stat
Impreza już się odbyła
PATRONAT
lis 9

poniedziałek, g. 20:00

Gdynia,
bilety 180-340 zł
Kup bilet
Klub ŻAK i Tone Industria zapraszają na:
AVANT FESTIVAL Międzynarodowe Prezentacje Muzyczne, Gdańsk 2006

Marc Ribot „Spiritual Unity” 2006 - jedyny koncert w Polsce!

Avant Festival to artystyczna kontynuacja zeszłorocznego festiwalu „art rhytmic depot”. Festiwal powstał we współpracy Agencji Tone Industria i Klubu Żak. Ma na celu prezentację najciekawszych projektów muzyki improwizowanej. Zagra czołówka awangardy z całego świata, artyści, których muzyka nie krępuje, ale daje pretekst do nieograniczonej wypowiedzi. Avant Festival to nieokiełznana kreatywność i potężna energia swobodnej improwizacji.

29.10.2006 – g.19.00
Pulsarus
Dominik Strycharski - zelektronizowane flety proste, wokal, elektronika / Jakub Rutkowski – bębny akustyczne i elektroniczne / Aleksander Papierz – saksofony
Matthew Shipp solo – piano
Joe McPhee Trio
Joe McPhee - sax / Jay Rosen – drums / Dominic Duval - bass

30.10.2006 – g.19.00
Kostas New Progrram Project
Kostas Georgakopulos – głos, things, mong / Wojtek Dobrowolski – gitara / Kuba Rutkowski – perkusja / Dominik Strycharski – flety, elektronika / Alek Korecki – saksofon / Olek Papierz – saksofon / Kamil Szuszkiewicz – trąbka / Piotr Zabrodzki – gitara basowa, klawisze
Marc Ribot „Spiritual Unity” 2006
Marc Ribot – guitar / Roy Cambell – trumpet, flugelhorn / Chad Taylor – drums / Henry Grimes - bass

Bilety i karnety:
Przedsprzedaż do 22.10.2006
karnety (2 dni): 38,-; bilety: 30,- i 20,- ulgowe
od 23.10.2006
karnety: 58,-; bilety: 45,- i 30,- ulgowe

15,- bilety zniżkowe dla posiadaczy karty klubowej, dla posiadaczy biletu okresowego SKM oraz posiadaczy karty "mega rabat Simplus”

Sprzedaż biletów – Klub Żak. Pula biletów zniżkowych i karnetów jest ograniczona.
Liczba miejsc siedzących jest ograniczona – miejsca nie są numerowane.
Nie prowadzimy rezerwacji na bilety i karnety w cenie przedsprzedaży. Rezerwacje należy odebrać do g.18.00 w dniu koncertu. Nieodebrane w terminie rezerwacje zostaną wystawione do wolnej sprzedaży.
W trakcie koncertów obowiązuje zakaz robienia zdjęć z fleszem oraz zakaz rejestracji.
Kasa czynna codziennie od g.15.00 do 21.00 (sb i nd od g.16.00) – kasa@klubzak.com.pl; (58) 344 05 73 w.117

Organizatorzy:
Klub ŻAK, 80-266 Gdańsk, ul. Grunwaldzka 195/197, www.klubzak.com.pl, (58) 344 05 73
Tone Industria, 01-014 Warszawa, ul. Żytnia 15/8, www.toneindustria.com

Marc Ribot - Spiritual Unity

Marc Ribot - gitara
Roy Campbell – trąbka, trąbka kieszonkowa
Henry Grimes - kontrabas
Chad Taylor - perkusja

Znany gitarzysta amerykański. Zdobył sławę i uznanie współpracując z takimi postaciami jak Tom Waits, John Lurie (w Lounge Lizards), Marianne Faithful, John Zorn, Elvis Costello czy Wilson Pickett.

