stat
Impreza już się odbyła
PATRONAT

Teatr na nowe czasy: This is not a love song - spektakl

Teatr na nowe czasy: This is not a love song, czyli...nowa piosenka aktorska

Miejsce: Teatr na Plaży w Sopocie, ul. Mamuszki 2
Strona projektu: https://teatrnanoweczasy.pl/
FB Wydarzenia IV: https://www.facebook.com/events/427840430753170/

Spektakl + spotkanie pospektaklowe:
22 listopada (niedziela), godz. 19.00; wstęp wolny; ze względu na ograniczoną liczbę miejsc prosimy o wysłanie mejla na adres: teatrnanoweczasy@gmail.com w celu rejestracji i zapewnienia sobie bezpłatnej wejściówki.
Miejsce: Teatr na Plaży

This is not a love song, czyli miłość ci wszystko wypaczy
Scenariusz: Fundacja Pomysłodalnia
Reżyseria: Renia Gosławska, Fundacja Pomysłodalnia
Opracowanie muzyczne: Renia Gosławska, Krzysztof Wojciechowski
Obsada: Renia Gosławska, Krzysztof Wojciechowski
Plakat: Jacek Staniszewski
Premiera: 25.03.2014
Spektakl zrealizowany w ramach konkursu OFF 35 Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu

Video: https://www.youtube.com/watch?v=JUEeGuqzaFs

"This is not a love song, czyli miłość ci wszystko wypaczy" - o miłości bez ściemniania, choć z użyciem cieni i półcieni. Spektakl złożony jest z aranżacji znanych utworów, często rozwiniętych o spontaniczne improwizacje, pokazujące ich nowe sensy, w których zespół przedstawi zaskakujące, dalekie od stereotypowych i dotychczasowych wyobrażeń rozumienie i rodzaje miłości: innych partnerów, nowe sytuacje, nieoczekiwane zakończenia i konteksty. W tym teatrze dźwięku i postaci znalazło się miejsce na uwodzenie publiczności oraz improwizację.

"This is not a love song..." to nieprzewidywalna, międzygatunkowa hybryda, próba wytrzymałościowa dla widza wyrosłego na sztuce estradowej spod znaku Ireny Dziedzic, Lucjana Kydryńskiego i współczesnych asów mikrofonu. Jak i czy w ogóle kochałby dzisiaj Ian Curtis? Czego nie wolno i dlaczego w piosence aktorskiej? To tylko pierwsze pytania, na które odpowiada lub nie ta bezprecedensowa, piękna i niegrzeczna prezentacja.

Spektakl spotkał się entuzjastycznym przyjęciem podczas 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Absolutnie poruszył publiczność, wywołując wzruszenie, zachwyt i zadziwienie nad naturą ludzką. Znakomity duet połączył siły na potrzeby projektu "This is not a love song, czyli miłość ci wszystko wypaczy" w ramach 35. PPA i artystycznych ambicji realizatorów spektaklu. Muzyczno-wokalny tandem tworzą: Renia Gosławska i Krzysztof Wojciechowski, soliści Teatru Muzycznego w Gdyni. Oboje awangardowi, twórczy, wszechstronnie uzdolnieni, multiinstrumentaliści, z imponującym dorobkiem artystycznym.

Fragmenty recenzji
Klucz, którym twórcy This is not a love song potraktowali temat miłości, pozwolił wydobyć ze znanych utworów treści, których na pierwszy rzut oka nie spodziewalibyśmy się w nich znaleźć. I nie chodzi tu tylko o wykorzystanie dwuznaczności. Autorzy kilkakrotnie podążają za ustalonym już sensem, w konsekwencji wzmacniając niejako utartą interpretację. Tak jest w przypadku Takiego chłopaka z repertuaru Micromusic, który w przerysowanej oprawie zyskał kształt piosenki kampowej, zachwycającej ostentacyjnym kiczem. A jednym z najbardziej błyskotliwych numerów jest wykonanie nieśmiertelnego Je t'aime... moi non plus. Dzieło Serge'a Gainsbourga, "najbardziej romantyczna piosenka, jaką tylko można sobie wyobrazić", tu wykonana została w języku kaszubskim. I cóż, okazało się, że to wciąż "najbardziej romantyczna piosenka, jaką tylko można sobie wyobrazić", której erotyczne zabarwienie nie zblakło z upływem lat, a kaszubski anturaż dodał jej - o dziwo! - jeszcze więcej pikanterii. A. Jazgarska, tealralny.pl

***

Dzięki temu, że oboje wykonawców pasjonuje różnorodność w muzyce, oczom widza ukazuje się scena zastawiona instrumentami z różnych stron świata i z różnych czasów. Szczęście, że okazują się tam przyniesione nieprzypadkowo. Dobrze technicznie i, co ważniejsze, sensownie użyte zabierają wszystkich w podróż, z której wracamy przy dźwiękach fortepianów, wcale nie wydających się poważnymi i nudnymi. Wszystkie instrumenty w rękach tej utalentowanej dwójki współgrają ze sobą, nie ma dla nich niewłaściwych zestawień, szczególnie Wojciechowski potrafi opowiedzieć nimi wiele, tym bardziej, że traktowane czasem tylko jako ozdobniki instrumenty etniczne, takie jak udu, didgeridoo, bongosy, duduk, tu otrzymały ładne nagłośnienie, a kaszubskie diabelskie skrzypce nawet swoją osobną rolę... Stroje i światło też robiły swoje, na poważnie wypunktowując to, co ważne lub przekornie myląc tropy i dodając znaczeń.

