Pewnego pochmurnego, wrześniowego poranka roku 1935 oczom pszczelarza Koszałki z Karczewka na Kaszubach ukazał się widok ze wszech miar smutny i przerażający: "warstwa 10 cm grubości utworzona przez martwe pszczoły".
Takim oto rezultatem zakończył się "osobliwy najazd pszczół na pasiekę p. Koszałki": przyczyn którego niestety nie znamy. Tytułem wyjaśnienia dodajmy tylko, że choć ta zacięta "walka trwała trzy dni i trzy noce bez przerwy, aż wreszcie napastnicze pszczoły zostały sromotnie pobite", nie wiemy, dlaczego doszło do tak zajadłej napaści.
Podobnie zresztą, jak nie wiemy, dlaczego (dziesięć lat wcześniej), biorący udział w manewrach wojskowych w Prusach Wschodnich, "kronprinc niemiecki* nie zatrzymał się w Sopocie"...
...choć podobnych obiekcji nie miała pewna "żona wyższego oficera polskiego z Pomorza", która przepuściła tam majątek.
By nie bawić się w bezproduktywne dywagacje, wróćmy więc może nad morze w roku 1935, kiedy to Sopot kojarzył się już nie tylko z hazardem (kasynem i wyścigami konnymi)...
...lecz również z rozrywką o wiele bardziej wyszukaną, jak chociażby szachy.
Najważniejszym wrześniowym pytaniem tamtego roku - również na Wybrzeżu - było pytanie: po co brać udział w zbliżających się wyborach parlamentarnych, skoro... jest już ich zwycięzca?
Pierwsze wybory po wejściu w życie konstytucji kwietniowej (podpisanej przez prezydenta Ignacego Mościckiego 23 kwietnia 1935 roku) przeprowadzano w oparciu o ordynację większościową, która zastąpiła dotychczasową, proporcjonalną.
W praktyce wyglądało to tak, że z każdego okręgu wybierano po dwóch posłów z listy zawierającej co najmniej czterech kandydatów, zgłaszać których mogły wyłącznie specjalne zgromadzenia, zatwierdzane przez: władze lokalne (oczywiście sanacyjne), przedsiębiorców i związki zawodowe.
Nawet wrzucenie do urny pustej kartki traktowano jako oddanie głosu na dwóch pierwszych kandydatów z listy...**
Podobno jednak gra o władzę toczyła się w oparciu o reguły demokratyczne, dlatego też: prasa - zwłaszcza ta prorządowa - cierpliwie tłumaczyła wyborcom, jak głosować ("co każdy obywatel o wyborach wiedzieć powinien")...
...Kościół - kierując się duszpasterską troską o swe owieczki - że trzeba głosować...
...zaś odpoczywający nad morzem premier Sławek*** pełen oburzenia wydał "oświadczenie przeciw niedopuszczalnej agitacji wyborczej" na swą osobę.
A nawołujących do bojkotu wyborów - tak na wszelki wypadek - posyłano do Berezy Kartuskiej...****
Kolejne pytanie natury politycznej skierujmy pod adresem Wolnego Miasta Gdańska, dokładniej zaś pod adresem rządzących Gdańskiem hitlerowców*****, których "savoir vivre" we wrześniu roku 1935 coraz częściej ograniczał się do "pogróżek pod adresem przeciwników w rodzaju "rozbijemy wam czaszki", "pokażemy wam zęby" itp.".
Niestety zupełnie nie przybliżało to władz Wolnego Miasta do zrozumienia tych "wszystkich prawd", które "Gdańsk powinien zrozumieć"...
Zostawmy już jednak politykę i zajmijmy się sprawami nieco bardziej przyziemnymi, próbując chociażby zrozumieć, dlaczego człowiek uciekający z więzienia w Brodnicy, z zamiarem dotarcia do Warszawy, postanawia po drodze odwiedzić Gdynię? Wszak to przecież w zupełnie inną stronę!
Niewykluczone, że do Gdyni pchnęła go nieodparta chęć powitania "Daru Pomorza", powracającego z dalekiego rejsu.
A może, po prostu, zamiast się zastanawiać, "czyim kosztem ma rosnąć Gdynia", postanowił sam sprawdzić "jak rośnie nasz port"?
* - Wilhelm Hohenzollern (1882-1951) - ostatni następca tronu Prus i Niemiec, praw do tegoż tronu pozbawiony biegiem wypadków dziejowych po zakończeniu Wielkiej Wojny.
** - Nie dziwi więc, że wybory (odbywające się w dniach 8 i 15 września) miały najniższą w dziejach II Rzeczpospolitej frekwencję, wynoszącą 46,6 proc., zaś według źródeł niezależnych - nawet 36 proc. Oczywiście wygrała partia rządząca (czyli Sanacja), która... partią nie była (czego dowodem chociażby Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, utworzony przez Walerego Sławka w roku 1928).
*** - Walery Sławek (1879-1939) - prezes Rady Ministrów w latach 1930 i 1935.
**** - Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej - obóz odosobnienia zorganizowany przez władze II Rzeczypospolitej w Berezie Kartuskiej, funkcjonujący w latach 1934-1939. Izolowano tu, często też psychicznie i fizycznie dręcząc, przeciwników rządzącej Polską opcji politycznej.
***** - Oni również "demokratycznie" wygrali wybory wiosną roku 1935.
Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 201 z 6 września 1935 r., "Dziennik Bydgoski" nr 205 z 6 września 1925 r. i nr 205 z 6 września 1935 r., "Słowo Pomorskie" nr 205 z 6 września 1935 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 247 z 6 września 1935 r. oraz "Ilustracja Polska" nr 36 z 7 września 1935 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.
- Zobacz opinie (10)