"Spiritual Unity" jest jednym z najlepszych stricte jazzowych albumów, jakie słyszałem od bardzo dawna” (D. Brzostek - diapazon.pl)

Wspólnie z Henry'm Grimesem, Royem Campbellem i Chadem Taylorem Ribot stworzył formację kompletną, tak pod względem brzmienia, jak możliwości ekspresyjnych i improwizatorskich. W ich rękach duch Aylera odbywa dosłownie i w przenośni triumfalny przemarsz przez wrażliwość słuchaczy.
(M. Karłkowski - Dziennik)

Marc Ribot (ur. 1954 w Newark, USA). Jako nastolatek kształcił się pod okiem gitarzysty klasycznego i kompozytora Frantza Casseusa z Haiti. W 1978 roku przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie grywał m.in. u boku jazzowego organisty Jacka McDuffa oraz legendy soulu Wilsona Picketta. W 1984 r. dołączył do jednego z najważniejszych składów sceny Downtown - Lounge Lizards Johna Luriego. Ribot zdobywa wówczas uznanie wielu artystów - jego styl jest połączeniem klasycznego bluesowego grania i ironicznej estetyki No Wave/Knitting Factory.
Marc Ribot wziął udział w nagraniach wielu świetnych albumów, by wymienić Rain Dogs, Mule Variations, Real Gone Toma Waitsa, Blazing Away Marianne Faithful, Spike, Mighty Like a Rose i Kojak Variety Elvisa Costello.
Ambitny muzyk rozwijał swój warsztat i język współpracując na scenie nowojorskiej z takimi nazwiskami jak: Arto Lindsay, Don Byron, Anthony Coleman, T-Bone Burnett, the Jazz Passengers, Evan Lurie, the Sun Ra Arkestra, Chocolate Genius, Bill Frisell, Medeski Martin & Wood, i John Zorn.
Ribot stanął na czele zespołów Shrek oraz Rootless Cosmopolitans, z którymi nagrywał własną odmianę Downtown soul. W 1996 roku ukazał się jego solowy album Don't Blame Me, na którym dokonuje reinterpretacji amerykańskich standardów. W 1998, nakładem Atlantic Records do sklepów trafił album Marc Ribot Y Los Cuban Postizos, na którym gitarzysta zmierzył się z twórczością wielkiego kubańskiego songwritera Arsenio Rodrigueza.
Ribot nagrywa także muzykę dla choreografów (Yoshiko Chuma i Wim Vanderkeybus) oraz reżyserów Greg Feldman (do filmu Joe Schmoe) i Joe Brewster (The Killing zone oraz In as much as life is borrowed).
W 2004 r premierę miał koncert na orkiestrę i gitarę elektryczną skomponowany przez Stewarta Wallace'a specjalnie dla Marca Ribot. Utwór został wykonany przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną w Waszyngtonie.
Wśród najnowszych dokonań Marca Ribot warto wymienić projekt Spiritual Unity, z którym wystąpi w klubie Żak. Na albumie wydanym w 2005 roku (pod tym samym tytułem) znalazły się nagrania legendarnego saksofonisty Alberta Alyera.

O Spiritual Unity napisano:
Ayler to rzecz dla odważnych i konsekwentnych, takich choćby, jak gitarzysta Marc Ribot, któremu z równą swobodą przychodzi grać solowe recitale, co inspirowane żydowskim szmoncesem utwory w Zornowskiej "Bar kokhbie" albo pastiszowe kubańskie frazy, jak to bywało z Los Cubanos Postizos. Choć Ribot okazjonalnie sięgał już po utwory Aylera, przyznam, że kiedy usłyszałem o specjalnym projekcie i to z muzykami, z którymi wcześniej nie współpracował, nie wierzyłem, że może wyjść z tego coś wartościowego.
A jednak (...) jest to jedna z najciekawszych, a może też i najbardziej wartościowych płyt wydanych w tym roku. Zaskakujące, że mamy tu muzykę Aylera bez udziału saksofonu. Tę funkcję Ribot przyznał sobie, stając się jakby Aylerowskim alter ego. Zaprosił za to do sesji i, jak się okazuje, do stałego składu formacji człowieka, który niemal 40 lat temu legendę Aylerowską współtworzył: Henry'ego Grimesa, kontrabasistę powracającego na jazzową scenę po ponad trzydziestu latach muzycznej nieobecności. Wspólnie z nim, wybornym-trębaczem Royem Campbellem i perkusistą Chadem Taylorem Ribot stworzył formację kompletną, tak pod względem brzmienia, jak możliwości ekspresyjnych i improwizatorskich. W ich rękach duch Aylera odbywa dosłownie i w przenośni triumfalny przemarsz przez wrażliwość słuchaczy. Obyśmy pozwolili mu trwać jak najdłużej.
(Maciej Karłowski - "Dziennik")

