Bardzo sopocki film. Premiera "Raz, jeszcze raz" w GCF

13 października 2020, 8:30
Tomasz Zacharczuk
Raz, jeszcze raz - zwiastun:

Intensywny, energetyczny i zwariowany niczym imprezowa noc na "Monciaku", a zarazem nostalgiczny i poniekąd melancholijny jak spacer po molo w blasku wschodzącego słońca. Nakręcona i osadzona fabularnie w kurorcie komedia "Raz, jeszcze raz" to bodaj najbardziej sopocki film w polskiej kinematografii, który szczególnej ekscytacji podczas seansu dostarczy przede wszystkim mieszkańcom Trójmiasta. Oficjalna przedpremiera filmu z udziałem twórców i aktorów odbyła się w poniedziałkowy wieczór w Gdyńskim Centrum Filmowym. Na ekrany kin produkcja wchodzi w piątek, 16 października.



Repertuar kin w Trójmieście


Mieli wspólnie omówić kwestie techniczne związane z budową domu, a wymyślili i finalnie nakręcili film, w którym poza komediowymi omyłkami najmocniej wybrzmiewa sentyment do młodzieńczych lat. Gdy producent i współscenarzysta, a na co dzień przedsiębiorca działający w branży budowlanej, Grzegorz Fobka, spotkał się z kolegą ze szkolnej ławki, reżyserem Pawłem Czarzastym, niekoniecznie koncentrował się na architektonicznych projektach przyjaciela. Miał już bowiem w głowie własny projekt - filmowy, oparty na przeżyciach i doświadczeniach z czasów szalonej młodości.

Spotkanie dwójki filmowych marzycieli z Trójmiasta (jeden urodzony w Sopocie, drugi w Gdyni) zaowocowało naszkicowaniem historii, która przede wszystkim ma dostarczać widzom odciążającej od codziennych trosk rozrywki. "Raz, jeszcze raz" oferuje więc bezpretensjonalny i dość klarowny humor, pędzącą na złamanie karku akcję, a także przekonujących i budzących instynktownie sympatię bohaterów. Języczkiem u wagi jest jednak niepowtarzalny sopocki klimat, którym nasiąknięta jest produkcja Pawła Czarzastego i Krzysztofa Zbieranka.

"Raz, jeszcze raz" w Trójmieście. Zajrzeliśmy na plan komedii sensacyjnej



Czterech przyjaciół, których niegdyś łączyła miłość do muzyki i pogoń za ledwie dostrzegalnymi na horyzoncie marzeniami, spotyka się po latach, by wspólnie celebrować wieczór kawalerski piątego członka młodzieńczej paczki. Przedślubna impreza niespodziewanie zamienia się w stypę, gdy niedoszły pan młody ginie w wypadku. Dawni kumple postanawiają naprawić nadwyrężone upływem czasu więzi i raz jeszcze wspólnie doświadczyć gorączki sopockiej nocy. Beztroska zabawa szybko nabiera dodatkowych rumieńców, gdy bohaterowie trafiają w sam środek kryminalnej afery.

Fabularnie "Raz, jeszcze raz" przypomina więc nieco toporną mieszankę amerykańskiego "Kac Vegas" i rodzimej komedii "Gotowi na wszystko. Exterminator". Znajdziemy więc masę inscenizacyjnych pomysłów zaczerpniętych wprost z obu tych tytułów, choć warto pamiętać, że losy "Kopra" (Wojciech Błach), "Miksera" (Bartosz Żukowski), "Pączka" (Bartek Kasprzykowski) i Madeja (Arkadiusz Janiczek) inspirowane są autentycznymi wspomnieniami pierwowzorów każdej z postaci. Na potrzeby filmu wiele anegdot i historii zostało oczywiście solidnie podkoloryzowanych, by nadać "Raz, jeszcze raz" tej nieokrzesanej ekranowej energii.

