilanowie, przeprowadzono sekcję zwłok. Wycięte podczas niej kamienie nerkowe króla trafiły do Gdańska.



Król Jan III Sobieski zmarł 17 czerwca 1696 r. w Wilanowie, mając 67 lat. Zgon władcy nie był dla nikogo wielką niespodzianką. Andrzej Chryzostom Załuski, biskup płocki, na początku czerwca wysłał do przebywającego w Londynie Bernarda O'Connora list, w którym informował medyka o stanie zdrowia króla:

"Opis stanu zdrowia króla Polski: stopy, nogi i uda, jak również dolna część brzucha jego Królewskiej Wysokości były mocno opuchnięte przez dłuższy czas. Opuchlizna powiększała się codziennie, odkąd pojawiła się ostatniego lata, mimo najskuteczniejszych lekarstw - zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych - stosowanych dla zapobieżenia jej postępowi, jak i dalszych konsultacji. Po naciśnięciu palcem guzy nie pękają, ponieważ są prawie tak twarde jak żelazo i tak ciężkie jak ołów. Kiedy Jego Wysokość chodzi, ma wrażenie, że przywiązano mu do nóg wielkie ciężary. Nie da się sprawić, aby guzy były bardziej miękkie. Niemniej, kiedy opuchnięte części pocierać delikatnie gorącą tkaniną, guzy wydają się natychmiast zmniejszać i zanikać, ale wkrótce wracają do swego wcześniejszego stanu. Opuchlizna nie jest blada, ma barwę czerwonawą, nieco zbliżoną do purpury".
Portret władcy wyłaniający się z tego krótkiego opisu biskupa płockiego daleki jest od przedstawień Sobieskiego jako niezwyciężonego wojownika i potężnego męża stanu. Sobieski jest człowiekiem schorowanym, wycieńczonym i umierającym. Objawy opisane przez Załuskiego - obrzęki stóp, nóg, ud, brzucha oraz czerwonawe zmiany dermatologiczne świadczą o dalece posuniętej niewydolności nerek.

Portret Jana III w karacenie, czyli polskiej zbroi łuskowej. Grafika autorstwa I. Saala z 1684 r. Więcej zdjęć (7)

Portret Jana III w karacenie, czyli polskiej zbroi łuskowej. Grafika autorstwa I. Saala z 1684 r.

Portret Jana III w karacenie, czyli polskiej zbroi łuskowej. Grafika autorstwa I. Saala z 1684 r.

Do innych chorób, które męczyły króla, należy wspomnieć o syfilisie (którym zaraził się od Marysieńki), otyłości, reumatyzmie i podagrze. Ta ostatnia była wyjątkowo uciążliwa, o czym świadczą liczne zapiski współczesnych, np. rezydenta Kazimierza Sarneckiego. Wielokrotnie wspominał on o cierpieniach monarchy, który:

"ze stękaniem wielkim od boleści, bardzo mało spał i jadł, nikogo do pokoju nie wpuszczano krom potrzebnych ludzi domowych, doktorów i cyrulików".
Dla Załuskiego, tak samo jak dla wielu jemu współczesnych, śmierć króla była końcem pewnej epoki. Wraz z odejściem opromienionego wojenną chwałą władcy pojawiła się niepewność co do dalszych losów Rzeczpospolitej. Sytuacji nie poprawiał fakt, że niemal od razu po zgonie jego najbliższa rodzina rozpoczęła mniej lub bardziej udane intrygi mające na celu zagarnięcie jak największej części schedy po królu - zarówno politycznej, jak i materialnej.

Skąd wziął się w Gdańsku pomnik króla Jana III Sobieskiego?



Pierwotną lokalizacją monumentu były Wały Hetmańskie w przedwojennym Lwowie. W jaki sposób znalazł się on w mieście nad Motławą? Poznajcie burzliwe perypetie odlanego z brązu Lwa Lechistanu.

Historia pomnika króla Jana III Sobieskiego w Gdańsku



Śmierć króla Jana III Sobieskiego



17 czerwca rano król był noszony po wilanowskim ogrodzie na krześle, ponieważ pod koniec życia niemalże nie był w stanie poruszać się samodzielne, co można przypisać zarówno chorobom reumatycznym i zmianom kiłowym, jak i obrzękom spowodowanym przez chore nerki. Po południu Sobieski wysłuchał mszy odprawionej przez ojca Votę, był w stanie zjeść posiłek oraz rozmawiał ze swoimi dworzanami (z biskupem Załuskim i ambasadorem francuskim) oraz Marią Kazimierą.

Sytuacja drastycznie zmieniła się około godziny 16, kiedy to Sobieski nagle stracił przytomność. Obecny przy nim biskup Załuski udzielił władcy odpuszczenia grzechów. Do komnaty przybyli wezwani przez ambasadora lekarze.

Sobieski odzyskał przytomność pod wieczór, około godziny 19. Wydaje się, że w tamtym momencie zdawano sobie sprawę z powagi sytuacji, ponieważ król wyspowiadał się u ks. Skopowskiego i raz jeszcze nastąpiło odpuszczenie grzechów.

