Upalne lato komisarza Lestera

2 lipca 2021, 15:00
Jarosław Kus
artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat Rejs przez Atlantyk w drewnianej beczce
Budynek przy ul. Nowe Ogrody, w którym mieścił się Volkstag. Obecnie w jego miejscu znajduje się parking przy Komendzie Miejskiej Policji oraz skrzyżowanie z ul. 3 Maja. Więcej zdjęć (21)

Budynek przy ul. Nowe Ogrody, w którym mieścił się Volkstag. Obecnie w jego miejscu znajduje się parking przy Komendzie Miejskiej Policji oraz skrzyżowanie z ul. 3 Maja.

źródło: fotopolska.eu

Budynek przy ul. Nowe Ogrody, w którym mieścił się Volkstag. Obecnie w jego miejscu znajduje się parking przy Komendzie Miejskiej Policji oraz skrzyżowanie z ul. 3 Maja.

źródło: fotopolska.eu

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do lipca roku 1936. Tym razem przeczytamy m.in. o upalnej pogodzie na Wybrzeżu oraz o tarciach niemiecko-polskich w Wolnym Mieście Gdańsku. Przeczytamy również o pewnym wróżbicie, który przepowiadał... niepomyślne napięcia kosmiczne, zwiastujące "przykre i podniecające wydarzenia".



Gdy z początkiem lipca roku 1936 temperatura "silnie wzrasta", "osiągając najwyższe nasilenie z całego kontynentu europejskiego", znak to niechybny, że oto właśnie zaczynają się wakacje. Do podobnego wniosku dochodzi najwyraźniej przewodniczący Sejmu (niem. Volkstagu) Wolnego Miasta Gdańska, który w odpowiedzi na interpelację posłów opozycyjnych ogłasza przerwę wakacyjną aż do 15 sierpnia.

Nie wiadomo wprawdzie, czy całe "wakacje lipcowe" będą równie upalne, ponieważ pewien astrometeorolog zapowiada nadejście "niepomyślnych napięć kosmicznych", mających wywołać liczne "katastrofy w przyrodzie, burze, gradobicia itd." i prowadzących do "wypadków w ruchu i przemyśle, jakoteż do przykrych i podniecających wydarzeń". Takich jak np. tragiczna śmierć gen. Gustawa Orlicz-Dreszera...*


Na razie jednak Gdynia cieszy się i świętuje, tym bardziej że koniec roku szkolnego zbiega się w czasie z obchodami Święta Morza. A choć świętuje wraz z nią cała Polska, to właśnie gdyńskie uroczystości odbijają się w kraju najszerszym echem.

Wygłoszona wówczas "mowa wicepremiera" (w której dobitnie podkreślił, iż "niema siły, któraby nas potrafiła odeprzeć od morza") oraz "ogólnopolski charakter uroczystości i masowy napływ uczestników do Gdyni" sprawiają, że część prasy niemieckiej widzi w Polsce nowe mocarstwo morskie.

Tutaj jednak nie wszystkie opinie są tak entuzjastyczne. Radość z gdyńskiego sukcesu przyćmiewa rozżalenie spowodowane "spostponowaniem innych miejscowości na wybrzeżu", które w tym czasie świecą pustkami. Dobrze więc, że zaczynają się wakacje, ponieważ jest duża szansa na to, że kurorty odrobią część strat w sezonie turystycznym.

O wiele większym problemem jest to, że odbywające się w tym samym czasie "oficjalne święto kaszubskie" (czyli "zwołany przez Związek Zachodni w Gdyni oficjalny zjazd Kaszubów") - wskutek "złej organizacji, która spoczywała w rękach samych inicjatorów" - jest po prostu niewypałem i "parodją Zjazdu Kaszubów w Gdyni".


Mimo tych niedomagań tak potężna manifestacja "polskiej potęgi morskiej" nie może pozostać niezauważona w Wolnym Mieście Gdańsku, gdzie (zapewne zupełnie przypadkiem**) przebywa w tym czasie z wizytą niemiecki krążownik Leipzig.

Więc gdy prezydent senatu Arthur Greiser zapewnia Polskę o "ścisłym związku W. Miasta z Rzeczpospolitą", szef gdańskich hitlerowców Albert Forster... idzie na wojnę z Ligą Narodów, uderzając w jej oficjalnego przedstawiciela w Wolnym Mieście, którego - wbrew obowiązującemu protokołowi - ostentacyjnie pomija się w oficjalnym programie pobytu niemieckiej jednostki w Gdańsku.***


Dodajmy tylko, że takiego afrontu obcokrajowcy nie muszą obawiać się w nowej stolicy "polskiej potęgi morskiej": do Gdyni ciągną więc goście z całego świata. "Wybitne osobistości węgierskie" chcą tutaj wejść na pokład nowego polskiego transatlantyku, noszącego imię wielkiego króla, który na zawsze już połączył więzami przyjaźni dwa bratnie narody.

