300 ciężarówek w proteście przewoźników kontenerowych przejedzie 7 stycznia przez Trójmiasto.
Chodzi o opłaty, brak przejrzystości i niesprawny system awizacji w terminalach. Przewoźnicy oskarżają
Baltic Hub o ignorowanie postulatów i dialogu.
Trójmiasto stanie w korkach - protest przewoźników zaplanowany 7 stycznia, punktualnie o ósmej rano, kierowcy ruszą z ulicy Kontenerowej w Gdańsku. Kolumna 300 ciężarówek przejedzie przez strategiczne arterie Trójmiasta, zatrzyma się w Gdyni, by później wrócić do Gdańska. Celem nie jest blokada - celem jest jasny sygnał:
sektor transportu kontenerowego został zepchnięty na margines.
W tle - miesiące listów otwartych, ostrzeżeń i ignorowanych apeli. Protest został oficjalnie zarejestrowany w urzędzie miejskim. Przewoźnicy mówią jednym głosem:
mamy dość opłat bez podstawy prawnej, awizacji jak z loterii i systemu, który faworyzuje wybranych.
Dlaczego protestują? Chodzi o pieniądze i szacunekMy nie blokujemy portu dla zabawy - mówi Maciej Korthals z Tidi-Log dla
trans.info. - To desperacki krzyk tych, którzy już dłużej nie udźwigną kosztów przerzucanych na nich przez terminale.
Największy zarzut?
Opłata za wjazd do Baltic Hub - 65 zł w godzinach szczytu. Przewoźnicy podkreślają, że 90 proc. z nich akceptuje stawkę maksymalnie 10 zł. Dla mikrofirm działających na skrajnie niskich marżach to różnica między przetrwaniem a bankructwem.
Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora