2014-01-12 06:54
Monodram Jolie to coś znacznie więcej niż "gadająca głowa". Jakub Roszkowski ma chyba szczęście do dobrych twórców wideo - w Stalkerze, który wyreżyserował w Teatrze Wybrzeże bardzo dobre wrażenie robią sceny wideo
Monodram Jolie to coś znacznie więcej niż "gadająca głowa". Jakub Roszkowski ma chyba szczęście do dobrych twórców wideo - w Stalkerze, który wyreżyserował w Teatrze Wybrzeże bardzo dobre wrażenie robią sceny wideo będące ekspresją swoistej "zwierzęcej" kobiecości. Tu monodram ozdobiły bardzo ciekawe animacje wideo ilustujace świat po którym "wędruje" tytułowa Jolie - pokojówka dużego, zapewne luksusowego hotelu. Choć faktycznie bohaterką jest tu pokojówka to twórcy nie kryli swojej inspiracji dziełem Lewisa Carolla. Więcej jest w tym monodramie Alicji z krainy czarów niźli pokojówki. Książka Carolla nie bez powodu "podbiła świat" - nie tylko świat dzieci ale i wkradła się na salony intelektualistów. I rzeczywiście te małe dzieło Roszkowskiego ma w zasadzie też i cały urok jaki ma w sobie książka Carolla.
Myślę, że sama rola pokojówki trochę tu została pokazana nietrafnie - autor nie pozostawia cienia wątpliwości co do jej niskiej pozycji społecznej - w życiu w praktyce bywa bardzo różnie. Bywa, np. że pomiędzy stałym gościem hotelu a pokojówką nawiązuje się np. jakaś nić sympatii. Pokojówka, jej praca, bardzo często bywa doceniana. To ona "kształtuje" ten hotelowy świat gościa, tylko ona ma dostęp do jego "intymnego" świata - pokoju, w którym mieszka. Chcąc nie chcąc, nolens volens staje się kimś szczególnym. W przypadku gościa arabskiego obdarowanie pokojówki przy wyjeździe z hotelu (np. kolczykami) należy raczej do zwyczajowego dobrego tonu. Ludzie wschodu trochę inaczej spogladają na relacje międzyludzkie - także te pomiędzy górą a dołem hierarchii społecznej - nie poprzez pryzmat bezosobowej transakcji ale przez pryzmat ludzkiej współzależności. Mam wrażenie, że twórca niezbyt wnikliwie zapoznał się z tym całym "światem pokojówek". W jego tekście pokojówka jest jedynie małą istotką, choć dzielną i dumną - w praktyce nic nie znaczacą i jeśli nawet nie upokarzaną to zdecydowanie odsyłaną na swoje miejsce, bez szczególnego poszanowania i docenienia.
Bynajmniej nie uważam, by praca pokojówki była jakaś wyjątkowo atrakcyjna - wiemy, że praca to prosta, zapewne raczej nudna i dość lekka. Nie same zajęcie jest tu jednak istotne - raczej to co z rolą pokojówki się wiąże. Autorzy posłużyli się figurą pokojówki by uzyskać pewien wgląd w świat życia ludzkiego. Wszak nikt nie ma w hotelu takiej sposobności do urzeczywistnienia "panoptikonu" jaki właśnie ma pokojówka - to ona widzi "wszystko i wszystkich" (przynajmniej w tych pokojach, w których przychodzi jej sprzątać) - widzi (często intymne) rzeczy gości, które wiele mówią o ich życiu.
W rolę pokojówki wcieliła się 29-letnia aktorka Diminika Kojro z całkiem dobrymi efektami. Ze swoim raczej niewielkim wzrostem (poniżej 160 cm) faktycznie może trochę przypomina równie nierosłą bohaterkę Lewisa Carolla. Dość skrzętnie ukrywany jest fakt, że książka o Alicji w krainie czarów powstała z pasji erotycznej Lewisa Carolla do trzynastoletniej Alicji Liddell, ktorą notabene angielski matematyk w wieku 33 lat poprosił o rękę. Wszak skłonność mężczyzn (w sumie całkiem naturalna) do tak młodych kobiet jest we współczesnym społeczeństwie skrywana jak się da bowiem kobiety takie klasyfikuje się dziś jako dzieci (np. z głośnego filmu Leon Zawodowiec też wycięto wszystkie sceny, które pokazywały Leona w relacji erotycznej z Matyldą). Pokojówka Jolie podobnie jak Alicja w krainie czarów przemierza wielki świat hotelowych czarów (wchodzi do pokojów, także wielkiego apartamentu numer 1000, spotyka gwiazdę filmową, biega po schodach hotelowych, marzy o lodach, ucieka do pokoju Madam - bo wie, że tylko Madam wysłucha jej żali). Wszystko robi z dziecięcą, infantylną, rozbrajającą radością - wszak ona jest "Jolie".
Można by się zapytać ile w Jolie zamkniętej w tym hotelu jest z człowieka zamkniętego we wspołczesnym świecie korporacji (może nie w "korporacyjnym" hotelu ale w jakimś, równie pełnym pokoi, korporacyjnym biurowcu). Myśle, że takie spojrzenie sporo daje do myślenia. Miejsce jakie takiemu człowiekowi wyznaczono faktycznie bliskie jest roli jaka przypadła Jolii w tym luksusowym hotelu "wielkiego swiata".
Jolie to małe, miniaturowe dzieło jednak bardzo wielopłaszczyznowe, dające wiele do myślenia i pobudzające do głebszej refleksji. Na pewno NDI, jeśli nie zejdzie z afisza (wszak jak widać przygotowanego ostatnio bardzo starannie) jak najbardziej warte polecenia. Jeśli ktoś lubi Alicję w krainie czarów z pewnością polubi też Jolii z pełnej "dziwów" krainy hotelowej. Tym razem Roszkowskiemu udało się coś całkiem dobrego - a nawet jeśli nie udało mu się do końca to trudno tego skromnego kwałka teatralnego nie docenić.
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.