Gastrobanda: Kamil i afrykańska okra

19 kwietnia 2018 (artykuł sprzed 3 lat)
Kamil Sadkowski

felieton w trojmiasto.pl

Okra wygląda jak zielone chili. Jeżeli chodzi o smak, to przypomina mieszankę fasolki szparagowej i bakłażana. Brzmi ciekawie, a jeszcze bardziej zaskoczy po przekrojeniu. Więcej zdjęć (9)

Okra wygląda jak zielone chili. Jeżeli chodzi o smak, to przypomina mieszankę fasolki szparagowej i bakłażana. Brzmi ciekawie, a jeszcze bardziej zaskoczy po przekrojeniu.

fot. Piotr Zastrożny

Okra wygląda jak zielone chili. Jeżeli chodzi o smak, to przypomina mieszankę fasolki szparagowej i bakłażana. Brzmi ciekawie, a jeszcze bardziej zaskoczy po przekrojeniu.

fot. Piotr Zastrożny

- Zawsze stawiam na proste i uzasadnione połączenia smakowe. Nie ma sensu wyważać już otwartych drzwi i ta zasada również w kuchni się sprawdza - mówi Kamil Sadkowski, autor cyklu "Gastrobanda", szef kuchni i założyciel akademii kulinarnej K5, który będzie nas oprowadzać po swoich ulubionych smakach i przepisach. Ostatnio polecał łososia z chrupiącym brokułem w aromatycznym sosie béarnaise, a dziś przygotował... okrę. Co to takiego?



Zamiar mam niecny, aby zamieszać w przyzwyczajeniach kulinarnych i skupić się na składniku, który nie do końca jest znany na naszych straganach warzywnych czy w dużych sieciach sklepowych. Warto jednak się zakręcić na pięcie i poszukać okry (polecam duże hipermarkety, np. Auchan oraz dobrze zaopatrzone rynki).

Wygląda podobnie jak zielone chili, pokryta jest delikatnym meszkiem. Jeżeli chodzi o smak, to przypomina mieszankę fasolki szparagowej i bakłażana. Brzmi ciekawie, a jeszcze bardziej zaskoczy po przekrojeniu. Jest bardzo kleista, a zatem naturalnie zagęści potrawę, nie powodując jednocześnie zmiany smaku. Jest smaczna, specyficzna i naprawdę zdrowa.

Kilka składników będzie niezbędnych do przygotowania tego warzywnego dania, które może odmienić upodobania kulinarne na zawsze. Bierzemy:

  • solidną garść okry;
  • jedną niewielką czerwoną cebulę;
  • ząbek czosnku;
  • łyżeczkę oleju kokosowego (ma bardzo ciekawy aromat i wysoką temperaturę dymienia);
  • jeden dorodny pomidor;
  • strąk tajskiej chili (możecie poszukać pod nazwą bird's eye, uważajcie na nią, to mały zdrajca, jeżeli chodzi o ostrość);
  • szczyptę ziaren kolendry;
  • łyżeczkę oleju sezamowego;
  • łyżkę słodkiego sosu sojowego (znajdziecie w sklepach pod nazwą Ketjap Manis);
  • dwie łyżki orzechów ziemnych niesolonych;
  • kilka gałązek bazylii tajskiej (to dopiero odlot o aromacie anyżu);
  • pół limonki.


Wiem, niektóre z tych składników mogą być kłopotliwe w zdobyciu, ale okra musi mieć doskonałe towarzystwo. Na wino też jest bardzo ciekawy pomysł, bez wątpienia Piotr Zastrożny z Festusa na pewno zaskoczy wyborem. Co najważniejsze: przygotowanie potrawy zajmie kilkanaście minut, a to w dzisiejszych zakręconych czasach bardzo istotna sprawa.

Czas leci, więc do przygotowania wystarczy patelnia wok, która powinna mieć miejsce w kuchni tak ważne jak nóż. Wok jest uniwersalny, fajnie grzeje po całej swojej powierzchni i obrabiając termicznie składniki zrobicie to jak prawdziwi Azjaci. Po prostu szybko, bez uszczerbku na stracie składników odżywczych z produktów.

Czosnek kroimy w plastry, cebulę w pióra i smażymy z ziarnami kolendry na oleju kokosowym. Dodajemy pomidory bez skóry pokrojone w kostkę, chwilę wszystko dusimy. Dodajemy sos sojowy, olej sezamowy, posiekane chili, cieciorkę i pokrojoną okrę. Dusimy wszystko razem, aż okra zagęści potrawę. Doprawiamy do smaku solą. Orzechy prażymy na suchej patelni i posypujemy danie, jeszcze kilka listków tajskiej bazylii i ćwiartka limonki dla chętnych na podkręcenie smaków.

Piotr proponuje wino z różnych zakątków świata. Jeżeli macie ochotę podkręcić chili okrę tak, aby mocno poczuć azjatycką nutę, to idealne będzie delikatniejsze wino, np. Pillitteri Estates Gewürztraminer Riesling 2015 z Niagara Peninsula w Kanadzie za 89 zł. Jeśli macie obawy, że kubki smakowe mogą tych doznań nie wytrzymać, to warto sięgnąć po coś wytrawniejszego i tutaj idealnie pasuje Javier Ruiz Veyovis Verdejo 2017 z Ruedy w Hiszpanii za 49 zł.

Jeśli kochacie warzywa (i słusznie), to macie danie nietuzinkowe, które możecie też spożywać na zimno. Dla mięsożernych potrawa może posłużyć jako dodatek do kawałka soczystego mięsa z grilla. Pod warunkiem, że glazura do mięsa będzie przygotowana z imbiru, czosnku, miodu, sosu sojowego i oliwy.

Mam nadzieję, że zapytacie właścicieli na straganach warzywnych o okrę. Warta jest uwagi, bo jest po prostu nietuzinkowa. Ciekawa struktura i mało znana wśród warzyw kleistość. Co ważne, możecie zrobić z niej różne smaczne cuda. Dobre wino, okra i fantazja kulinarna - te trzy składniki wystarczą, aby oczarować bliskich.
Czy lubisz kulinarne nowości?
76%

tak, lubię odkrywać nieznane smaki

12%

tylko czasem, jak ktoś mi je poleci

7%

raczej nie, jestem ostrożny(a)

5%

smakuje mi to, co już znam

zakończona

łącznie głosów: 124

autor Kamil Sadkowski: kulinarny obieżyświat, od dziecka podróżował po świecie z dziadkami, gdzie nowe kultury i miejsca poznawał od kuchni. Przeszedł przez niemal wszystkie szczeble pracy w gastronomii. Jego przepisy cechuje prostota wykonania i nietuzinkowy smak. Fascynuje go kuchnia azjatycka oraz street food. Pomysłodawca K5 (autorskiej akademii kulinarnej) oraz współautor książki “Gastrobanda”.