Tak zaaranżowane, dopracowane, obudowane scenografią znane piosenki nabierają niespodziewanej śmiałości i poszerzają pole widzenia, słyszenia i odczuwania słuchaczy. Oto dostajemy owszem, dobrą, ale oswojoną już piosenkę, dla której od dawna mamy wyznaczoną odpowiednią przegródkę i nagle ta piosenka wyrzuca nas na orbitę. Zaczynamy krążyć wokół muzycznego tematu, dostrzegamy szerszy sens, nowy kontekst. Przestajemy odnosić ich treść wyłącznie do własnych, jednostkowych doświadczeń. To odświeżające wrażenie, nie tylko przewietrzenie za ciasnej przestrzeni, ale wyjście na zewnątrz, na świeże powietrze. Nieco skostniałe, dobrze znane "formaty" nabierają oddechu i siły. Zaskakująca interpretacja wyzwala je z gorsetu utworów znanych i lubianych, grających zwykle już tylko na naszych sentymentach.

W tym spektaklu przełamanie konwencji ma też drugi wymiar. Poprzez taki a nie inny dobór utworów, odwołujący się w dużej mierze do klasyki rocka, ale też na przykład soulu, a nawet muzyki poważnej, artyści rozbijają skostniałą konwencję "piosenki aktorskiej", stereotyp pokrewny "balladzie studenckiej" czy "poezji śpiewanej". M. Bierejszyk, Gazeta Świętojańska online

***

Gosławska i Wojciechowski są w "This is a not love song, czyli miłość ci wszystko wypaczy" nie tyle aktorami, co piosenkarzami, muzykami i multiinstrumentalistami (oboje mają świetne poczucie rytmu, więc sekcje rytmiczne brzmią niezwykle efektownie). Właściwie już na początku zarysowuje się wyraźny podział na solistkę i akompaniatora. Jednak w różnych momentach przedstawienia Wojciechowski udanie przemienia się z biegłego muzyka w nie mniej biegłego śpiewaka. Znane teksty piosenek przedstawione są w oryginalnym (np. pełna pasji, niemal wykrzyczana melorecytacja "Kocham Cię jak Irlandię" z repertuaru Kobranocki) i w nietypowym, czasem niekompletnym (jak "Mamona" Republiki, której refren sprowadzony został do słów "dla pieniędzy") wykonaniu.

W spektaklu pojawia się dowcip (przerysowane, hardrockowe wykonanie "Córeczki" z repertuaru Kayah) i ironia (nawoływanie do zabawy przy refrenie "Love will teatr us apart" punkowej formacji Joy Division - przerobionym na śpiewanie nazwy zespołu, zainspirowanej przecież nazwą wyselekcjonowanej grupy więźniarek obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, zmuszonych do świadczenia usług seksualnych). Ł. Rudziński, trójmiasto.pl

Realizatorzy

Renia Gosławska - solistka Teatru Muzycznego w Gdyni, artystka wszechstronnie utalentowana, multiinstrumentalistka, aranżerka. Realizatorka autorskiego projektu "Błogosławieni... Pieśni gospel", za który otrzymała teatralną Nagrodę Prezydenta Miasta Gdyni. Obecnie można ją podziwiać m.in. w rolach: Benwentuty w "Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda rosła" (reż. A. Duda-Gracz), Jagny w "Chłopach" (reż. W. Kościelniak), Diabła w "Przygodach Sindabada Żeglarza" (reż. J. Kilian), Betty Rizzo w "Grease" (reż. M. Korwin), "Małym Księciu. Końcówce" (reż. A. Nalepa) w Teatrze Muzycznym w Gdyni, "Braciach Dalcz i S-ka" (reż. W. Kościelniak) w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie czy w "Piaskownicy" w Centrum Kultury w Gdyni. Reżyseruje, komponuje, zajmuje się choreografią, współprowadzi chór kobiet Chórraa.

Krzysztof Wojciechowski - podziwiany jest obecnie m.in. jako Zły - Henryk Nowak w musicalu "Zły" (reż. W. Kościelniak), Kowal w "Chłopach", (reż. W. Kościelniak), gra również Diabła morskiego w "Przygodach Sindbada Żeglarza"(reż. J. Kilian). Multiinstrumentalista. Bierze udział jako muzyk w różnych projektach muzycznych, pasjonat muzyki etnicznej i kolekcjoner instrumentów perkusyjnych i dętych.