Gdzie w Trójmieście zjeść: polędwicę wieprzową

4 maja 2017 (artykuł sprzed 3 lat)
Łukasz Stafiej

Podpora polskiej kuchni - polędwica wieprzowa. W Trójmieście zjemy ją klasycznie i trochę bardziej wymyślnie. Gdzie? Tego dowiecie się z najnowszego odcinka cyklu "Gdzie zjeść w Trójmieście". W poprzednim testowałem dorsza, a za dwa tygodnie poszukam najlepszego kotleta schabowego.



Wrzeszczańska Otwarta to restauracja, która od początku ma aspiracje artystyczne - wnętrze zaprojektowano z dbałością o szczegóły, tu i ówdzie natkniemy się na sztukę: a to obraz, a to rzeźbę. Szef kuchni, składając dania, również daje się ponieść wyobraźni. Fanom kleksów sosu i geometrycznych konstrukcji z jedzenia się spodoba. Reszta powinna skupić się na smaku, bo ten - pod płaszczykiem ekstrawagancji - jest zaskakująco klasyczny. Soczyste polędwiczki doprawione są pieprzem i solą, towarzyszą im słodkawe marynowane buraki i gruszki, w których tle odzywają się delikatne korzenne nuty. Malunki z sosu to demi-glace, buraczany mus i odrobina oliwy, bodaj pietruszkowej. Jak ktoś nie może patrzeć, niech szybko zje. Estetykę talerza odrobinę burzą kopczyki ziemniaczanego puree, ale w tym daniu nie mogło ich zabraknąć. Dobry wybór za 36 zł.

W Całym Gawle - jednym z najbardziej modnych i - jak mawiają internetoholicy - instagramowych bistro w Sopocie, spodziewałem się polędwiczek w wydaniu co najmniej nieoczywistym. W zamian otrzymałem na talerzu polską kuchnię tradycyjną podaną ładnie i nowocześnie. Nie mogło mi nie smakować, bo śmietanowy sos grzybowy to środowisko naturalne dla delikatnego mięsa wieprzowego, ale nie byłoby źle, gdyby kucharz przemyślał kompozycję tego dania. Placki ziemniaczane jako towarzysz polędwiczek to strzał w dziesiątkę, ale ułożone pod mięsem i zalane sosem stają się rozpaćkaną ziemniaczaną gąbką, a nie chrupiącym, pysznym dodatkiem. Mięso wypadałoby też posolić, ale to wpadka, która zdarza się każdemu. Jakoś to przeżyłem - obsługa w Gawle jest na medal i na stoliku nie brakuje przypraw, a nawet kaszubskiego oleju rzepakowego używanego tutaj zamiast oliwy. Cena 37 zł.

Bazar na Szafarni karmi po polsku, bez kulinarnych szaleństw. Ich polędwiczka była najprostsza, ale jeśli chodzi o smak samego mięsa - najlepiej przyrządzona: soczysta, doprawiona, krucha. Esencjonalny demi-glace podany w naczynku obok świetnie podkreślał jej smak pieczeniowym aromatem. Dodatki były już mniej ciekawe. Kalafior romanesco to klasyczny wypełniacz, który kucharz mógłby zastąpić każdym innym warzywem. Pesto kolorystycznie pasowało, ale równie dobrze mogłoby go nie być w tej kompozycji. Udały się za to ziemniaki w postaci zapiekanki - ich przypieczona skórka świetnie grała z sosem i mięsem. Cena 43 zł jest jednak zupełnie nieadekwatna do wielkości dania i wykorzystanych składników, choć z pewnością adekwatna do wysokości czynszów w tej lokalizacji.

Polędwica przygotowana przez szefa kuchni By The Way to dobry wybór dla tych, którzy szukają lżejszego posiłku. Choć gdyńska restauracja stawia na tradycyjną kuchnię polską, podaje ją w nowoczesnym, lekko odchudzonym wydaniu. A objawia się to na przykład tym, że pieczona polędwica jest tutaj serwowana wcale nie w towarzystwie ziemniaków czy innego tzw. dodatku skrobiowego, a pieczonych warzyw. W karcie są wymienione młode marchewki i brukselka, ale podczas mojej wizyty tej ostatniej zabrakło. W zamian dostałem białą, fioletową i żółtą marchew - pasowały równie dobrze, a wyglądały jeszcze lepiej. Ale tak naprawdę smak tej kompozycji "robi" mus jabłkowy z odrobiną cynamonu, który jest idealnym partnerem dla soczystego mięsa. Może i nie jest to odkrywcze połączenie smaków, ale z pewnością idealnie trafione. Cena równie zachęcająca - tylko 34 zł.

Gdzie jedliście najlepszą polędwicę wieprzową w Trójmieście? Czekam na wasze komentarze - piszcie, gdzie zjeść lepiej, inaczej, smaczniej czy taniej, a których miejsc unikać.