Aktualnie brak w repertuarze trójmiejskich teatrów

Ryszard III (2 opinie)

Spektakl

kasy:
58 301-13-28
wystawia:
Fundacja Theatrum Gedanense
7.6
5 ocen
Oceniasz 5/10
„Król Ryszard III” Teatr Nowy z Poznania

Reżyseria i scenografia: Janusz Wiśniewski
Muzyka: Jerzy Satanowski
Choreografia: Emil Wesołowski
Kostiumy: Irena Biegańska

OBSADA:

BRACIA
Ryszard III - Witold Dębicki
Edward IV - Mariusz Puchalski
Książę Clarence - Zbigniew Rola

SYNOWIE ELŻBIETY
Markiz Dorset - Janusz Andrzejewski
Lord Grey - Waldemar Szczepaniak

Lord Rivers, brat Elżbiety - Andrzej Lajborek
Hrabia Richmond (później Henryk VII) - Radosław Elis
Lord Hastings - Mariusz Sabiniewicz
Książę Buckingham - Mirosław Kropielnicki
Sir Ratcliff - Zbigniew Grochal
Sir Blunt - Rajmund Jakubowicz
Sir Catesby - Aleksander Machalica
Burmistrz - Paweł Hadyński
Biskup Ely - Bolesław Idziak
Lord Lovel - Grzegorz Chołuj
Sir Brakenbury - Ildefons Stachowiak
Morderca - Paweł Binkowski
Sir Tyrell - Tadeusz Drzewiecki
Księżna Yorku - Sława Kwaśniewska
Królowa Elżbieta - Antonina Choroszy
Królowa Małgorzata - Halina Skoczyńska
Lady Anna - Agnieszka Różańska
Pani Shore - Kaja Bień
Córka Elżbiety, 13 lat - Sara Bień, Maria Kaczmarek
Książę Walii, 12 lat - Przemysław Miękisiak, Tomasz Urbaniak
Książę Yorku, 10 lat - Damian Dobrowolski, Przemysław Miękisiak

CHÓR ELŻBIETAŃSKI
Obywatel "The Globe" - Michał Grudziński
Obywatel pochodzenia włoskiego - Wojciech Standełło
Zakonnica - Krystyna Feldman
Cień - Wojciech Deneka

wojsko, dziwki, duchy

*****
Fascynujący dramat historyczny o uniwersalnej wymowie w interpretacji Wiśniewskiego okazuje się ponadczasowym misterium nieprawości.
Zło, grzech i zbrodnia przenikają cały świat, pochłaniają prawie wszystkich ludzi, gdy król ma duszę diabła. W opowieści mistrza ze Stratfordu jak w średniowiecznym moralitecie pojawia się mimo wszystko pytanie o źródło dobra, piękna i prawdy w niegodziwym świecie. Czy morderca i tyran rzeczywiście działa sam i jest wszechwładny? Niepomszczone duchy zamordowanych wracają po sprawiedliwość, lecz i im potrzebne jest Boże miłosierdzie.

RECENZJE:

Usłyszałam po premierze, że ten spektakl powinien się nazywać "Ryszard i inni". Mam lepszy pomysł na tytuł: "My, Ryszard czwarty, piąty, szósty..." Janusz Wiśniewski wymyślił rewelacyjne przedstawienie, a aktorzy Teatru Nowego zagrali je koncertowo.
Jan Kott w swoim "Szekspirze współczesnym" wspomina niezwykłego "Ryszarda III" z Jackiem Woszczerowiczem w roli głównej. "On nie jest, on tylko udaje. Woszczerowicz jest wielkim aktorem, ale jeszcze większym aktorem jest jego Ryszard" - pisał. Janusz Wiśniewski idzie w swoim przedstawieniu krok dalej: aktorami są wszyscy bohaterowie tragedii. Jak jeden mąż i jedna żona. To bardzo ważny krok. On sprawia, że Szekspir brzmi ze sceny Teatru Nowego tak, jakby mówił specjalnie do nas: Polaków A.D. 2003.
[...] Ryszard (Witold Dębicki), który po trupach idzie do władzy, rzeczywiście - jak w tym wspomnieniu Kotta - gra, rozgrywając sprawy i karty. Pełen jest kpiny, dystansu, ironii, komedianckiego przymrużenia oka, grymasów. Prawdziwy socjotechniczny mistrz, prawdziwy znawca psychologii. Koncertowy. Wirtuozerski. A trup pada gęsto.
[...]Ech - niesie aktorów to przedstawienie, a i oni je niosą. Są takie sceny, kiedy dreszcze przebiegają po plecach. I niebywała, i niekłamana jest przyjemność z oglądania "Ryszarda III". A do tego gdzieś ponad tą przyjemnością dzieje się coś ważniejszego: buduje się konkluzja dotycząca naszego tu i teraz. Naszego dziś. Rodzi się ona z tego, że aktorzy zatracają się w graniu. Z jazzowego nagle skowytu muzyki Satanowskiego, z pogubionych gdzieś - bardzo świadomie - kroczków Wesołowskiego...
Nie mogę się oprzeć dwóm doraźnym skojarzeniom. Od wielu miesięcy przysłuchujemy się perorom polityków stających przed obliczem komisji w sprawie wiadomej ustawy. To wciąż najważniejszy narodowy teatr, choć - przyznajmy - nieco już nużący. Nieustannie jednak padają w nim ważkie słowa, odwołania do wyższych racji, dramatyczne uniesienia i komiczne potknięcia. Jest co oglądać. Równocześnie cały świat karmi się informacjami o wojnie. Bohaterowie tego dramatu - via media - usiłują ją nie tylko wygrać, ale też uprawomocnić, uwznioślić, nadać jej wyższą rangę. Jest na co patrzeć.
I tylko ciśnie się na usta pytanie: kim jest Ryszard III w demokracji? Odpowiedź z trudem przechodzi przez gardło. Więc potrzebna jest teatralna szopka, potrzebna jest... Ale to usłyszycie Państwo w finale.