Aby uniknąć nieporozumień, zaznaczę na wstępie, że "Spiritual Unity" jest jednym z najlepszych stricte jazzowych albumów, jakie słyszałem od bardzo dawna.
"Spiritual Unity" to płyta piękna i, jakkolwiek piękno Aylerowskich kompozycji zawsze pozostaje kostropate i chropawe, to właśnie owa surowość staje się bodajże najistotniejszym składnikiem muzycznej wartości tematów takich, jak "Bells" czy "Ghosts". Kwartet Ribota (...) nie gubi niczego ze świeżości i piękna wykonywanych utworów, nie tylko eksponując charakterystyczne, urzekające prostotą tematy (unisonowe partie Campbela i Ribota), ale również eksplorując nieograniczony niemal potencjał improwizacyjny kompozycji (genialne kontrabasowe soliloquia Grimesa!).
Sam Ribot (...) raz po raz wznosi się na wyżyny swych improwizatorskich możliwości, grając zarazem czule i drapieżnie, zbliżając się w artykulacji do tego, co prezentował w czasach Lounge Lizards, choć przecież słychać tu i lata spędzone z Zornem, i ton pielęgnowany przezeń w nagraniach Los Cubanos Postizos. Jeśli zwątpili państwo ostatnio w moc i urok jazzu, polecam "Spiritual Unity" - jako medykament na podobne dolegliwości!
(Dariusz Brzostek - diapazon.pl)

Matthew Shipp solo
Matthew Shipp solo – piano
To odważne i piękne akustyczne dzieło – rozedrgane dźwięki są jak łopot skrzydeł motyla, jak fale rozchodzące się po tafli jeziora. Jednak porozrzucane bebopowe kształty zakłócają gdzieniegdzie ten spokój. Czasami bliżej tym dźwiękom do jazzu, czasami zbliżają się do delikatnie halucynogennej muzyki kameralnej. (Dream Magazine)