Król zmarł między godziną 20 a 22.

Sekcja zwłok monarchy



Niedługo po zgonie władcy przeprowadzono sekcję zwłok, której opis zachował się w licznych przekazach. Raz jeszcze Sarnecki (dla większej czytelności w nawiasach podajemy wyjaśnienia wyrażeń łacińskich):

"(...) Onegdajszej nocy, przy bytności JMX. inflanckiego i JMP. sandeckiego, deputowanych a maioribus (od starszych) senatorów, exenterowano (poddano sekcji) ciało. Puchliny nie było nic, nieco intercutialis (związanej ze skórą) ex occasione pinguedinis (z powodu tłuszczu). Pinguedo zaś tam interna, quam ex terna, vix non supernaturalis (tłuszcz zaś tak zewnętrzny, jak i wewnętrzny ledwo że nie nadnaturalny)".

Ślędziona była nadpsowana. Wątroba nieco twarda, ale żadnych wrzodów w niej nie było, ani skazy. Serce piękne, sine macula (bez skazy), pulmones (płuca) nieco sinne nad powinność i w nich było nieco acositatis (wodnistości), jakoby chydropae pulmonum inter ligenem et hepar (obrzęku płuc między śledzioną a wątrobą).

In canali (drogi moczowe) były kamyki, w prawej nerce kamień duży, wielki jak kasztan o dwóch rogach, w lewej nerce nic nie było kamieni, in vesica bilis (w pęcherzyku żółciowym) nie było, tylko jeden kamień wielki, większy niż półtora gołębiego, kilka kamyków mniejszych, żołądek bardzo zdrowy, także i mózg w głowie pełny i piękny.

Reliqua wszystkie intestina (pozostałe wnętrzności) były zdrowe, nieco jednak miej - scami plumbei coloris (sinego koloru), dlaczego patiebatur tormina (bóle, dolegliwości).

Salva venia (za pozwoleniem) na owych rzeczach dwie gangreny koło jajec były, które potrzeba było prędko urznąć (...)".

Sekcja zwłok wykazała olbrzymie rozmiary brzucha - obrzęk oraz puchlinę - oraz zmiany w zniszczonych nerkach. Te objawy wskazują na zaawansowane zapalenie nerek, które doprowadziło do zgonu władcy i to właśnie ta choroba mogła spowodować wszystkie zmiany w organach Jana III Sobieskiego.

Kamienie nerkowe w gdańskim muzeum Gottwalda



W pewnym momencie w posiadanie kamieni nerkowych Jana III Sobieskiego wszedł gdański lekarz Christoph Gottwald.

Urodzony w 1636 r. gdański lekarz założył jedną z najstarszych gdańskich kolekcji naturaliów.

Gdański lekarz, anatom i kolekcjoner biologicznych osobliwości - Christoph Gottwald. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Więcej zdjęć (7)

Gdański lekarz, anatom i kolekcjoner biologicznych osobliwości - Christoph Gottwald. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Gdański lekarz, anatom i kolekcjoner biologicznych osobliwości - Christoph Gottwald. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Młody Christoph na życzenie swojego ojca, gdańskiego kupca, opanował podstawy języka polskiego. Jako nastolatek rozpoczął edukację w Gimnazjum Akademickim, podczas której zapałał wielką miłością do rysowania i sztuki rytownictwa.

Jak wielu innych absolwentów Gimnazjum, po ukończeniu wszystkich klas Gottwald wybrał się w podróż naukową po europejskich uniwersytetach, jednocześnie wciąż w wolnych chwilach ćwiczył swoje artystyczne zdolności.

W końcu wylądował w Lejdzie, gdzie pobierał nauki u słynnego Franciscusa Sylviusa, anatoma i chemika, który przeprowadzał liczne sekcje zwłok. W końcu jego wysiłki zostały zwieńczone tytułem doktora medycyny i filozofii.

Do Gdańska wrócił dopiero kilka lat później, w 1664 r., po dalszych licznych podróżach i praktyce lekarskiej. Kiedy otwierał w rodzinnym mieście swoją praktykę lekarską, był już człowiekiem z pokaźnym bagażem doświadczeń i umiejętności.

Ze swoich licznych podróży musiał przywieźć również liczne pamiątki i to one stały się zalążkiem jego gdańskiej kolekcji.

Gabinet osobliwości doktora Gottwalda



Zbiory zajmowały kilka pomieszczeń w jego kamienicy. Pomieszczenia były dobrze oświetlone dzięki dużym oknom, co było niezbędne do przeprowadzania sekcji zwłok.

Na półkach znajdowały się słoje, w których za pomocą spirytusu zakonserwowano kilka niewielkich gadów. Po sąsiedzku leżały ptasie główki z dziobami najróżniejszej wielkości.

Na przybitych do ścian tablicach prezentowano wypreparowane ptaki oraz układ nerwowy. W takim miejscu nie mogło również zabraknąć ludzkiego szkieletu oraz czaszki.

Jeszcze w innym miejscu znajdował się słój z zakonserwowanym ludzkim płodem.

