Mario Balotelli odpalił fajerwerki i wyrzucił faworyzowanych Niemców z turnieju. Taki już jest. Teraz cała Europa zastanawia się, co "Super Mario" zrobi z Hiszpanami? Z drugiej strony może to La Furia Roja zamęczy tego czarnego, włoskiego konia? To spotkanie nie ma zdecydowanego faworyta, choć przed rozpoczęciem EURO to podopieczni Vicente Del Bosque w oczach wszystkich, od kibiców po komentatorów, nie mieli prawa przegrać z Azzurimi. No, ale to jest turniej. Obejrzyj ten pasjonująco zapowiadający się finał na stucalowym ekranie. Tylko w U7!
Włosi nie obawiali się Niemców. Wiedzieli, że to nasi sąsiedzi są faworytami, że wszyscy to na nich, a nie na piłkarzy Cesare Prandellego stawiają pieniądze, ale nic sobie z tego nie robili. Na łamach "La Gazetta dello sport" były trener i selekcjoner Italii, Arigo Sacchi, przekonywał, że w Warszawie po raz kolejny Dawid pokona Goliata. W rolę tego pierwszego mieli wcielić się, rzecz jasna, jego rodacy. No i masz, wszyscy stawiali na Niemców, a tu, proszę, Włosi tak jak w 2006, znów w półfinale wielkiej imprezy "odpalili" Niemców z turnieju. Chyba nie ma przypadku w tym, że nasi sąsiedzi nigdy nie wygrali ze "Squadra Azzuza" podczas turnieju. Niby są kłamstwa, kłamstewka i statystyki, ale...ale czasami te statystyki dają o sobie znać. Dla niektórych bardzo boleśnie.
Mario Balotelli odpalił fajerwerki i wyrzucił faworyzowanych Niemców z turnieju. Jeżeli ktoś miał to zrobić, to chyba właśnie Mario. Przepięknie nieobliczalny. To jest gość, o którym nigdy nie jesteś w stanie powiedzieć, czy zagra kapitalny mecz, czy kompletną kaszanę. Czy będzie biegał po boisku jak szalony, czy zaliczy kompletnego "Stojanowa". Czy w sytuacji sam na sam będzie czekał do ostatniej chwili aż wreszcie dogoni go obrońca, czy kropnie z całej siły z szesnastki, a piłka wpadnie z furią w same "widły"?
O Balotellim wszyscy już napisali wszystko. Przed meczem z Hiszpanami nie można właściwie dodać niczego nowego. No, może poza tym, że jak słyszeliśmy, w zwycięstwie Włochów nad Niemcami swój udział ma...warszawski klub "Enklawa". Kolega,który mieszka w stolicy, w nocy przed meczem w Warszawie pisał : Około drugiej w nocy, wychodząc z Enklawy, minąłem się w drzwiach z Balotellim. Oj, nie wróżę Włochom niczego dobrego...
Jak widać, kolega troszkę się pomylił, a Mario, żeby grać jak natchniony, chyba musi przed meczem oporządzić kebaba, albo potupać nóżką na parkecie.
Fajerwerki. Przyzwyczailiśmy się, że to Hiszpanie je odpalają. Tymczasem La furia roja podczas EURO "męczy bułę". Niby wygrywa, niby wciąż gra efektownie, zawodnicy wymieniają setki podań, ale mało komu, chyba tylko wytrawnym ekspertom, gra Hiszpanii się podoba. To już się przejadło. I pewnie dlatego sporo osób w półfinale trzymało kciuki za Cristiano Ronaldo i spółkę. Hiszpanie pokazali jednak mistrzowską klasę, bo wbrew temu, co się sądzi, karne to wcale nie jest loteria. Karne to wypadkowa kilku czynników. Do listy, oprócz szczęścia, trzeba dopisać umiejętności każdego strzelca, umiejętność udźwignięcia presji i obciążenia psychicznego. Taki Fabregas, który strzelał decydującego karnego, w momencie, gdy piłka uderzała o słupek, prawie zszedł na zawał. Po szczęśliwie wykonanej "jedenastce" wyglądał, jakby przerzucił kilka ton węgla. - Jestem szczęśliwy, że udało nam się awansować. Mamy szansę na historyczny sukces. Przed strzałem prosiłem piłkę, żeby mi pomogła i mnie nie zawiodła. Udało się, jestem szczęśliwy, bo muszę przyznać, że zagrałem dziś bardzo słabo... - powiedział Cesc.
Ciekawe, czy zagra w finale od pierwszej minuty, czy jednak del Bosque, który jak Prandelli, lubi czasami zaskakiwać, znowu wpadnie na jakiś pomysł? W półfinale wystawił od pierwszej minuty Negredo, który jednak zupełnie nie pasował do reszty wybornego towarzystwa? No to może dynamiczny Pedro, który potrafiłby rozruszać niemrawą La furię? Może jednak Torres? A może Cesc na szpicy?
Jakby nie było, Hiszpanię czeka o wiele trudniejszy mecz niż ten, który stoczyli z Włochami w fazie grupowej. Wtedy Azzuri zwyczajnie się Hiszpanów bali, teraz, zwłaszcza po wyeliminowaniu Niemców, ten czarny koń turnieju, Ci, na których zupełnie nikt nie stawiał, Ci, co zawsze, gdy źle się u nich dzieje, grają jak z nut, no więc teraz ten czarny koń jest naprawdę bliski zagrania całemu piłkarskiemu światu na nosie. Włosi wyciągnęli rękę i trzymają ją na wysokości hiszpańskiego nosa. Czy mistrzowie Świata i Europy, którzy nie zachwycają, ale wciąż przecież są mistrzami, no więc, czy Ci mistrzowie dadzą się upokorzyć Italii?
TO JEDNAK NIE WSZYSTKO, CO DLA WAS MAMY! JESZCZE PRZED SAMYM MECZEM W U7 W GDYNI BĘDZIEMY MIEĆ MAŁĄ NIESPODZIANKĘ DLA PRZYBYŁYCH...PAŃ! A CO, NIE SAMĄ PIŁKĄ CZŁOWIEK ŻYJE! DLATEGO DLA WAS, DROGIE PANIE, BĘDZIEMY MIEĆ ZAPROSZENIA NA MASAŻE UCISKOWE PLECÓW I MASAŻE "MAGIA DOTYKU". OD MANA DAY SPA!
Wszystkie mecze Euro 2012 będziecie mogli zobaczyć na żywo na naszych obiektach. Specjalnie dla Was zamontowaliśmy ekrany o przekątnej ponad 100 cali. Jeśli nie masz biletu na mecze, jeśli nie chcesz oglądać Mistrzostw sam w domu... Jeśli chcesz podzielić się swoimi emocjami i radością, to przyjdź do U7. Tym bardziej, że wspólne oglądanie meczy to nie jedyna atrakcja jaką dla Was przygotowaliśmy.
Rezerwacji możesz dokonać pod numerami:
Centrum U7 Gdynia:
ul. Świętojańska 133, 81-404 Gdynia
tel./faks: (058) 662 27 77, 662 25 55
e-mail: gdynia@u7.pl
Centrum U7 Gdańsk:
Plac Dominikański 7, 80-844 Gdańsk
tel./faks: (058) 305 55 77, 305 77 55
e-mail: gdansk@u7.pl
Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora