Obrazki z przemytu. Podróż w lata 30.

23 października 2020, 14:00
Jarosław Kus
artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Mgła krzyżuje szyki hitlerowcom

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do października roku 1930. Gdynia rozwijała się wówczas w imponującym tempie. Podczas lektury dowiemy się m.in. o realizowanych wówczas inwestycjach, zadowolonych pasażerach autobusów miejskich czy o problemie, który zgłaszali polscy marynarze pływający na transatlantykach.



Nieważne, czy z bliska, czy z daleka, ważne, że do Gdyni - pod takim właśnie hasłem zaczynamy dzisiejszą wizytę nad morzem. Jest październik roku 1930, więc przybywamy do miasta w dość egzotycznym towarzystwie samego "brata cesarza japońskiego, księcia Takamatsu z małżonką". A może jednak wbiegamy, zwyciężając w ten sposób "w dorocznym biegu okrężnym o puhar [sic!] przechodni miasta Gdyni" - wszak sport uprawia się nie tylko w pobliskim Gdańsku. Ale przecież nie to jest w naszej opowieści najważniejsze...



Niestety, nie dane jest nam tym razem zwiedzanie "nowego kościoła", ponieważ "posiada dość trudny, a nawet częściowo przykry dostęp", dlatego też udajemy się albo do "sali marynarki wojennej", albo do kina "Czarodziejka" na "Sandomierskie Wesele" wystawiane przez goszczący w mieście Teatr Regionalny. Wychodząc z przedstawienia, w okolicach "gmachu Żeglugi Polskiej", dostrzegamy grupkę wyraźnie poruszonych i zdenerwowanych mężczyzn: to nasi marynarze i stewardzi zatrudnieni w osławionej GAL (Gdynia Ameryka Line), domagający się pilnej rozmowy z dyrektorem rzeczonej "linji". Protestujący żądają "spolszczenia załogi linji Gdynia - Ameryka", choć mogliby też zażądać wymiany "starych duńskich pudeł", na których aktualnie pływają, na coś nieco bardziej nowoczesnego.*



Zostawiwszy marynarzy, głównie z obawy przed nadbiegającymi już funkcjonariuszami Policji Państwowej, wsiadamy do autobusu - dołączając tym samym do grona 700 tys. zadowolonych pasażerów, których od początku roku przewiozły autobusy Miejskiego Towarzystwa Autobusowego - i ruszamy na zwiedzanie kolejnych gdyńskich atrakcji. W porcie mamy okazję podziwiać "wielki magazyn tytoniowy": budowlę, której ukończenie zaplanowano na początek roku 1936, "obliczono na 15 tys. tytoniu rocznie". Duże znaczenie dla rozwoju Gdyni ma też otwarcie nowej radiostacji, choć trzeba od razu zaznaczyć, że "wiadomości podane przez niektóre pisma, jakoby była to stacja radjofoniczna - nie odpowiadają prawdzie", ponieważ "jest to stacja przeznaczona wyłącznie na usługi telegraficzne".

Gdyni przysłużyć ma się również "wielkie dzieło rządu", czyli trasa kolejowa łącząca bezpośrednio zagłębie węglowe Górnego Śląska z Gdynią, potocznie zwana "Węglówką": w przededniu otwarcia pierwszego odcinka magistrali, łączącego Gdynię z Bydgoszczą, do miasta przybywa "minister komunikacji inż. Kuhn", który dokona inspekcji nowej trasy, wyjeżdżając "specjalnym pociągiem na nową linję kolejową" - "próbny ten przejazd ma wykazać sprawność linji i zdolność jej do bliższego uruchomienia". Ale takich "imponujących dzieł pracy i genjuszu polskiego" jest w tym czasie na Wybrzeżu znacznie więcej...



Okazuje się jednak, że Gdynia radzi sobie doskonale i bez pomocy rządu, jedynie dzięki przedsiębiorczości własnych obywateli. Przemilczmy jednak, czym jeszcze - prócz tytoniu i węgla - zajmują się Gdynianie w roku 1930 i poszukajmy odpowiedzi na pytanie: "czy powinno powstać w Gdyni Muzeum Kaszubskie"? Odpowiedź wydaje się oczywista (bo przecież "polskość Kaszub została stwierdzona przez naukę"), podobnie zresztą jak ta na pytanie, czy "wakacje jesienne" potrzebne są szkołom. Zwłaszcza gdy po świecie szaleje "dyfterja"...



* te "stare pudła" to "Polonia", "Pułaski" i "Kościuszko". "Polonię" dowodzoną przez kpt. Mamerta Stankiewicza (słynnego "znaczy kapitana" unieśmiertelnionego przez Karola Olgierda Borchardta) sprzedano na złom dopiero w roku 1939. "Pułaskiego" i "Kościuszkę" czekał podobny los, ale statków nie zdołano zezłomować przed wybuchem wojny i w rezultacie miały możliwość zapisania na swym koncie wielu wspaniałych epizodów w ramach walki polskich marynarzy na morzu. "Stare pudła" zastąpiono nowymi jednostkami: "Piłsudskim" (1935), "Batorym" (1936), "Sobieskim" (1937) i "Chrobrym" (1939). W skład floty GAL, tuż przed wybuchem wojny w roku 1939, wchodziły ponadto dwa drobnicowce: "Morska Wola" i "Stalowa Wola".

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 240 z 18 października 1930 r., nr 247 z 26 października 1930 r. i nr 248 z 28 października 1930 r., "Dziennik Bydgoski" nr 242 z 18 października 1930 r., nr 245 z 22 października 1930 r. i nr 246 z 23 października 1930 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 288 z 24 października 1930 r. oraz "Ilustracja Wielkopolska" nr 3 z 19 października 1930 r. i nr 4 z 26 października 1930 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.