Jemy na mieście: azjatycki Ping Pong

3 stycznia 2017 (artykuł sprzed 5 lat)
Agnieszka Haponiuk
Makaron pad thai (28 zł) Więcej zdjęć (13)

Makaron pad thai (28 zł)

fot. Agnieszka Haponiuk

Makaron pad thai (28 zł)

fot. Agnieszka Haponiuk

Jemy na mieście to nowy cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty w recenzowanym lokalu. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Ping Pong w Gdańsku, za dwa tygodnie w środę ocenimy Aleję 40 w Gdyni. Liczymy, że ten nowy cykl Agnieszki Haponiuk z powodzeniem zastąpi cieszący się dużym zainteresowaniem cykl Test Smaku.



Ni hao. Głodni? Zapraszamy - tak wita mnie Ping Pong, azjatyckie bistro na terenie wrzeszczańskiego Garnizonu. Wnętrze urządzone skromnie, prosto i bez zadęcia - jak typowy azjatycki bar z filmu Wong Kar Wai'a, bez wszędobylskich czerwonych latarenek, rzeźbionych smoków i kamiennych fontann, które wg feng shui mają przyciągać klientów, a wraz z nimi pieniądze.

Kuchnia jest otwarta, więc zaglądam i widzę uśmiechniętego od ucha do ucha szefa YeWei Quan'a (na polskiej ziemi zwanego Dawidem), odwzajemniam uśmiech i zaczynam wypytywać o wszystkie dania po kolei. Większość z nich znam i ciekawa jestem ich smaku w Ping Pongu. Swoje zamówienie składam na żółtej kartce z menu, stawiając krzyżyki ołówkiem przy wybranych potrawach - tak właśnie zamawia się w barach w Azji.

Wybieramy z przyjaciółkami:

Zamawiam i karteczkę oddaję kelnerce. Na przeczekanie dostaję marynowaną białą rzepę z prażonym sezamem. Pyszna, zrobię sobie taką w domu. Czasami podają dobrze ukiszoną i ostrą kapustę, czyli kimchi. Jest to tradycyjne danie kuchni koreańskiej składające się z fermentowanych lub kiszonych warzyw. Kimchi w Ping Pongu jest jednym z lepszych, jakie miałam okazję jeść w Trójmieście.

Marynowana biała rzepa z prażonym sezamem. Więcej zdjęć (13)

Marynowana biała rzepa z prażonym sezamem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Marynowana biała rzepa z prażonym sezamem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Przystawka edamame (6 zł), czyli strączki młodej soi z anyżem i cynamonem, wjeżdża jako pierwsza. Nie przepadam za soją, jednak byłam ciekawa, jak tym razem będzie mi smakować. Edamame jest przyjemne w smaku, ale dla mnie odrobinę zbyt mdłe.

Przystawka edamame (6 zł), strączki młodej soi z anyżem i cynamonem. Więcej zdjęć (13)

Przystawka edamame (6 zł), strączki młodej soi z anyżem i cynamonem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Przystawka edamame (6 zł), strączki młodej soi z anyżem i cynamonem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Pierwsza łyżka zupy wonton (13 zł) i pierwszy kęs pierożka powodują, że rozpływam się... Pierożki przepyszne, dobrze nadziane mięsem wieprzowym, rosół delikatny, bo o taki prosiłam - to ważne, że możesz zaznaczyć, czy chcesz zjeść na ostro czy łagodnie. Ubolewam nad małą ilością pierożków, gdyż jestem wielbicielką wonton.

Zupa wonton (13 zł). Więcej zdjęć (13)

Zupa wonton (13 zł).

fot. Agnieszka Haponiuk

Zupa wonton (13 zł).

fot. Agnieszka Haponiuk

Po chwili pojawiają się sago (10 zł) - tapiokowe kulki wypełnione orzechami, krewetkami i kurczakiem, gotowane na parze w ratanowym koszyczku, w którym też są podawane. Wyglądają jak piłeczki do gry w ping ponga. Po pierwszym kęsie moje kubki smakowe szaleją, a do mózgu dopływa sygnał "o Boże! Jakie to dobre!". Nie jestem w stanie opisać tego smaku, tej delikatności tapioki, chrupkości orzechów, smaku krewetek, słodkości i ostrości. Wiem jedno: dwie kulki to za mało.

Sago (10 zł), tapiokowe kulki wypełnione orzechami, krewetkami i kurczakiem. Więcej zdjęć (13)

Sago (10 zł), tapiokowe kulki wypełnione orzechami, krewetkami i kurczakiem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Sago (10 zł), tapiokowe kulki wypełnione orzechami, krewetkami i kurczakiem.

fot. Agnieszka Haponiuk

Tymczasem na stole ląduje makaron pad thai (28 zł) - to tajska klasyka, najpopularniejsza potrawa w Tajlandii, a wersji jest tyle, ile tajskich kucharek. Podstawą jest ryżowy makaron smażony z jajkiem, tofu, krewetkami lub kurczakiem, doprawiony sosem rybnym i ostrygowym, skropiony limonką, posypany szczypiorkiem, kiełkami fasoli mung i orzeszkami. Jakie jest pad thai w Ping Pongu? Dobre, idealne połączenie słodkich, kwaśnych smaków, ale brakowało mi szczypiorku i wolałabym jednak wersję z suszonymi krewetkami i bardziej pikantną.

Makaron pad thai, (28 zł). Więcej zdjęć (13)

Makaron pad thai, (28 zł).

fot. Agnieszka Haponiuk

Makaron pad thai, (28 zł).

fot. Agnieszka Haponiuk

Ramen Ping Pong (27 zł) to wielka micha zupy z dodatkami, którą je się chochelką i pałeczkami. Dla tych, co nie wiedzą - ramen to japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury. Nie ma jednego przepisu na ramen, ilu szefów kuchni, tyle ramenów. Ramen Ping Pong jest sycący, smaczny i taki, jak sobie wyobrażałam. Dobry ramen na te paskudne zimowe dni. Aromatyczny rosół ma ten charakterystyczny azjatycki posmak, lekko wyczuwalną słodycz, idealną ostrość (w miseczce dodatkowo są podane przyprawy, aby doostrzyć wedle uznania), z posmakiem anyżu. Dużo, mięciutkiej, rozpływającej się w ustach wołowiny, chrupiąca pak choi, słodkawe grzyby shitake i sprężysty makaron somen, który bez skrępowania siorbałam pałeczkami z dna michy, niczym prawdziwy Azjata. Ramen Ping Pong smakuje wybornie i zaspokoi nawet duży głód.

I na koniec bao Ping Pong (22 zł), chińska bułeczka gotowana na parze, nadziana pieczonym z czosnkiem i cynamonem, szarpanym boczkiem, a do tego chrupiące frytki z batatów. Całkiem smaczna, ale bardzo tłusta kanapka - brakowało mi czegoś na przełamanie słodyczy bułki i boczku, czegoś ostrego.

Bao Ping Pong (22 zł), chińska bułeczka gotowana na parze. Więcej zdjęć (13)

Bao Ping Pong (22 zł), chińska bułeczka gotowana na parze.

fot. Agnieszka Haponiuk

Bao Ping Pong (22 zł), chińska bułeczka gotowana na parze.

fot. Agnieszka Haponiuk

Po takiej uczcie przyszedł czas na kawę po wietnamsku (10 zł) ze słodkim skondensowanym mlekiem. Pyszna, może zastąpić deser. O słodkościach w Ping Pongu opowiem innym razem. W karcie widnieją tylko dwa: gofry z Hong Kongu i lody wonton.

Ping Pong jest na pewno miejscem, które warto odwiedzić chociaż raz. Karta nie jest zbyt długa, ceny przystępne. Polecam tym, którzy lubią kulinarne podróże po smakach Azji i żałuję, że nie ma lunchowych zestawów, bo jadałabym tam częściej.
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (138) ponad 20 zablokowanych

  • Nie ma to jako doslodzic z rana:

    ".. zastąpi cieszący się dużym zainteresowaniem cykl Test Smaku. .."

    Czyli anonimowo, na wlasny koszt, ble ble; rozdanie trzecie..

    Czy to oznacza,

    Nie ma to jako doslodzic z rana:

    ".. zastąpi cieszący się dużym zainteresowaniem cykl Test Smaku. .."

    Czyli anonimowo, na wlasny koszt, ble ble; rozdanie trzecie..

    Czy to oznacza, ze nawet Pan Stafiej i jego subiektywna wizja okazala sie klapa?

    Juz czekam na cykl "Jedzenie z drogi - perypetie R. Naskreta"

    • 69 18

  • (5)

    Czy to "o autorze" to pisał sam autor ?
    (facepalm)
    Cyce opadają.

    • 32 12

    • Chińska kuchnia z natury nie należy do najczystszych (3)

      Chińczycy maja to do siebie ze z higiena osobista i czystość przy przyrządzaniu jedzenia idą w parze. Brud, brud i jeszcze raz brud. Może wiec z ta biorą się te dodatkowe smaki w potrawach. Nie ma jak dodać coś od siebie. Ja wole śródziemnomorska.

      • 4 12

      • co za brednia, w kościele to usłyszałeś?

        • 6 0

      • g wiesz

        I i widziałeś?

        • 4 1

      • Wlosi i Hiszpani to dopiero brudasi!!

        • 0 1

    • A może autor ma dystans do siebie?

      • 0 7

  • (2)

    Ping pong jest tylko jeden!!

    • 45 2

    • ping (1)

      Pong to przedstawienie w Tajlandii dla dorosłych. Czy tam też można liczyć na takie atrakcje?

      • 4 1

      • Tak,

        Masaż z Happy Endem przy zamówieniu przekraczającym 150zl. Szef kuchni osobiście serwuje taki masaż

        • 1 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.