Gdzie w Trójmieście zjeść: kaczkę

29 grudnia 2016 (artykuł sprzed 5 lat)
Łukasz Stafiej
Kaczka z czerwoną kapustą w Fedde Bistro. Więcej zdjęć (4)

Kaczka z czerwoną kapustą w Fedde Bistro.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kaczka z czerwoną kapustą w Fedde Bistro.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kaczka - jeszcze nie tak dawno danie wykwintne i odświętne, teraz popularne i dostępne niemal w każdej restauracji. Choć wciąż nie należy do tych tanich. W tym tygodniu sprawdzam, gdzie w Trójmieście zamówimy danie z kaczki i polecam, dokąd się wybrać. Ostatnio testowałem naleśniki, a za dwa tygodnie poszukam najlepszych falafeli.



Fedde Bistro, choć firmowane nazwiskiem jednego z najlepszych trójmiejskich szefów kuchni, Jacka Fedde, fajerwerków na talerzu nie oferuje. Gdyński lokal stawia na smaczną prostotę inspirowaną polską tradycją i podrasowaną nowoczesnym (ale nie przesadnie) spojrzeniem na kuchnię. I to mu się chwali. Kaczkę tutaj możemy zjeść na dwa sposoby. Tatara sobie tym razem odmawiam i próbuję klasyka: piersi z czerwoną kapustą. Kelnerka ostrzega o sporej wielkości porcji, więc wybieram wersję zmniejszoną. Po kwadransie żałuję, że nie wziąłem tej większej - wszystko w tym daniu było na swoim miejscu: mięso świetnie wypieczone, sos pełen umami, kapusta jak w domu, ziemniaczana zapiekanka au gratin znakomita. Prosto, ale spójnie - taką kuchnię najbardziej lubię. Jeśli macie podobnie, wybierzcie się na Świętojańską. Cena za kaczkę to 48 zł (za mniejszą porcję zapłaciłem 10 zł mniej) - niemało, ale warto.

Kaczka w sosie pomarańczowym w La Fontaine. Więcej zdjęć (4)

Kaczka w sosie pomarańczowym w La Fontaine.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kaczka w sosie pomarańczowym w La Fontaine.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Wizyta w La Fontaine okazała się niestety rozczarowaniem. Lokal do testu wybrałem pełen nadziei - to miejsce na uboczu, ukryte na patio gmachu przy ul. Dyrekcyjnej niedaleko gdańskiego dworca często było chwalone za smaczne, domowe obiady. Takiej też kaczki tutaj oczekiwałem. W zamian dostałem przeciągnięty, gumowy kawałek piersi z buraczkami i kopczykami ziemniaków o marnej jakości. Tylko pomarańczowy aromat sosu był w tej kompozycji do rzeczy, reszta do poprawki. O estetyce podania rodem z przyjęć weselnych z lat 90. nie ma co pisać. Bez zarzutu za to była obsługa - kelnerka zapytała nawet o stopień wysmażenia mięsa. Co z tego, skoro dla kucharza było to bez znaczenia. Strata 35 zł.

Kaczka w owocach i mleku kokosowym w Ping Pongu. Więcej zdjęć (4)

Kaczka w owocach i mleku kokosowym w Ping Pongu.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kaczka w owocach i mleku kokosowym w Ping Pongu.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kubeczki smakowe poszedłem udobruchać do Ping Ponga w Garnizonie. Lubię tamtejsze swobodne podejście do kuchni azjatyckiej. Firmowa kaczka tutaj to połączenie smaków chińskich i tajskich. Pierś jest ładnie wypieczona, ma chrupiącą skórkę i smakowity aromat tłuszczu. Równie dobrze smakowałaby bez sosu, ale szef kuchni postanowił dać jej do towarzystwa owoce w mleczku kokosowym. Słodziutkie podduszone kawałki ananasa i winogron dobrze grają z pikantną, kokosową zawiesiną. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Plus za dobry zwyczaj podawania ryżu osobno. Danie solidne, smaczne i warte 40 zł.

Kaczka po żydowsku w Bagażowni. Więcej zdjęć (4)

Kaczka po żydowsku w Bagażowni.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Kaczka po żydowsku w Bagażowni.

fot. Łukasz Stafiej/Trojmiasto.pl

Na koniec Bagażownia w sopockim kompleksie dworcowym Sopot Centrum, czyli prawdziwy raj dla miłośników kaczego mięsa. Znajdziemy tam i kaczą nogę w sosie wiśniowym, i pierogi z kaczką, a nawet całego pieczonego ptaka. Ja wybieram polecaną przez kelnerkę kaczkę Rachelki, czyli pierś w słodkim, rodzynkowo-korzennym sosie. Lepiej trafić nie mogłem. Mięso jest perfekcyjnie kruche, rozpada się na języku, a wyśmienity, słodkawy sos aż chce się wylizać z talerza. Do tego domowe chrupiące pieczone ziemniaczki i prosta, ale świetna sałatka z korniszonów w sosie miodowo-musztardowym. Pełne smaku jedzenie, którego szybko zaczyna brakować na talerzu. Ta mała uczta kosztuje tutaj 37 zł. Zdecydowanie warto.

A wy gdzie jedliście najlepszą kaczkę w Trójmieście? Czekam na wasze komentarze - piszcie, gdzie zjeść lepiej, inaczej, smaczniej czy taniej, a których miejsc unikać.

Opinie (111) ponad 10 zablokowanych

  • (3)

    Beata Testsmaku juz opiniowala?