Cykl Filmowe Trójmiasto - wszystko o lokalnym kinie



Dynamiki filmowi Pawła Czarzastego z pewnością odmówić nie można, jednak im bardziej filmowcy podkręcają tempo, tym coraz większy rozgardiasz wypełnia warstwę fabularną. Poszczególnym wątkom brakuje umiejętnego poprowadzenia, bardziej precyzyjnego nakreślenia tła, odpowiedniego rozwinięcia. Wiele dzieje się tu pod wpływem impulsu, dlatego niejednokrotnie widz może podświadomie wyczuć, że nie wszystko spina się w spójną i logiczną całość, zaś finał - w zamyśle widowiskowy i puentujący opowieść - nie dostarcza prognozowanych emocji. Niezwykle skąpo wybrzmiewają dialogi, które w tego typu komediach są zazwyczaj główną siłą napędową. W "Raz, jeszcze raz" słowne gagi zbyt często trafiają w próżnię. Zamiast wzbudzać śmiech, mimowolnie wywołują raczej konsternację.

Scenariuszowe i realizacyjne luki próbują aktorską chemią wypełniać odtwórcy głównych ról, którym całkiem sprawnie udało się pozorować na ekranie zgraną paczkę przyjaciół. Członkowie obsady wielokrotnie podkreślali świetny klimat towarzyszący zdjęciom do filmu i raczej trudno w te zapewnienia nie wierzyć. Czy podobną frajdę odczują widzowie? Odpowiedź może być mocno problematyczna, szczególnie jeśli efekt końcowy oceniać będzie publiczność niezwiązana tak emocjonalnie z Trójmiastem i samym Sopotem.

Kurort bowiem w oku kamery Jakuba Stoleckiego prezentuje się więcej niż przyzwoicie. To nie jest Sopot ulotny, wyrywkowy, incydentalny, tak jak bywało to już przy okazji wielu poprzednich filmowych projektów. To Sopot tętniący życiem i swoją specyfiką, nieograniczony tylko do pocztówkowych kadrów z deptakiem i Grand Hotelem w tle. Od pierwszego do ostatniego kadru nie mamy wątpliwości, gdzie osadzona została akcja filmu. Nie tylko zresztą w Sopocie, ale częściowo również w Gdańsku. Z perspektywy mieszkańca Trójmiasta to niewątpliwy atut komedii Pawła Czarzastego, którego aż w tak dużym stopniu widzowie w pozostałej części Polski niekoniecznie muszą docenić.

Najsłynniejsze filmy nakręcone w Grand Hotelu



Należy również pamiętać, że "Raz, jeszcze raz" powstało z marzycielskich pobudek i tytanicznej pracy wielu osób, które nie mogły w tym przypadku liczyć na wsparcie wielkiego producenckiego studia i hojnych sponsorów, których przyciąga kino głównego nurtu. Film Pawła Czarzastego można więc w pewnym sensie traktować jako niezależną produkcję, choć oczywiście bardzo mocno osadzoną w szeroko pojętej komercji. Tym większe uznanie, że do współpracy udało pozyskać się takich tuzów, jak: Daniel Olbrychski, Katarzyna Figura, Jacek Fedorowicz czy Piotr Cyrwus. Inną kwestią pozostaje z kolei niewykorzystany potencjał postaci, w które się wcielili.

"Raz, jeszcze raz" raczej nie wzbudzi w widzach tak niezaspokojonej tęsknoty, jaką odczuwają bohaterowie filmu na myśl o utraconych młodzieńczych ideałach. Komedia Pawła Czarzastego jest raczej filmową trójmiejską ciekawostką aniżeli materiałem na komercyjny przebój tej jesieni, choć przebojów w samym filmie przecież nie brakuje, na czele z "Kocham Cię jak Irlandię" Kobranocki. Adekwatną muzyczną ilustracją do "Raz, jeszcze raz" mógłby jednak raczej być kawałek "Kocham Cię jak Sopot" ekranowej kapeli pod dźwięczną nazwą Odór.

OCENA: 4/10