Składowa tytułu wystawy - ART - dotyczy przestrzeni jaką określa się, z języka angielskiego, sztukę wówczas bez kropki oznacza dzieła, przedmioty, działania określane przez kuratorów jako komentarz, wypowiedź sformułowaną przez ARTystę.
Impreza już się odbyła
Wydarzenie aktualne
Art Day PokémonPATRONAT
Podobne wydarzenia
26 września - 7 października 2026
Gdańsk,
Forum Gdańsk
Wstęp wolny
sobota, Godz. 14:00
Gdynia,
Muzeum Miasta Gdyni
W języku polskim art z kropką to po prostu skrót od słowa artykuły. Tu bardzo świadomie skojarzony skrót ze słowem używane tworzą przewrotny tytuł wystawy "Art. Używane". Realizacje prezentowane w ramach wystawy dotyczą przedmiotu, rzeczy o funkcjach określonych w minionej przestrzeni czasowej. Przywołane przez artystów przedmioty i znaki umieszczone w innym kontekście, "wyjęte" z czasoprzestrzeni stają się osobistym w trzech przypadkach, różnym komentarzem konkretnych zjawisk ważnych człowiekowi. Design, umieranie i odradzanie się przedmiotu to wskaźniki pośrednio opisujące współczesność i współczesne społeczeństwa. Wystawa to podróż przez trzy, różne światy wypełnione przedmiotami, symbolami i nowymi znaczeniami.
Gosia Golińska:
Jestem kuratorką i jednocześnie uczestniczką wystawy, krótko opiszę projekt zatytułowany "Stół Pański", który po raz pierwszy zostanie pokazany w ramach wystawy "Art. Używane". Sam tytuł sugeruje niczym Grób Pański odrodzenie, zmartwychwstanie, drugie życie w innej przestrzeni. Tą przestrzenią staje się sfera sztuki i przestrzeń publiczna jaką jest galeria. Półprzestrzenne kompozycje z "nikomu niepotrzebnych śmieci" - niosą przesłanie - pragnienie odrodzenia i chęć życia w każdym jego aspekcie. Moje wizualne historie dotyczą stołu, który w naszej kulturze ma szczególne znaczenie, opowiadają one o naturze człowieka, jego chęci komunikowania się i przekazywania wartości. Gościnność, wspólne ludzi siedzenie, dekorowanie stołu, tematy poruszane przy jedzeniu - rytuały życia codziennego - to wiadomość formułowana przeze mnie poprzez przygotowane obiekty składające się na tryptyk o jednym tytule. Elementami składowymi obiektów są jednorazowe naczynia z liści palmowych, które zostały wcześniej użyte do kolacji, obrusy haftowane z wielkim nakładem pracy przez kobiety, tkaniny starannie przechowywane w szafach na szczególną okazję, serwety, bieżniki, koronki, części garderoby wyszukane z hałd z odzieżą używaną.
Zbigniew Lesiak skupia swoją uwagę na przedmiotach codziennego użytku i kontempluje ich proces zniszczenia, obserwuje utratę ich formy i funkcji. Przedmiot w jego realizacjach przyjmuje obraz zgrafizowanego nagrobka, czarno-białego ducha po sugerowanym wcześniej życiu. Metalowe puszki, fragmenty części samochodowych, zamki - zaprojektowane, wykonane i używane w zeszłym wieku - to męski świat, w którym każdy metalowy drobiazg jest godny uwagi i zachowania, bo może się przydać. Pozbawione trójwymiarowości, z funkcją - której możemy się jedynie domyślać, wyrwane brutalnie z naturalnego otoczenia, przeskalowane i umieszczone w sterylnej bieli przedmioty stają się obiektem sztuki. Zamknięte w kwadratach o równych wymiarach kompozycje stają się precyzyjnym zapisem grafika - alchemika, starającego się dotrzeć do istoty cyfrowo analizowanej struktury. Poszukiwania autora trwają latami, patrząc na datowanie kompozycji. Część z obserwowanych przedmiotów, teleportowanych z minionego świata zaistnieją w postaci instalacji. Kolekcja zaprojektowanych, wykonanych z należytą starannością, kiedyś bardzo przydatnych, czy nawet niezbędnych przedmiotów jest autorskim memento dla designu, a dla dzisiejszych odbiorców młodszego pokolenia odkryciem poszukiwacza skarbów. Wydobyte ze zgliszczy umarłego świata przedmioty stają się reliktami mówiącymi o kruchości i delikatności nawołują do uważności i szacunku dla codzienności.
Jakub Pieleszek poprzez instalację z kształtów jakby znanych, niby widzianych, a może nawet lubianych wciągnie widza w dialog o współczesności, o uniwersalności języka popkultury i kultury ludowej dziś zwanej folk design'em. Znaki, z natury swojej uproszczone w formie i kolorze, tu poprzez swoje nieoczekiwane sąsiadowanie, czy skalę stanowią dla artysty alfabet, a one same są jak litery. Zestawiając je ze sobą w słowa i zdania Pieleszek formułuje manifest artysty. Jego inspiracją są aktualne, ale jakby już wyeksploatowane wizualnie logotypy, oznaczenia i międzynarodowe symbole precyzyjnie określone przepisami bhp tu nabierają innej mocy, tu podlegają innym wymogom i zasadom. Poprzez filtr wyobraźni artysta tworzy własną oryginalną skondensowaną wypowiedź, przemawia językiem, który jest nam bliski, którego doświadczamy chcąc nie chcąc na ulicach i w sklepach, a który zmieniony potrafi przekazać nieoczekiwaną informację dla konsumenta, tu konsumenta sztuki. Zainspirowani jak i sam artysta ludowością, miejskością, międzynarodowością eksponowanych elementów kompozycji tworzący misterny fryz, możemy na własną rękę prowadzić poszukiwania źródeł. Możemy reagować i rozszyfrowywać wszechobecny język popkultury. Otrzymujemy narzędzia, manifest i pytania, na które sami jako konsumenci musimy znaleźć odpowiedź.
Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora
Gosia Golińska:
Jestem kuratorką i jednocześnie uczestniczką wystawy, krótko opiszę projekt zatytułowany "Stół Pański", który po raz pierwszy zostanie pokazany w ramach wystawy "Art. Używane". Sam tytuł sugeruje niczym Grób Pański odrodzenie, zmartwychwstanie, drugie życie w innej przestrzeni. Tą przestrzenią staje się sfera sztuki i przestrzeń publiczna jaką jest galeria. Półprzestrzenne kompozycje z "nikomu niepotrzebnych śmieci" - niosą przesłanie - pragnienie odrodzenia i chęć życia w każdym jego aspekcie. Moje wizualne historie dotyczą stołu, który w naszej kulturze ma szczególne znaczenie, opowiadają one o naturze człowieka, jego chęci komunikowania się i przekazywania wartości. Gościnność, wspólne ludzi siedzenie, dekorowanie stołu, tematy poruszane przy jedzeniu - rytuały życia codziennego - to wiadomość formułowana przeze mnie poprzez przygotowane obiekty składające się na tryptyk o jednym tytule. Elementami składowymi obiektów są jednorazowe naczynia z liści palmowych, które zostały wcześniej użyte do kolacji, obrusy haftowane z wielkim nakładem pracy przez kobiety, tkaniny starannie przechowywane w szafach na szczególną okazję, serwety, bieżniki, koronki, części garderoby wyszukane z hałd z odzieżą używaną.
Zbigniew Lesiak skupia swoją uwagę na przedmiotach codziennego użytku i kontempluje ich proces zniszczenia, obserwuje utratę ich formy i funkcji. Przedmiot w jego realizacjach przyjmuje obraz zgrafizowanego nagrobka, czarno-białego ducha po sugerowanym wcześniej życiu. Metalowe puszki, fragmenty części samochodowych, zamki - zaprojektowane, wykonane i używane w zeszłym wieku - to męski świat, w którym każdy metalowy drobiazg jest godny uwagi i zachowania, bo może się przydać. Pozbawione trójwymiarowości, z funkcją - której możemy się jedynie domyślać, wyrwane brutalnie z naturalnego otoczenia, przeskalowane i umieszczone w sterylnej bieli przedmioty stają się obiektem sztuki. Zamknięte w kwadratach o równych wymiarach kompozycje stają się precyzyjnym zapisem grafika - alchemika, starającego się dotrzeć do istoty cyfrowo analizowanej struktury. Poszukiwania autora trwają latami, patrząc na datowanie kompozycji. Część z obserwowanych przedmiotów, teleportowanych z minionego świata zaistnieją w postaci instalacji. Kolekcja zaprojektowanych, wykonanych z należytą starannością, kiedyś bardzo przydatnych, czy nawet niezbędnych przedmiotów jest autorskim memento dla designu, a dla dzisiejszych odbiorców młodszego pokolenia odkryciem poszukiwacza skarbów. Wydobyte ze zgliszczy umarłego świata przedmioty stają się reliktami mówiącymi o kruchości i delikatności nawołują do uważności i szacunku dla codzienności.
Jakub Pieleszek poprzez instalację z kształtów jakby znanych, niby widzianych, a może nawet lubianych wciągnie widza w dialog o współczesności, o uniwersalności języka popkultury i kultury ludowej dziś zwanej folk design'em. Znaki, z natury swojej uproszczone w formie i kolorze, tu poprzez swoje nieoczekiwane sąsiadowanie, czy skalę stanowią dla artysty alfabet, a one same są jak litery. Zestawiając je ze sobą w słowa i zdania Pieleszek formułuje manifest artysty. Jego inspiracją są aktualne, ale jakby już wyeksploatowane wizualnie logotypy, oznaczenia i międzynarodowe symbole precyzyjnie określone przepisami bhp tu nabierają innej mocy, tu podlegają innym wymogom i zasadom. Poprzez filtr wyobraźni artysta tworzy własną oryginalną skondensowaną wypowiedź, przemawia językiem, który jest nam bliski, którego doświadczamy chcąc nie chcąc na ulicach i w sklepach, a który zmieniony potrafi przekazać nieoczekiwaną informację dla konsumenta, tu konsumenta sztuki. Zainspirowani jak i sam artysta ludowością, miejskością, międzynarodowością eksponowanych elementów kompozycji tworzący misterny fryz, możemy na własną rękę prowadzić poszukiwania źródeł. Możemy reagować i rozszyfrowywać wszechobecny język popkultury. Otrzymujemy narzędzia, manifest i pytania, na które sami jako konsumenci musimy znaleźć odpowiedź.
- Dodaj opinię