Skrzynk@Pandory Opinie o spektaklu

Skrzynk@Pandory

Opinie (24)

  • Trochę mi się nudziło

    bo historia taka banalna, przewidywalna i bardzo bliska mojej codziennej pracy w biurze.

    Że ludzie siedząc obok siebie używają e-maila i komunikatora zamiast porozmawiać.
    Że się sypia z koleżanką z pracy.
    Że się ją podrywa na komunikatorze.
    Że pisze się tam rzeczy, których nie miało się odwagi powiedzieć.
    Że

    bo historia taka banalna, przewidywalna i bardzo bliska mojej codziennej pracy w biurze.

    Że ludzie siedząc obok siebie używają e-maila i komunikatora zamiast porozmawiać.
    Że się sypia z koleżanką z pracy.
    Że się ją podrywa na komunikatorze.
    Że pisze się tam rzeczy, których nie miało się odwagi powiedzieć.
    Że kolega też sypia, albo przynajmniej bardzo chce.
    Że w końcu ktoś myli adresy i wysyła wiadomość do innej osoby.
    Że ktoś sie podszywa pod nicka.
    Że żona już wie, ale wcale nie che wiedzieć.
    Że wszyscy ci z komunikatora to jednak nie awatary, że może mają uczucia, że może nie wolno im wszystkiego, że może ona zaszła w ciąże i-co-teraz-będzie.

    Taki fragment z życia korpoludzi i biurew.

    Tylko czy warto w teatrze oglądać życie codzienne?

    • 0 0

  • Potwierdzam w 100% prawda

    W pełni zgadzam się z przedmówcą, spektakl dla gimbazy.

    • 1 0

  • Żałosne

    Zdecydowanie najgorszy spektakl na jakim byłem. Do teatry wybrzeże chodzę coraz rzadziej, po tej wizycie chyba zupełnie przestanę. Wulgarny i nieśmieszny tekst sprawiał, że chciałem wyjść w połowie. NIE POLECAM.

    • 1 4

  • Jak bezgłośnie bić brawo...

    Byłem, widziałem - mam to za sobą... Kilka razy skrzywiłem usta uśmiechem, ale większość czasu w znudzeniu oglądałem a to leniwe reakcje współwidzów, a to sufit Malarni (ciekawszą była analiza sposobu rozwieszenia reflektorów, a umieszczone pod krokwiami lśniące kratownice przypomniały, że może być jeszcze gorszy spektakl...). Na koniec muskałem

    Byłem, widziałem - mam to za sobą... Kilka razy skrzywiłem usta uśmiechem, ale większość czasu w znudzeniu oglądałem a to leniwe reakcje współwidzów, a to sufit Malarni (ciekawszą była analiza sposobu rozwieszenia reflektorów, a umieszczone pod krokwiami lśniące kratownice przypomniały, że może być jeszcze gorszy spektakl...). Na koniec muskałem dłonią prawą o lewą - cichość oklasków sprawiła, że ukłony były tylko dwukrotne, a ja mogłem wrócić do domu... Aktorzy grali jak mogli, a że niewiele mogli, bo nie było czego grać - no cóż... Sztukę polecam gimbusom, których bawi, że temat jest o seksie, o zdradzie, no i kilkanaście razy padnie ze sceny niecenzuralne słowo!!! Może nie przenośmy bezmyślnie zagrawanicznych autorów na deski polskiego teatru, a może to znak czasu: każdy Kiepski ma swego amatora! A może to ja zgnuśniały i stary już jestem i nazbyt wiele oczekuję od Kultury??? :-)

    • 2 2

  • Bardzo niesmaczny spektakl

    Dawno nie byłam na tak słabym spektaklu. Lubię sztuki współczesne i nie razi mnie rzucona od czasu do czasu we właściwym miejscu "łacina", ale w tej sztuce to lekka przesada: czułam się jak na przystanku obok podchmielonej młodzieży: same k..., skur..., szmaty i inne epitety. Wulgarność bardzo niesmaczna. Poza tym nie bardzo wiedziałam z czego się

    Dawno nie byłam na tak słabym spektaklu. Lubię sztuki współczesne i nie razi mnie rzucona od czasu do czasu we właściwym miejscu "łacina", ale w tej sztuce to lekka przesada: czułam się jak na przystanku obok podchmielonej młodzieży: same k..., skur..., szmaty i inne epitety. Wulgarność bardzo niesmaczna. Poza tym nie bardzo wiedziałam z czego się śmiać (bo chyba nie z podwórkowej łaciny): zaledwie kilka razy się uśmiechnęłam. Gra aktorska też nie zachwycała. Doceniam wysyłek aktorów na scenie, którzy wkładają serce i duszę w rolę, którą grają. W przypadku tej sztuki miałam wrażenie, że aktorzy w ogóle nie grają dla publiczności. Podsumowując: najgorsza sztuka jaką widziałam. Zdecydowanie nie polecam.

    • 6 6

  • Na stronie Teatru napisane jest, że spektakl 21 kwietnia jest w Sopocie, a nie w Malarni

    • 0 0

  • Poprawna, lekka bez wygórowanych oczekwań

    Sztuka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Treść prosta i zrozumiała, czasem zabawna. Gra zwyczajna, reżyseria przeciętna.
    Polecam na zimowy wieczór, zwłaszcza po trudach dnia codziennego.

    • 1 2

  • polecam

    Polecam. Fakt jest dużo wulgaryzmów, ale takich codziennego użytku, których używa się w sytuacjach emocjonujących :D Żadnej golizny nie widziałam. Dobra, naprawdę śmieszna komedia. Dialogi nie są inteligentne, ale są zabawne. Przyznam, że dużo się naśmiałam, aktorzy świetni :)

    • 9 4

  • a ja byłem bardzo zadowolony po tym co widziałem. niczego duchowego i wzniosłego nie oczekiwałem - i dosłałem to co poprawiło mi humor i samopoczucie po pracy - pełen luz bez psychologicznych wypocin

    • 3 2

  • Lubię takie skrajne opinie,

    dlatego się z chęcią wybiorę na spektakl.
    A ponieważ sam jestem dziwakiem, spodziewam się miło spędzonego czasu.

    • 4 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.