Gazeta Wyborcza, Ewa Obrębowska-Piasecka 27-01-2004

Janusz Wiśniewski od lat celebruje własny, niepowtarzalny styl. Jest chyba ostatnim z reżyserów, którzy twórczo rozwijają taką koncepcje teatru, jaką kiedyś wymyślił (i częściowo realizował) Stanisław Ignacy Witkiewicz. Wiśniewskiemu zarzucano wtórność względem Tadeusza Kantora (artysta nie ukrywał jednak swojej fascynacji twórcą „Umarłej klasy”, więc o plagiacie nie było mowy). Dziś widać, że to inny teatr, nie „śmierci”, a makabrycznego „nadkabaretu”, w typie Witkacego właśnie. Tak właśnie zrealizował Wiśniewski Ryszarda III. Są w tym spektaklu „stałe elementy” jego „gry”, jak mechaniczny marsz żołnierzy z karabinami czy marionetkowy taniec baletnic w trykotach, są znani z innych spektakli Wiśniewskiego „smutni panowie” rodem z Kafki, jest wreszcie kolorowa maskarada przykrywająca rzeź. Powtórka ma tu jednak swój sens, wygląda jak powrót tej samej trupy clownów, którzy z coraz większym trudem odgrywają kolejną opowieść o ludzkim upadku. Na małej przestrzeni udało się reżyserowi stworzyć tajemniczy, bardzo wyrazisty świat o wielu wymiarach: zamku, celi, labiryntu; zarazem jest to jakaś współczesna przestrzeń opuszczonego magazynu z czarnymi ścianami pokrytymi mnóstwem napisów. Pojawiające się w niej postacie chodzą tymi samymi ścieżkami chorej namiętności, są wielkimi marionetami wprzęgniętymi w perwersyjny balet zbrodni. Spod tak silnie nakreślonych, plastycznych konturów wyłania się bardzo ciekawe aktorstwo, ani nie groteskowo-mechaniczne, ani też naturalistyczne. Najciekawszą propozycją jest niewątpliwie Królowa Małgorzata Haliny Skoczyńskiej, skupiona na każdym geście i słowie, tragiczna i perwersyjna zarazem, królewska i zgrzebna, przypominała postacie z dramatów Witkacego grane niegdyś przez Ewę Lassek. Z kolei Ryszard III Witolda Dębickiego nie był groteskowym potworem, którego w takim spektaklu można by się spodziewać. To raczej zimny, konsekwentny, hipnotyzujący kat. Mocny punkt spektaklu stanowi muzyka Jerzego Satanowskiego: dynamiczna, niepokojąca, świetnie korespondująca z „nadkabaretowym” stylem przedstawienia. Przyznaję, spektakl Wiśniewskiego jest anachroniczny, pokazany dziś, mógłby zaistnieć dziesięć, dwadzieścia, nawet trzydzieści lat temu. Dalekim echem odbijają się w nim rozmaite języki dawnej awangardy. Zarazem jednak jest bardzo wyrazisty, stylowy, pełny, co rzadkie we współczesnym teatrze.
Jacek Kopciński, selekcjoner Konkursu na najlepszą inscenizację szekspirowską sezonu 2003/2004
alert Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora alert Portal trojmiasto.pl nie odpowida za zmiany w obsadzie spektaklu. Aktualna obsada na stronie organizatora.