Matthew Shipp (ur. 1960), grę na fortepianie rozpoczął w wieku pięciu lat. Na granie jazzu zdecydował się już jako dwunastolatek. W zasadzie nigdy nie odebrał formalnego wykształcenia muzycznego studiując prywatnie m.in. u Sunyata'y, a następnie u nauczyciela Clifforda Browna - Roberta "Boisey" Lawrey'a, by swą edukację zakończyć dwuletnim okresem w New England Conservatory of Music.
W roku 1984 przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie spotkał m.in. Williama Parkera i w zasadzie od tego czasu datuje się ich współpracę. W roku 1989 Shipp dołączył do zespołu Davida S.Ware'a (gdzie basistą był Parker).
Z początkiem lat 90. sformował swój pierwszy zespół z Parkerem i zamiennie: Whitem Dickey'em lub Susie Ibarrą na perkusji. Wkrótce też rozpoczął grywanie w duetach, z których do najważniejszych należą te z Roscoe'm Mitchellem i Matem Mannerim. W początkach swej artystycznej drogi, pianista był silnie kojarzony z posttaylorowską stylistyką, czym wpisywał się obok takich nazwisk, jak Marilyn Crispell, czego wyrazem były nie tylko płyty jego tria, np. "Prism" czy solowe jego albumy. Podobnie odbierana była także jego gra w zespole Davida S.Ware’a.
Zresztą tej posttaylorowskiej stylistyki muzyk nie zapomniał do dnia dzisiejszego, prezentując ją od czasu do czasu zarówno na swoich płytach, jak - obecnie chyba przede wszystkim - na płytach, gdzie jest zaproszonym gościem ("Going To Church" Maneri Ensemble), czy przede wszystkim w kwartecie Davida S.Ware’a.
Shipp jest muzykiem wciąż eksperymentującym, tak z materią jak i formą swej muzyki. Grywa solo; przedstawił kilka ciekawych duetów (z Joe Morrisem, Matem Manerim, Roscoe Mitchellem, Williamem Parkerem, Robem Brownem); w trio, przy czym obok typowego tria z udziałem Williama Parkera i Whita Dickeya bądź Susie Ibarry, prowadził też trio bez perkusji z Robem Brownem na alcie; w przeróżnych kwartetach, gdzie instrumentem melodycznym pozostaje, bądź to trąbka (Wadada Leo Smith, Roy Campbell), bądź skrzypce (Mat Maneri). Stworzył też dwa zespoły bez perkusji: Matthew Shipp's String Trio (płyta "By The Law Of The Music" i "Expansion, Power, Release") oraz Horn Quartet (płyta "Strata"), które miały wówczas, zaprezentować muzykę pianisty w zupełnie nowym tle.
Od końca lat 90. Shipp pojawia się w coraz to nowych kontekstach, jako muzyk prezentujący się w postmainstreamowej manierze np. nagrania jego kwartetu, czy też, może obecnie przede wszystkim, jako muzyk, który zabrał głos w tworzeniu się nowej muzyki powstającej ze splotu współczesnej, niejednokrotnie eksperymentalnej, muzyki elektronicznej, klubowej oraz nujazzu i generalnie muzyki improwizowanej. Nie tylko wziął udział w dwu sesjach Spring Heel Jack, DJ Spooky'ego, ale również sam nagrał płytę w tym duchu – „Nu Bop”.
Od pewnego czasu oprócz akustycznego fortepianu ponownie sięgnął do po Fender Rhodes'a, nie obce stały mu się też syntezatory. Właśnie dzięki wykorzystaniu tego instrumentarium, płyta Davida S.Ware'a "Corridors And Parallels" brzmi tak świeżo. W tym czasie zmienił się też nieco język wypowiedzi Shippa. Od kilku lat, jego pianistyka, to już nie tylko posttaylorowskie klastery, ale sięganie do całego wachlarza środków wyrazu, od bebopu począwszy a na współczesnej awangardzie skończywszy.
(źródło: diapazon.pl)


Fragment wywiadu z Matthew Shippem:
Muzyka
Zawsze traktowałem wszystkie gatunki muzyki jako całość. Gatunek nie ma dla mnie znaczenia. Staram się mieszać rytm, melodię i harmonię w moim umyśle i wykorzystywać je, gdy staram się stworzyć moją własną muzykę, własny idiom. Zatem nie ma znaczenia, czy źródłem materiału jest piosenka Earth, Wind and Fire, Steviego Wondera czy kompozycja Monka. Inspiracja pochodzi zewsząd. Wiele pochodzi z mistycyzmu i medytacji.

Free jazz
Wkrótce jednak zaczęły do mnie dochodzić dźwięki ulicy: hip-hop, rock, rytmy afrykańskie. W pewnym okresie byłem też pod ogromnym wrażeniem cyklicznej struktury klasycznej muzyki indyjskiej. Myślę, że podobne rozumienie czasu w muzyce miał też Coltrane. W swoim czasie takie paralele bardzo mnie interesowały. Szybko jednak dostrzegłem piękno tkwiące w strukturze free jazzu. Kiedy wreszcie zrozumiałem tę muzykę, pojąłem też, jak wiele możliwości daje ona twórcy, że jest wielką, nieograniczoną pieśnią wolności. W gruncie rzeczy dzisiaj free jazz funkcjonuje jak wehikuł rozmaitych stylów muzycznych. Możesz do tej muzyki wprowadzić rozmaite elementy i będzie to bardzo dobrze brzmiało.

Wybrana dyskografia: Sonic Explorations (1987; z Robem Brownem), Points (1990), Circular Temple (1992), Critical Mass (1994), Zo (1994;z Williamem Parkerem), Symbol Systems (1995), Before the World (1995), Prism (1996/2000), By the Law of Music (1996/2002), 2-Z (1996; z Roscoe Mitchellem), Thesis (1997; z Joe Morrisem), Flow of X (1997), Gravitational Systems (1998; z Matem Manerim), Strata (1998), The Multiplication Table (1998), Magnetism (1999), DNA (1999; z Williamem Parkerem), Pastoral Composure (2000),
Matthew Shipp's New Orbit (2001), Expansion, Power, Release (2001), Nu Bop (2002), Songs (2002), Equilibrium (2003), Anti Pop Consortium Vs. Matthew Shipp (2003), Harmony And Abyss (2004), The Trio Plays Ware (2004; z Williamem Parkerem, Guillermo E.Brownem), One (2006) – Matthew Shipp Solo.


Joe McPhee Trio

Joe McPhee – saksofon tenorowy, pocket trumpet
Dominic Duval - kontrabas
Jay Rosen - perkusja

Wypracowali niespotykaną swobodę improwizacji, dzięki niezwykłej elastyczności potrafią dostroić się do siebie i dzięki temu żeglować jak jeden organizm. Ich gra jest intensywna: to eksplodujące free. Nigdy nie spoglądają wstecz, razem odkrywają kosmiczną energię drzemiącą w ich muzyce.
Joe McPhee nie kryje swego zachwytu nad muzyką Alberta Aylera – to słychać, gdy wręcz rozpruwa nuty dmąc w saksofon. Jay czaruje na blachach, z dźwięków perkusji potrafi upleść imponujący gobelin. Kontrabas Duvala zdaje się być w samym oku cyklonu, jest jego sercem i jego duchem.
(allaboutjazz.com)

Grupa, której repertuar bazuje na klasycznych utworach Monka i Ornette Colemana oraz na standardach i muzyce gospel na pierwszy rzut oka nie wydaje się czymś nadzwyczajnym, prawda? Nie w przypadku Trio X! Joe McPhee, Dominic Duval i Jay Rosen nadają znanym dźwiękom awangardowego sznytu. McPhee ma na koncie całą gamę niecodziennych projektów, współpracował z wieloma muzykami od Evana Parkera do Williama Parkera. Duval przez ostatnią dekadę był basistą Cecila Taylora. Także Rosen z niejednego pieca jadł chleb – grał u takich sław jak Sonny Simmons i Charles Gayde.
Trio X ma na koncie siedem albumów nagranych dla CIMP/Cadence.

Joe McPhee (ur. 03.11.1939, Miami, Floryda, USA), saksofonista, trębacz, multinustrumentalista (także kompozytor i poeta); rozpoczynał karierę muzyka od nauki gry na trąbce w zespole szkolnym; potem (w latach 1964-66) grał w zespole wojskowym stacjonując w Niemczech.
Stosunkowo wcześnie zadebiutował. Już w 1967 roku nagrał album z Cliffordem Thorntonem oraz koncertował z orkiestrą Matta Jordana. W końcu lat sześćdziesiątych sam zaczął uczyć się gry na saksofonie, eksperymentując nagrania solowe (bez akompaniamentu) oraz próbując lansować własne zespoły (od 1969 roku). Artysta realizował się także jako wykładowca ciekawych kursów (np. "Rewolucja w dźwięku" w Vassar College w latach 1969-71). Będąc postrzegany jako awangardzista jazzu chętnie zapraszany był do ultranowoczesnych projektów wybitnych innowatorów: grał Cliffordem Thorntonem, Donem Cherrym, legendarną, warsztatową Jazz Composers Orchestra (Carli Bley), w Europie (w latach 1975-77) grał ze Steve''em Lacym.
Koncertował w Europie z własnym, skrajnie awangardowym triem oraz prowadził grupę do której zapraszał wybitnych awangardzistów spod znaku AACM (np.Josephe'a Jarmana, Sunny'ego Murraya). Prezentując niezwykle nowatorskie podejście do tradycji jazzowej koncertował w prestiżowych salach koncertowych (od nobliwego Lincoln Center po serię koncertów w nowojorskim klubie Knitting Factory). Sporo koncertował i nagrywał, wystepując "gościnnie" z zespołami Jimmy'ego Giuffre'a, Raymonda Boni, Anthony'ego Coxa, Billa Stewarta, Charlesa Moffetta, André Jaume'a, Daunika Lazro, Evana Parkera.