Część minerałów była trzymana w specjalnych szafach i szufladach. Znajdowały się tam piękne okazy: szmaragdy, ametysty, rubiny, topazy czy wreszcie liczne bursztyny.

Gabinet osobliwości doktora Christopha Gottwalda. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Więcej zdjęć (7)

Gabinet osobliwości doktora Christopha Gottwalda. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Gabinet osobliwości doktora Christopha Gottwalda. Źródło: Musaeum Gottwaldianum ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

W jednej szafie znajdowały się kamienie, które powstały w żywych organizmach, takie jak bezoary. Tym powstałym przez nagromadzenie niestrawionych resztek kamieniom przypisywano liczne magiczne właściwości.

Jednak ta szuflada zawierała bardziej makabryczne grudki: kamienie nerkowe wyciągnięte z ciał zmarłych. I to właśnie tam Gottwald trzymał jeden ze swoich najcenniejszych eksponatów: kamienie nerkowe Sobieskiego!

Po śmierci Christopha Gottwalda 1 stycznia 1700 r. jego zbiory i muzeum odziedziczył syn Johann Christoph, który konsekwentnie powiększał kolekcję.

Młody Gottwald zmarł 1 sierpnia 1713 r. Muzeum i jego skarby stały się własnością wdowy po Johannie Christophie, Adelgundy. Z czasem kobieta wyprzedała lwią część kolekcji. Katalogowaniem zbiorów zajął się wspomniany wcześniej Johann Philip Breyne. Duża część trafiła do Petersburga, gdzie stała się zalążkiem słynnej carskiej Kunstkamery.

Dla chcących wiedzieć więcej: najlepszą specjalistką zajmującą się Gottwaldami jest dr Katarzyna Pękacka-Falkowska. Do wartych polecenia artykułów badaczki należą m.in.:

  • "Wokół sprzedaży gdańskiego muzeum doktorów Gottwaldów: Johann Philipp Breyne i jego korespondenci" ("Zapiski Historyczne", t. LXXXII, 2017),
  • "Instrumenty chirurgiczno-anatomiczne i rytownicze gdańskiego lekarza Christopha Gottwalda (1636-1700)" ("Klio. Czasopismo poświęcone dziejom Polski i powszechnym", t. 46 (3)/2018),
  • "Wokół kolekcji przyrodniczych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Cz. I: Christoph i Johann Christoph Gottwaldowie oraz ich gdańskie muzeum" ("Kwartalnik Historii Nauki i Techniki" r. 63, 2018).
autor Michał Ślubowski Popularyzator historii Gdańska, autor bloga Gedanarium oraz współautor podkastu Makabreski, poświęconego mrocznym historiom z przeszłości regionu.

Opinie (17) 3 zablokowane

  • Skąd wiadomo, że Jan III Sobieski zaraził się syfem od Marii Kazimiery?? (2)

    To tylko pytanie żadna ukryta insynuacja.

    • 18 4

    • (1)

      Marysieńka zaraziła się syfilisem od swojego pierwszego męża, Jana Zamoyskiego, znanego kobieciarza - przed ślubem miał nawet własny, prywatny harem. Słynny poeta Jan Andrzej Morsztyn uwiecznił nawet rozpędzenie tego

      Marysieńka zaraziła się syfilisem od swojego pierwszego męża, Jana Zamoyskiego, znanego kobieciarza - przed ślubem miał nawet własny, prywatny harem. Słynny poeta Jan Andrzej Morsztyn uwiecznił nawet rozpędzenie tego haremu w swoim wierszu "Paszport kur*** z Zamościa" : w pierwszych dwóch wersach wymienia "Zośka z Zamościa, Baśka z Turobina,
      Jewka ze Zwierzyńca, z Krzeszowa Maryna". Wiersz można wygulać, bowiem nie nadaje się do zacytowania :)

      • 12 1

      • No bo przecież skoro pan x przespał się z panią y, to wcześniej nie mógł się przespać z panią z.

        tylko to nie za bardzo medialne jest (było).

        • 2 1

  • Ech, napatrzyl sie Jasko na palowania i aresztowania niepokornych gdanszczan. (2)

    • 2 2

    • Z turkami zwyciezal, od francy zginal.

      • 4 0

    • No i...

      • 0 0

  • (4)

    Wtedy się działo!A i Sobieski lubił jak Marysieńka przed jego przyjazdem się nie myła...pełna natura!

    • 9 4

    • Jak zawsze piszesz bzdury. (1)

      Twoi przodkowie chłopi pańszczyźniani nie mieli nawet studni. Po wodę chodzili do rzeki.

      • 2 10

      • listy

        poczytaj sobie listy króla do Marysieńki i o co ją prosił kiedy wracał z bojowych wypraw a nie kogoś obrażasz od razu

        • 11 1

    • Svencjusz, pomyliles z Kinga, zona Boleslawa Wstydliwego. Kinga slubowala Bogu czystosc ciala i sie nie myla. (1)

      Potem jak przechodzila przez komnaty krolewskie to dworzanie padali jak muchy od jej smrodu.

      • 0 0

      • Nie pomyliłem,poczytaj listy Sobieskiego do Marysieńki.

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.