Kinowy seans Żywota Briana po latach to wyjątkowa okazja, by na wielkim ekranie zobaczyć legendarne już spory między Frontem Ludowym Judei a Judejskim Frontem Ludowym (pamiętajcie, to dwie zupełnie różne frakcje!).
Odwiedzimy też pałac Poncjusza Piłata, który ma drobną wadę wymowy i być może zechce: uwolnić Błajana, jeśli go ładnie o to poprosicie.
Warto też zadać sobie fundamentalne pytanie: Co takiego zrobili dla nas Rzymianie?Bohaterem filmu jest rówieśnik Jezusa, który urodził się tej samej nocy w Betlejem, ale w sąsiedniej stajence. Losy chłopca o imieniu Brian są przewrotną paralelą losów Chrystusa. Także zostaje uznany za Mesjasza i także kończy na krzyżu. Pierwotny tytuł filmu brzmiał
Jezus Chrystus. Żądza chwały. Postać Briana pojawiła się później, a dzieło miało nosić nazwę
Ewangelia według Świętego Briana lub
Brian z Nazaretu.
Choć premiera w 1979 roku wywołała skandal, dziś
Żywot Briana jest niekwestionowanym klasykiem. To inteligentna satyra, która nie wyśmiewa szczerej wiary, lecz ludzką głupotę, dogmatyzm, fanatyzm i ślepe podążanie za tłumem. Kpi także z hollywoodzkich produkcji o tematyce biblijnej.
Warto dodać, że w filmie pojawia się postać samego Jezusa. Jest on przedstawiony tradycyjnie i z szacunkiem, a komizm w scenach z nim nie wynika z jego zachowania, lecz z reakcji tłumu.
https://www.youtube.com/watch?v=7vdJ1-du6dM
Treść tworzona na podstawie materiałów prasowych organizatora