Dominic Duval – basista; w latach 90-tych został jednym z najaktywniejszych basistów z kręgu free jazzu. Razem z Jayem Rosenem stworzył jedną z najważniejszych sekcji rytmicznych współczesnej muzyki free. Jego pozycję na rynku muzyki improwizowanej umocnił staż w triu i kwartecie Cecila Taylora. Niemniej jednak, wielki pianista nie był jedynym spośród znakomitości, z którą współpracował.
Wraz z, wciąż jak się wydaje, niedocenianym Joe McPhee oraz Jayem Rosenem, stworzył zespół Trio X. Współpracował również z Markiem Whitecagem, Herbem Robertsonem, Glennem Spearmanem, Davidem S.Warem czy Ivo Perelmanem (a nawet z Adamem Makowiczem), by wymienić tylko tych największych. Jest ciągłym eksperymentatorem. Spośród muzyków niezwiązanych bezpośrednio z muzyką jazzową współpracował z wielką eksperymentatorką Pauliną Oliveros. Jak również z przekraczającą ramy klasycznego stylu the Manhattan Improvisers Chamber Ensemble, zespołem, który można zaliczyć do kategorii współczesnej, improwizowanej kameralistyki. W jego dyskografii i koncertach znajdziemy propozycje na bas solowy, udział w różnych triach (z fortepianem, saksofonami, trąbkami), a także zespół smyczkowy. Wspomniane Manhattan Improvisers Chamber Ensemble, czy własny C.T. String Quartet ukazują uwielbienie Duvala do brzmień improwizujących instrumentów smyczkowych. Choć na basie gra przede wszystkim akustycznie, to na jego solowej płycie - "Nightbird Inventions" - pojawiły się elektryczne preparacje kontrabasu. Grę Duvala wyróżnia bezbłędna technika, za którą jest najbardziej ceniony.
(źródło: diapazon.pl)

PULSARUS

Dominik Strycharski - zelektronizowane flety proste, wokal, elektronika, lider
Aleksander Papierz - saksofony
Jakub Rutkowski - bębny akustyczne i elektroniczne

Trzech kolesi z kupą elektroniki, szalonymi pomysłami i potężnym bagażem odsłuchanego fussion w głowie (z tych lepszych płyt). (...) to jest kawałek świetnej muzyki, która mnie absolutnie pozytywnie zaskoczyła. Ten "Freejazz" w tytule trzeba potraktować bardziej humorystycznie, ale już "digital" bez słowa dyskusji - jak najbardziej zasadnie. I takie skojarzenie z norweskim Supersilent.
(źródło: gaz-eta.vivo.pl)

Muzyka Pulsarusa bliska jest zdecydowanie eksperymentom free, groove jazzu, nowej elektroniki, z elementami eksperymentalnego rocka, muzyki współczesnej oraz noise. Ich brzmienie oscyluje między akustyczną surowością, a elektroniczną manipulacją i przestrzenią. Ważnym aspektem Pulsarusa jest rytm, pogodzenie plemiennej wręcz motoryki i dynamiki z konceptualną wyrazistością i strukturą. Zespół powstał na chwilę latem 2003 roku, by jako trio powrócić w styczniu 2004. Pulsarus to indywidualna koncepcja futurystycznego, a zarazem w pełni żywego koncertowego jazzowego zespołu. W maju 2005 debiutował płytą „Digital Freejazz” (Tone Industria). Zespół wystąpił na festiwalu Art Rhytmic Depot w Gdańsku (2005), na Warsaw Summer Jazz Days (2005 i 2006), na JAZ festiwalu w Zabrzu oraz Slot Art Festiwal.
Producentem drugiego albumu Pulsarusa „Squared Rotoscope” (Tone Industria) będzie Piotr Pawlak (m.in. Łoskot). Charakter płyty jest rozwinięciem stylu zespołu, który nawiązuje do zdobyczy elektroniki i samplingu zastosowanych na żywo w muzyce instrumentalnej. Nowe brzmienie mocniej zarysowuje relacje między instrumentami i elektroniką, między żywiołem improwizacji, a strukturą podążającą według konkretnych reguł.

