Rejs przez Atlantyk w drewnianej beczce

18 października 2021, 10:00
Jarosław Kus
Najnowszy artukuł na ten temat Stracił nos podczas wizyty u fryzjera
Wnętrze Dworu Artusa, z którego w II połowie lat 30. Niemcy usunęli niektóre elementy świadczące o związkach Gdańska z Polską. Pośrodku widać wspomniany w artykule pomnik polskiego króla Augusta III Sasa. Więcej zdjęć (21)

Wnętrze Dworu Artusa, z którego w II połowie lat 30. Niemcy usunęli niektóre elementy świadczące o związkach Gdańska z Polską. Pośrodku widać wspomniany w artykule pomnik polskiego króla Augusta III Sasa.

źródło: wikipedia.org

Wnętrze Dworu Artusa, z którego w II połowie lat 30. Niemcy usunęli niektóre elementy świadczące o związkach Gdańska z Polską. Pośrodku widać wspomniany w artykule pomnik polskiego króla Augusta III Sasa.

źródło: wikipedia.org

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do października 1936 r. Tym razem przeczytamy m.in. o usuwaniu przez Niemców reliktów polskiej historii Gdańska czy o szajce złodziei, która wpadła z powodu szastania pieniędzmi w gdańskich knajpach. Przeczytamy również o polskim marynarzu, który zamierzał przepłynąć Atlantyk w... ważącej 3,5 tony drewnianej beczce.



Burze pustoszące Wybrzeże w połowie października roku 1936 to niechybny znak, że "Morze Bałtyckie u wybrzeży polskich" mocno już "weszło w burzliwy okres sztormów jesiennych". W dodatku deszcze "padające od szeregu dni wpływają na przybór wody w Wiśle".

Jeśli dodamy do tego "ptactwo polarne", którego pojawienie się o tej porze roku zwiastować ma rychłe nadejście długiej i srogiej zimy, otrzymamy w miarę pełny obraz morza polskiego późną jesienią.


W tak niepewną pogodę szaleństwem wydaje się wyruszać w podróż morską. Wśród sztormowych fal nawet pokład "Batorego" nie zawsze zdaje się być bezpiecznym schronieniem, a co dopiero wnętrze... zwykłej beczki.

Może nie tak do końca zwykłej, bo ważącej "trzy i pół tonny" i zbudowanej z "klepek dębowych trzycalowych ściśniętych silnymi żelaznymi obręczami", co nie zmienia faktu, że płynąć taką to nie lada wyczyn. Może więc lepiej przebyć ocean samolotem, zakładając wszakże, że też... nie płynie, zamiast wznosić się w powietrzu.


Ale burze szaleją nie tylko na morzu. W Gdyni "wielkie wzburzenie wywołuje fakt cofnięcia pewnych praw gimnazjum dr. T. Zegarskiego w Orłowie Morskim, co się równa zamknięciem tego zakładu naukowego".

"Nie wiadomo, z jakich pobudek Ministerstwo ograniczyło prawa gimnazjum", tym samym "wykończając tę tak pożyteczną placówkę", a przy okazji, niewykluczone, że i jej założyciela...*


Silne wzburzenie wywołuje też to, co dzieje się w Gdańsku z "pamiątkami dawnej łączności Gdańska z Polską", które dziwnym trafem sukcesywnie znikają z gdańskiej przestrzeni publicznej. W kuriozalne tłumaczenia Senatu Wolnego Miasta prawdopodobnie nie wierzy nawet sam senat...


Jednak plaga znikających zabytków to niejedyne nieszczęście, z jakim przyszło się zmagać mieszkańcom Wybrzeża. I tak oto Gdynia "podejmuje walkę z hałasem", tym jakże uciążliwym "objawem wielkich miast, który nie pozwala ludności na zasłużony spoczynek w porze nocnej".

Ale bardziej "naglącą" zdaje się być "wojna z pluskwami, gdyż wątpliwym [...] się wydaje, aby pluskwy [także - dop. red.] sprzyjały spoczynkowi, nie mówiąc już o możliwościach szerzenia przez nie groźnych epidemii".


W dość oryginalny sposób ze szkodnictwem chcą walczyć gdańszczanie. Miejscowa Polonia - okazując szkodnikom pogardę, zaś gdańscy Niemcy - grożąc surowością kar i ferowanych wyroków. Nie nam jednak rozstrzygać, które metody są skuteczniejsze...


Dodajmy, że ze szkodnictwem próbuje też walczyć gdyńska policja, uciekając się jednak nie tylko do słów ostrzeżenia (na przykład pod adresem oszustów, którzy rzekomo zbierają datki na budowę pomorskich kościołów), pokazując różnym "fachowcom", że "lekkomyślność" raczej nigdy nie popłaca...


* Zmarł bowiem dość niespodziewanie trzy miesiące później...

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 231 z 8 października 1936 r. i nr 239 z 17-18 października 1936 r., "Dziennik Bydgoski" nr 234 z 8 października 1936 r. i nr 242 z 17 października 1936 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 290 z 18 października 1936 r. oraz "Światowid" nr 43 z 24 października 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (13) 2 zablokowane

  • Nie wiadomo wszakże (3)

    czy dębowa beczka z polskim marynarzem Biegańskim w środku przepłynęła Atlantyk...

    • 7 0

    • Aleksander Doba tego dokonał (1)

      tylko jego beczka była z innych materiałów.

      • 1 1

      • Doba plynął kajakiem

        I bez kapelusza ;)

        • 1 0

    • Walka z hałasem trwa... z pluskwami tez

      • 2 0

  • W beczce pokonywalo sie wodospad Niagara. Z roznym skutkiem. (2)

    • 2 0

    • Wyzlopal cala beczke od sponsora z browaru i sie rozmyslil.

      • 2 0

    • tylko, że tu "beczka" to jest tylko z nazwy

      to bardziej kryta szalupa - chyba?

      • 2 0

  • kiedyś NSDAP a dziś PiS niszczy ślady polskości (1)

    i fuka z obarą na Patriotów i Narodowców

    • 10 12

    • Napisz dokładniej

      o czym piszesz? Trudno zrozumieć...

      • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.