I do wina, i do szklanki... Do Gdyni zmierza też angielska ekspedycja naukowa. Kto wie, może to właśnie Anglikom uda się wyjaśnić tajemniczą metamorfozę gdyńskiej plaży?



* W katastrofie lotniczej, do której dochodzi w Orłowie 16 lipca.

** Oczywiście o przypadku nie może być mowy, ponieważ każdorazowo procedura niemieckich okrętów wojennych w "wolnym" Gdańsku przebiega według ściśle określonego protokołu: odwiedziny poprzedza złożenie przez ambasadę niemiecką w Warszawie noty, zawierającej prośbę o wyrażenie w porozumieniu z gdańskim senatem zgody na odwiedziny.

Po zasięgnięciu opinii senatu (rzecz jasna, zawsze pozytywnej), Polska zawiadamia ambasadę Rzeszy w Warszawie o swej zgodzie na odwiedziny, zastrzegając sobie prawo uzgodnienia ścisłego terminu i programu przyjęcia "gościa". Program ustala się w Gdańsku z udziałem przedstawicieli: Wysokiego Komisarza Ligi Narodów, Komisarza Generalnego Rzeczypospolitej, prezydenta Rady Portu i Senatu Wolnego Miasta.

Kolejność wizyt jest zawsze z góry ustalona: według protokołu dowódca niemieckiego okrętu najpierw składa wizytę Wysokiemu Komisarzowi Ligi Narodów, potem Komisarzowi Generalnemu Rzeczypospolitej, a następnie prezydentowi senatu i prezydentowi Rady Portu. W tej samej kolejności odbywają się rewizyty. Dodajmy, że ostatnim okrętem, który korzysta z tej ścieżki, jest pancernik "Schleswig-Holstein" odwiedzający Gdańsk 25 sierpnia roku 1939.

*** Wysokim Komisarzem Ligi Narodów w Gdańsku jest w tym czasie Irlandczyk Sean Lester, sprawujący tę funkcję od 15 stycznia roku 1934. We wrześniu roku 1935 przedstawia Radzie Ligi Narodów raport, opisującego łamanie konstytucji Wolnego Miasta przez hitlerowców: rzeczywistą władzę w mieście sprawuje gauleiter Forster, któremu podlega prezydent senatu Greiser. W urzędach gdańskich umieszcza się symbole narodowosocjalistyczne (flagi ze swastyką, portrety Hitlera), zaś w urzędowych pismach wprowadza formułę - Heil Hitler!

Raport nie wzbudza większego zainteresowania Ligi Narodów, wystawia jednak Lestera na wściekłe ataki hitlerowców: od tej pory komisarza oficjalnie bojkotują narodowosocjalistyczne władze Wolnego Miasta i... III Rzeszy. Uniemożliwia mu się kontakt z przedstawicielami opozycji, zaś siedziba Wysokiego Komisarza w Gdańsku znajduje się pod nieustanną obserwacją tajnej policji, wskutek czego z opozycjonistami spotyka się Lester w... Lasach Oliwskich. Po wspomnianym incydencie z Leipzigiem komisarz wysyła do Genewy jeszcze jeden, bardzo obszerny raport o sytuacji w Wolnym Mieście, domagając się interwencji Rady Ligi Narodów.

Na zwołanym w tej sprawie posiedzeniu rady 4 lipca roku 1936 prezydent senatu Greiser żąda odwołania Lestera i... nieprzysyłania nowego Komisarza Ligi Narodów do Gdańska! Rada przekazuje raport do Komitetu Trzech (ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Francji i Portugalii, później Szwecji), ten zaś... rekomenduje odwołanie Lestera ze stanowiska Wysokiego Komisarza w Gdańsku! Lester, w związku z brakiem możliwości wykonywania swoich obowiązków, składa dymisję w październiku roku 1936.


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 149 z 2 lipca 1936 r., "Dziennik Bydgoski" nr 151 z 2 lipca 1936 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 182 z 2 lipca 1936 r., "Kurier Poznański" nr 293 z 26 czerwca 1936 r., "Ilustracja Polska" nr 27 z 5 lipca 1936 r. oraz "Światowid" nr 28 z 11 lipca 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej, Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (17) 2 zablokowane

  • Artykuł mega,dać na top stronę.

    • 10 1

  • (2)

    Budynek Volkstagu- perełka. Ubolewam, że go nie odbudowano!

    Pozdrawiam,
    Makumba!

    • 26 4

    • Kozikowski ma na pewno inne zdanie

      • 1 1

    • Też uważam, że powinniśmy to zrobić.

      • 0 0

  • Schleswig-Holstein (1)

    Okręt szkoleniowy, którym o świcie 1 września 1939 roku hitlerowcy okazali swoje prawdziwe oblicze i obyczaj... Obyczaj nazistowskich gości, gdziekolwiek się pojawiali, podobny. Haniebny.

    • 12 7

    • A co to za państwo? Hitlerolstwo? To Niemcy byli!

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.