Gdańsk w Budapeszcie - wyjątkowa kawiarnia w stolicy Węgier

24 października 2021, 16:00
goch
Witryna lokalu zmienia się w zależności od pory roku oraz wydarzeń, które się w nim odbywają. Więcej zdjęć (13)

Witryna lokalu zmienia się w zależności od pory roku oraz wydarzeń, które się w nim odbywają.

facebook.com/gdansk.konyvesbolt

Witryna lokalu zmienia się w zależności od pory roku oraz wydarzeń, które się w nim odbywają.

facebook.com/gdansk.konyvesbolt

Wyjeżdżasz do Budapesztu i trafiasz do Gdańska. Nie jest to żaden błąd w Matrixie, wszystko to jest prawdą. Wszystko to za sprawą Marzeny Jagielskiej, która kilka lat temu otworzyła w węgierskiej stolicy wyjątkową księgarnio-kawiarnię łączącą Węgrów, Polaków oraz każdą inną odwiedzającą to miejsce nację.



Wybierz się do jednej z trójmiejskich kawiarni



Marzena Jagielska pochodzi z Gdańska, ale od ponad ćwierć wieku mieszka w Budapeszcie. Wyjeżdżając zapewne nie myślała, że na Węgrzech rozpocznie nowe życie.

- Do Budapesztu przyjechałam w 1995 roku na stypendium rządowe z myślą o studiowaniu hungarystyki i germanistyki - wspomina Jagielska. - Zostałam, ponieważ zakochałam się w Budapeszcie od pierwszego wejrzenia.
W stolicy Węgier poznała także swojego męża, Ákos Szepessy'ego, i to właśnie z nim postanowiła założyć księgarnię połączoną z bistro.

- Miejsce wypatrzył mój mąż, który jest związany z 11. dzielnicą. Chciał żebyśmy wzięli udział w przedsięwzięciu, które miało stworzyć z ulicy Bartók Béla lokalny ośrodek kulturalny - wspomina Marzena. - Myślę, że na dobre wtopiliśmy się w tkankę miejską oraz kulturę polsko-węgierską.
Pomysł padł na księgarnię. W węgierskim Gdańsku można znaleźć węgierskich pisarzy, jak Gyula Krudy, Dezso Kosztolanyi, Sandor Marai czy Peter Nadas, których tytuły zostały przetłumaczone na język polski. To oferta skierowana do Polaków. Ale jest też coś dla Węgrów.

Trójmiejskie bary mleczne - sprawdź, gdzie zjesz jak u mamy



Marzena Jagielska (pierwsza z prawej, obok jej mąż:  Ákos Szepessy): Gdańsk jest przede wszystkim księgarnią. Mamy głównie literaturę polską. Chcielibyśmy mieć wszystkie tytuły wydane na Węgrzech, ale musimy na to trochę poczekać. Więcej zdjęć (13)

Marzena Jagielska (pierwsza z prawej, obok jej mąż: Ákos Szepessy): Gdańsk jest przede wszystkim księgarnią. Mamy głównie literaturę polską. Chcielibyśmy mieć wszystkie tytuły wydane na Węgrzech, ale musimy na to trochę poczekać.

facebook.com/gdansk.konyvesbolt

Marzena Jagielska (pierwsza z prawej, obok jej mąż: Ákos Szepessy): Gdańsk jest przede wszystkim księgarnią. Mamy głównie literaturę polską. Chcielibyśmy mieć wszystkie tytuły wydane na Węgrzech, ale musimy na to trochę poczekać.

facebook.com/gdansk.konyvesbolt

- Gdańsk jest przede wszystkim księgarnią - zaznacza gdańszczanka. Mamy głównie literaturę polską. Chcielibyśmy mieć wszystkie tytuły wydane na Węgrzech, ale musimy na to trochę poczekać. Nie jest to proste, ale staramy się poszerzać naszą ofertę o nowości. Wynika to z faktu, że przychodzą Węgrzy i mówią, że ktoś im coś polecił, ale nie pamiętają tytułu i zaczynają opowiadać fabułę. Tak chociażby na nasze półki trafiła "Morfina" Szczepana Twardocha.
Książki to jednak nie wszystko. W węgierskim Gdańsku można także zjeść i napić się rozmaitych trunków. Menu jest bardzo polskie - są własnej roboty pierogi, barszcz, żurek czy śledzik.

- Lepsze pierogi robi Marzena, ale ja za to żurek - śmieje się Ákos.
Księgarnia nazywa się Gdańsk, a nazwę zaproponował mąż Marzeny - pochodzi z tego miasta, więc powinna je mieć na co dzień. Przekonywał żonę, że poza tym wszyscy Węgrzy wiedzą, że Gdańsk leży w Polsce - teraz Marzena śmieje się, że wcale nie wszyscy. Sama jednak myślała o bardziej chwytliwej nazwie. Chodziło jednak też o to, aby stworzyć swój własny dom w Budapeszcie.


Jak wygląda dzień w budapesztańskim Gdańsku?

- Przychodzi dużo Polaków, ale też Węgrów, którzy chcą się uczyć naszego języka. Bo mają partnera albo jadą na wakacje do Polski i chcą poznać podstawowe zwroty - opowiada Jagielska.
Przy ulicy Bartók Béla 46 w Budapeszcie są już polska literatura i kuchnia. Jednak Marzena Jagielska chciałaby, aby to było miejsce w rodzaju informacji turystycznej dla Polaków, w której można się dowiedzieć więcej o alternatywnych drogach zwiedzania miasta i mniej oczywistych miejscach.
Czy będąc za granicą odwiedzasz polskie bary, restauracje lub inne miejsca?
22%

Oczywiście - zawsze staram się znaleźć polski akcent w innym miejscu

34%

Nie - wyjeżdżam, aby odpocząć od Polski

44%

Nie, ale jeśli przypadkiem znajdę, chętnie odwiedzam

zakończona

łącznie głosów: 352

goch

Opinie wybrane


wszystkie opinie (57)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.