Recenzja koncertu:
W tej muzyce był ogrom emocji wykrzyczany i zagrany z całą mocą w niezwykłej palecie barw i współbrzmień. To, co wyprawiali z instrumentami i z własnym głosem członkowie zespołu "Pulsarus" przechodzi wszelkie wyobrażenia. Nawiasem mówiąc Dominik Strycharski wprawił mnie swym głosem w zachwyt. Wielu śpiewaków mogłoby mu go pozazdrościć, a on po długim koncercie pełnym okrzyków, tubalnego śpiewu, olbrzymich skoków po skali i mnóstwie różnych gardłowych, nieartykułowanych odgłosów, nie miał żadnych oznak chrypki.
(Grzegorz Molitorys - Akademos.art.pl)

KOSTAS NEW PROGRRAM PROJECT

Kostas Georgakopulos – głos, things, moog, lider
Wojtek Dobrowolski- gitara
Kuba Rutkowski - perkusja
Dominik Strycharski – flety ,elektronika
Alek Korecki – saksofon
Olek Papierz - saksofon

KOSTAS NEW PROGRRAM PROJECT to naturalna konsekwencja poprzednich działań i projektów Progrramu. Ich brzmienie opiera się na próbie połączenia awangardy gitarowej z potężną, jazzową sekcją dęciaków, wspartych elektroniką.

Z jednej strony znajdujemy tu agresywne i połamane do granic możliwości dźwięki, z drugiej wyraźnie dochodzą do głosu elementy free rocka i projektów z pogranicza awangardy i free jazzu.
(Wojtek Wysocki - Aktivist)

KOSTAS NEW PROGRRAM PROJECT to zespół założony przez dwóch członków zespołu Progrram, Wojtka Dobrowolskiego oraz Kostasa Georgakopulos . Po wydaniu piątej płyty Progrramu: „Autumn: how to use brain to find inner M”, uznanej przez kilku dziennikarzy za najlepszą avant rockową płytę 2005 r, skład zespołu, koncepcja i nazwa uległy zmianie. Do współpracy zostali zaproszeni Dominik Strycharski, Alek Korecki, Kuba Rutkowski i Olek Papierz. Zespół w ciągu kilku ostatnich lat częściej koncertował za granicami kraju m.in. w USA i we Francji. Premierę nowej płyty zaplanowano na wiosnę 2007 (Tone Industria).

Fragmenty recenzji „Autumn: How To Use Brain To Find Inner m*”:

to piąty i bezsprzecznie najlepszy produkt Progrramu, w niedościgniony sposób porozumiewają się ze sobą elementy metalu, elektroniki i rocka.
(Ewa Kuba - Alternative.pop)

Wybitne dzieło polskiego undergroundu.
(Wojtek Lada - Życie Warszawy)

Ponad wszelką wątpliwość jedna najoryginalniejszych metalowych (a może post-metalowych?) płyt, jakie słyszałem od lat.
(Łukasz Iwasiński - Fluid)

Dyskografia: Moral Insanity (1994), Program Tape (1997), Program (2000), Blackmeat of W.B. (2001), Autumn: how to use brain to find inner M* (2005)


Organizatorzy:
Klub ŻAK
Tone Industria, 01-014 Warszawa, ul. Żytnia 15/8, www.toneindustria.com
Dyrektor artystyczny: Kostas Georgakopulos
alert Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora