Jedni się otwierają, inni tymczasowo zamykają. Jak się ma trójmiejska gastronomia?

14 stycznia 2021, 11:00
Magda Mielke
Obecna sytuacja jest trudna dla wszystkich. Jedną z branż, która najdotkliwiej odczuwa skutki pandemii koronawirusa, jest gastronomia. Obostrzenia nakładane przez rząd mają zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, ale jednocześnie okazują się zabójcze dla restauracji, barów, klubów i pubów. Więcej zdjęć (10)

Obecna sytuacja jest trudna dla wszystkich. Jedną z branż, która najdotkliwiej odczuwa skutki pandemii koronawirusa, jest gastronomia. Obostrzenia nakładane przez rząd mają zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, ale jednocześnie okazują się zabójcze dla restauracji, barów, klubów i pubów.

fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Obecna sytuacja jest trudna dla wszystkich. Jedną z branż, która najdotkliwiej odczuwa skutki pandemii koronawirusa, jest gastronomia. Obostrzenia nakładane przez rząd mają zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, ale jednocześnie okazują się zabójcze dla restauracji, barów, klubów i pubów.

fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

W poniedziałek, 11 stycznia, rząd zdecydował o przedłużeniu do końca stycznia większości obowiązujących aktualnie ograniczeń i restrykcji. Dla branży gastronomicznej, będącej jednym z najbardziej dotkniętych przez lockdown sektorów gospodarki, oznacza to kolejne co najmniej dwa tygodnie działalności wyłącznie na wynos lub z dowozem. Dla restauratorów taka forma działalności jest nieopłacalna. Stale oddalająca się perspektywa powrotu do stacjonarnej działalności sprawia, że w ostatnich dniach coraz więcej lokali ogłasza tymczasowe zawieszenie działalności. Jeszcze inni zapowiadają otwarcie wbrew obostrzeniom.



Restauratorzy mówią "dość" i zapowiadają otwarcie lokali



Restauracje, bary i puby pozostają zamknięte od 24 października. Branża gastronomiczna nie może więc prowadzić stacjonarnej działalności już prawie od trzech miesięcy. Możliwe jest realizowanie zamówień wyłącznie w trybie na wynos. Z tej możliwości korzysta wiele trójmiejskich lokali, jednak nie jest to zbyt opłacalne. Część restauratorów w ciągu ostatnich kilku dni ogłosiła więc tymczasowe zawieszenie nawet takiej formy działalności.

I choć w ubiegłym roku w Trójmieście otworzyło się kilkanaście nowych miejsc - niektóre nawet w trakcie pandemii, znacznie więcej musiało się zamknąć. Te, które były pewne swoich szans na przetrwanie, odnotowują coraz trudniejszą sytuację.

Gdzie zamówisz jedzenie na wynos lub z dowozem? Sprawdź wszystkie oferty


- Drodzy Goście. Tęsknimy przeokrutnie. Brakuje naszych spotkań, rozmów, Waszego Towarzystwa... Ale nie marnujemy czasu... Czekamy na zielone światło od rządu i wracamy z nowymi pomysłami. Ściskamy Was najmocniej, obiecując powrót! - czytamy na Facebooku Całego Gawła. Więcej zdjęć (10)

- Drodzy Goście. Tęsknimy przeokrutnie. Brakuje naszych spotkań, rozmów, Waszego Towarzystwa... Ale nie marnujemy czasu... Czekamy na zielone światło od rządu i wracamy z nowymi pomysłami. Ściskamy Was najmocniej, obiecując powrót! - czytamy na Facebooku Całego Gawła.

fot. Cały Gaweł/Facebook.pl

- Drodzy Goście. Tęsknimy przeokrutnie. Brakuje naszych spotkań, rozmów, Waszego Towarzystwa... Ale nie marnujemy czasu... Czekamy na zielone światło od rządu i wracamy z nowymi pomysłami. Ściskamy Was najmocniej, obiecując powrót! - czytamy na Facebooku Całego Gawła.

fot. Cały Gaweł/Facebook.pl

Wynosy nieopłacalne od początku



Cały Gaweł zamknął się już 27 października. Nawet wcześniejsze ograniczenia: skrócone godziny otwarcia, limity osób, a po godz. 21 możliwość realizowania zamówień tylko na wynos dały się we znaki.

- Po wprowadzeniu listopadowych restrykcji rządowych próbowaliśmy funkcjonować bez stacjonarnej obsługi gości przez kilka dni. Szybko okazało się, że to była 1/4 naszych potrzeb, które pozwoliłyby nam wyjść na zero, zrównać się ze wszystkimi ponoszonymi kosztami. Musieliśmy zawiesić naszą działalność, żeby nie generować wspomnianych strat, utrzymać nasz zespół i wierzyć, że wrócimy... odrabiając kilkumiesięczne straty. Ciągłe rządowe przedłużenia lockdownu i brak jakichkolwiek tarczy i dofinansowań dla naszej branży gastronomicznej nie wróży nic dobrego, rodząc ogromne niepokoje - mówi Gaweł Czajka, właściciel Całego Gawła.
Czytaj także: Gastronomiczne podsumowanie 2020 roku w Trójmieście

- Nasz lokal tworzy niezmienna stała ekipa/załoga oraz wierni Lokalesi, dla których przestrzeń Całego Gawła to miejsce spotkań i atmosfera panująca na miejscu. Nie korzystaliśmy wcześniej z opcji dowozów, skupiając się na maksymalizowaniu jakości usług serwowanych na miejscu - tłumaczy Czajka. - Sytuacja, którą zgotował nam rząd... ograniczając funkcjonowanie restauracji jedynie do wynosów i dowozów, to kropla w morzu wszystkich ponoszonych stałych kosztów (bardzo wysoki czynsz, utrzymanie wspomnianej dużej stałej Załogi, wszystkie media + koszt zakupu jedzenia w przypadku działania w opcji "na wynos").
W październiku, tuż po ogłoszeniu nowych obostrzeń, tymczasowo działalność zawiesiło też Białe Wino i Owoce. Lokal zawsze kojarzony był z wieczornymi spotkaniami, alkoholem, przekąskami i długimi godzinami otwarcia. Szukając sposobów na przetrwanie, wprowadził ofertę śniadaniową. Ta duża zmiana miała nie tylko wzbogacić menu, ale też wpłynąć na tryb pracy ekipy lokalu. Jednak możliwość działalności wyłącznie na wynos położyła kres szukaniu doraźnych rozwiązań. Lokal pozostaje zamknięty do czasu zniesienia ograniczeń.

Tymczasowe zamknięcie odpowiedzią na codzienne generowanie strat



Restauratorzy zgodnie twierdzą: to smutny i bardzo trudny czas, w którym szczęśliwcy wychodzą na zero, próbując nadal prowadzić swoje lokale przy ograniczeniach "na wynos". Zdecydowana większość notuje kolejne straty, obawiając się, że przedłużające się zamrożenie branży zmusi ich do finalnego zamknięcia. W związku z tym dziś tymczasowo zawieszają działalność, aby nie generować kolejnych strat.

Ubiegła niedziela była ostatnim dniem, w którym można było zamawiać na wynos dania z restauracji Machina Eats&Beats. Właściciele podjęli decyzję o tymczasowym zawieszeniu działalności.

- Okrutnie przykro jest nam to znowu ogłaszać, ale niestety... Próbowaliśmy działać na wynos - nie da się z tego utrzymać. Codzienne straty produktów bolą, szkoda marnować jedzenie. Mamy nadzieję, że spotkamy się jak najszybciej, twarzą w twarz - to jedyny ratunek dla nas - czytamy w mediach społecznościowych Machiny.
Również Restauracja Polskie Smaki ogłosiła tymczasowe zamknięcie, wyrażając nadzieję, że wkrótce uda się powrócić - najpierw z daniami na wynos, a później, gdy restauracje znów będą mogły się otworzyć, zaprosić gości do swojego wnętrza.

Zobacz także: Kulinarne trendy na 2021 rok

Do końca lockdownu zamknięte ma pozostać także bistro Jabłoniowa Cafe.

- Nie obawiajcie się, wrócimy ze zdwojoną mocą! Ten czas wykorzystamy na sprawy porządkowe, techniczne. Obmyślimy też, czym was zaskoczyć po ponownym otwarciu - uspokaja Jabłoniowa Cafe. - Mamy nadzieję, że za nami zatęsknicie i wrócicie do nas z taką samą radością, z jaką my powitamy was w naszych skromnych progach.

Oszczędności się skończyły



Sezon letni, choć nie najgorszy, w wielu przypadkach nie pozwolił nawet na pokrycie strat wiosennego lockdownu, a co dopiero zabezpieczyć się na zimę. Każde oszczędności kiedyś się kończą, nic więc dziwnego, że kolejne tygodnie obostrzeń przynoszą nowe doniesienia o bankructwach przedsiębiorców z tego sektora gospodarki.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy z kulinarnej mapy całego kraju zniknęło wiele "smacznych" miejsc lub wręcz kultowych. Również w Trójmieście powiększa się grono restauracji, które zostały zmuszone do zamknięcia się na stałe. W listopadzie zamknął się Oh My Dog (w jego miejscu powstanie kolejne Avocado), a w grudniu włoska restauracja z Wrzeszcza: Negroni.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia koniec działalności obwieścił dobrze znany wszystkim trójmieszczanom Cafe Pub Bruderschaft. Lokal nie doczekał swoich dziewiątych urodzin.