    • 23 5

    • U Izy (1)

      Nie wiem czy opiniowala Ale najlepsza kaczka jesy u Izy na Su haninie Cale swieta się zazeeralismy PYCHA

      • 3 1

      • U izy

        Gdzie to jest?

        • 0 0

    • najlepsza kaczka u chińczyka

      • 0 0

  • a 'tłusta kaczka' ? (11)

    p.s. a czy Heston Blumenthal wie o tej nazwie ?

    • 19 3

    • Zapewne wie i słusznie nie wymienia (10)

      Miejsce "dęte", ceny zupełnie nieadekwatne do jakości dań. Kaczka - powiem wprost - słaba. To już w Kucharii jadłem lepszą, chociaż to bistro i tylko 25 zł kosztowało całe danie.

      Dobra kaczka w sensownej cenie? Kos na Piwnej. I jest pokój do utylizacji dzieciarów, jak ktoś ma a chce zjeść we względnym spokoju. :-)

      • 18 5

      • Taaa na pewno słaba, tylko przypadkiem polecana jest we wszystkich przewodnikach kulinarnych. haha

        • 4 11

      • Sam się zutylizuj, a od dzieci wara. (6)

        • 8 27

        • żartu nie zrozumiałaś (2)

          • 22 3

          • Świetny żart - normalnie boki zrywać... ha...ha...ha...... (1)

            Utylizacja wykorzystanie odpadów jako surowców wtórnych. Potocznie utylizacja rozumiana jest jako zniszczenie.
            Jednym ze sposobów utylizacji może być spalanie w spalarni odpadów. Czasem piece utylizacyjne są

            Utylizacja wykorzystanie odpadów jako surowców wtórnych. Potocznie utylizacja rozumiana jest jako zniszczenie.
            Jednym ze sposobów utylizacji może być spalanie w spalarni odpadów. Czasem piece utylizacyjne są wykorzystywane do podgrzewania wody ogrzewającej okoliczne osiedla.
            Termin utylizacja jest także stosowany na określenie procesu przerobu padliny i wszelkiego rodzaju ubocznych produktów przemysłu mięsnego i rybnego na mączki pastewne (mięsno-kostna, z krwi, kostna, rybna, keratynowa, precypitat paszowy, susz z krwi), tłuszcze techniczne, żelatynę, kleje itp. W skali przemysłowej, utylizacja padliny i odpadów zwierzęcych polega na ich rozgotowaniu pod ciśnieniem, wysuszeniu uzyskanej miazgi i oddzieleniu przez tłoczenie lub ekstrakcję tłuszczu; oprócz znaczenia ekonomicznego utylizacja ma znaczenie sanitarne, gdyż likwiduje ewentualne ogniska chorób zakaźnych.

            • 3 19

            • wyluzuj dżesika

              i podaj piwerko brajanowi

              • 3 1

        • To się ceni (2)

          Jestem matką dwójki, dla mnie takie pokoje do "utylizacji" są wybawieniem, można zjeść z dziećmi obiad, bo jak mają zajęcie to nie marudzą, że chcą już iść. Nie zrozumcie mnie źle, poświęcam im mnóstwo czasu i uwagi -

          Jestem matką dwójki, dla mnie takie pokoje do "utylizacji" są wybawieniem, można zjeść z dziećmi obiad, bo jak mają zajęcie to nie marudzą, że chcą już iść. Nie zrozumcie mnie źle, poświęcam im mnóstwo czasu i uwagi - bawimy się razem, malujemy, rozmawiamy, zabieram je na spacery, rowery i place zabaw, gotujemy, nawet "sprzątamy" :P - ale chcę zjeść posiłek raz na jakiś czas na mieście bez martwienia się o to czy znudzone będą przeszkadzać mnie i innym klientom restauracji. Im są starsze, tym wiadomo, coraz więcej czasu są w stanie spędzić przy stole poznając obyczaje i kulturę jedzenia między ludźmi, ale czego wymagać od żywiołowego 3-latka :P Co innego 5-6 latek. Zresztą dzieci są różne, jedne w wieku 5 lat potrafią usiedzieć na tyłku 50 minut, a inne w wieku 12 lat nie dają rady. Wyjście do restauracji/kawiarni ma być przyjemnością dla wszystkich, więc ja te pokoje popieram. Przyjdzie czas na restauracje bez "punktu utylizacji" :)

          • 21 2

          • Popieram wpis

            • 8 0

          • Uff, wreszcie Mama bez kompleksów

            Rozumiejąca potrzeby własne i szanująca spokój innych - a nie tylko "bo ja jestem matką, a to jest dziecko!" i dawaj truć nim całe otoczenie, czyli typowy przykład frustracji. Dzięki za ten wpis.
            Niestety rzadko widuje się w restauracji fajnych rodziców z fajnymi dziećmi, takich normalnych. Zwykle są to chamowate buce z bachorami.

            • 16 0

      • za 45zł (1)

        Dostajecie pół kaczki z dodatkami. Śmiało można polecić.

        • 3 0

        • Gdzie w Trójmieście zjeść: kaczkę

          Niestety trzeba pojechać do Warszawy, na Nowogrodzką.

          • 0 0

  • Cyrano Roxane w Sopocie (1)

    Malutka, urocza, francuska restauracja na Monciaku w Sopocie z wyśmienitą kaczką. Serdecznie polecam

    • 15 17

    • jadlam. kaczka sie rozpadala na widelcu. za kolacje bez fajerwerkow 2+1 zaplacilismy ponad 500zl.

      Przerost formy nad trescia. Więcej już tam nie byliśmy. Mamy inne miescowki, gdzie jest pyszne jedzenie i płacimy do 250zl max za kolacje.

      • 14 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.