- Z przykrością informujemy, że na ten moment kończymy działalność. Dziękujemy za te lata spędzonych wspólnie wieczorów, za wszystkie toasty i koncerty. Bruderschaft póki co znika z mapy Gdańska, ale zostaje w serduszkach. Trzymamy kciuki, aby w przyszłości jeszcze się na niej znaleźć - poinformowano na Facebooku.
Wraz z początkiem nowego roku wiadomość o zamknięciu ogłosiła za pomocą mediów społecznościowych restauracja Moje Miejsce, zlokalizowana w Garnizonie w Gdańsku.

- Dziękujemy wszystkim naszym gościom za każde odwiedziny i wsparcie w czasach pandemii, a przede wszystkim naszym pracownikom za wkład i zaangażowanie - dziękowali na Instagramie właściciele.
Zamknięcie ogłosił też Szama'n - lokal z wegańskim street foodem mieszczący się w Stacji Food Hall.

- Ostatnio było nas tutaj bardzo mało... w tym czasie w naszych głowach rodziły się różne przemyślenia, rozkminy, co dalej... Doszliśmy do wniosku, że tak nie pociągniemy zbyt długo. Szama'n to kuchnia wegańska, coś zupełnie innego niż standardowe dania tego typu, żyliśmy nadzieją, że może jednak poczekamy, że coś się zmieni, ale niestety dłużej już czekać nie możemy... Z ogromnym bólem musimy zamknąć Szama'na. Jest nam ciężko, bo wiemy, że wielu z Was zasmakowała nasza kuchnia, ale mamy ogromną nadzieję, że kiedyś uda nam się reaktywować niestandardowe wegańskie żarełko w naszym wydaniu, oby tak było. Nie żegnamy się, mówimy "do zobaczenia", bo szamańscy wojownicy wegańskiego żarła jeszcze kiedyś powrócą - czytamy w poście na Facebooku.
Szama'n pozostaje otwarty do końca tego tygodnia. Można więc jeszcze wesprzeć lokal, zamawiając na wynos wegańskie dania.

Inni restauratorzy szukają jeszcze pomocy, organizując zbiórki pieniędzy na ratowanie swoich interesów. Trwa akcja pomocowa dla Ha-noi. Zbiórkę mającą pokryć koszty utrzymania lokalu utworzyła też Wymówka, a o wsparcie w postaci dokonywania zamówień poprosiła kawiarnia Ciuciubabka.

Restauratorzy szykują bunt?



W mediach społecznościowych pojawiają się inicjatywy zachęcające przedsiębiorców do uruchomienia swoich biznesów bez względu na decyzje rządu. Jedna z takich akcji społecznego sprzeciwu pojawiła się na Facebooku pod nazwą Otwarta Gdynia - #OtwieraMy. Aktywista społeczny Marcin Górny wezwał gdyńskich przedsiębiorców do czynnego wyrażenia sprzeciwu.

- Otwieramy swoje biznesy w Gdyni! Restauracje, Kawiarnie, Sklepy, Hotele, Siłownie, Kwiaciarnie. Kolejne sądy orzekają, że rządowe zakazy epidemiczne są sprzeczne z konstytucją. Kara sanepidu uchylona. Prawo, które nie jest prawem i nie służy narodowi, jest bezprawiem! - czytamy w opisie wydarzenia.
Pomysł spotyka się z akceptacją środowisk zamkniętych przez pandemię. Dołączają kolejne lokale, m.in. Klub Wolność i Sports Pub w Gdańsku. Z nieformalnych informacji wynika też, że grupy związane z trójmiejską gastronomią szykują się do złożenia pozwu zbiorowego przeciwko działaniom rządu. Czy można zatem spodziewać się, że część trójmiejskich lokali, pomimo zakazów, otworzy się 18 stycznia? Czas pokaże.
Czy popierasz decyzję o dalszym zamknięciu branży gastronomicznej?
8%

tak, pandemia się nie skończyła

9%

raczej tak, chociaż współczuję gastronomom

36%

raczej nie, gastronomia mogłaby funkcjonować stacjonarnie z zachowaniem reżimu sanitarnego

46%

nie, to absurd

1%

nie mam zdania na ten temat

zakończona

łącznie głosów: 1864

Opinie wybrane


wszystkie opinie (207)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.