Jemy na mieście: Jaffa - nie bójmy się przypraw

1 stycznia 2020 (artykuł sprzed 2 lat)
Agnieszka Haponiuk
Tym razem wybrałam się do restauracji Jaffa w Gdańsku. Na zdjęciu: pasty izraelskie. Więcej zdjęć (17)

Tym razem wybrałam się do restauracji Jaffa w Gdańsku. Na zdjęciu: pasty izraelskie.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Tym razem wybrałam się do restauracji Jaffa w Gdańsku. Na zdjęciu: pasty izraelskie.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację Jaffa w Gdańsku. Poprzednio byliśmy w gdyńskiej Muszli, która okazała się miejscem z potencjałem. Za dwa tygodnie opiszemy sopocką burgerownię Fresh Gordon - już tam byliśmy.




Jaffa eat & drink to stosunkowo nowe miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta. Lokal mieści się w Garnizonie przy ul. Żołnierzy Wyklętych 13/4, wjazd od strony ul. Słowackiego.

Lokal serwuje dania inspirowane kuchnią izraelską. Wnętrze restauracji jest długie i wąskie, niczym kolejowy wagon o minimalistycznym wystroju. Jedynymi ozdobami są kolorowe fotografie na oliwkowych ścianach, które przedstawiają krajobrazy i uliczne życie Izraela. Kolorowym akcentem jest również żółta pluszowa kanapa. Z sufitu na długich kablach zwisają ozdobne lampy, w bliskowschodnim stylu. Przy samym wejściu umiejscowiony jest nieduży miedziany bar.


Do Jaffy wybieram się w dniu powszednim, w porze lunchu wraz z koleżankami - wielbicielkami aromatycznej kuchni bliskowschodniej. W menu znalazłyśmy duży wybór śniadań oraz przystawek, a także niemało dań głównych.

Po długim namyśle decydujemy się na następujące dania:
- przystawka: pasty izraelskie, czyli trzy pasty do wyboru (hummusy, pasty warzywne), pieczywo, sałatka izraelska (17 zł);
- przystawka: latkesy - trzy placki izraelskie z pasternaku i ziemniaków, labneh, szczypior, confit z pomidorów, chrust z pasternaku, czarnuszka, harissa (18 zł);
- pikantna zupa z freekeh (zielone ziarno pszenicy), klopsiki wołowo-jagnięce, cebula, czosnek, marchew, seler, kolendra, fenkuł, chili, harissa (19 zł).

Z karty dań głównych mięsnych i wegetariańskich wybrałyśmy:
- kibeh - smażona jagnięcina, placek z bulguru, ogórek z jogurtu i ziołami (41 zł);
- izraelski kalafior - pieczony kalafior, zielony sos tahini z nasionami, sałatka warzywna, wędzone tofu (26 zł).

Deser:
- daktylowy sernik (12 zł).

4
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Oberża 86
Gdynia, Starowiejska 30
9.2/10
+ Oceń


Na pierwszy ogień idą przystawki. W zestawie past izraelskich znalazł się hummus naturalny, pomidorowy i dyniowy. Niestety pasty zostały przygotowane pod polskie podniebienie, były mało wyraziste, nieco mdłe i w zasadzie niewiele się między sobą różniły w smaku. Szkoda.

Przystawka: pasty izraelskie, czyli trzy pasty do wyboru (hummusy, pasty warzywne). Więcej zdjęć (17)

Przystawka: pasty izraelskie, czyli trzy pasty do wyboru (hummusy, pasty warzywne).

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Przystawka: pasty izraelskie, czyli trzy pasty do wyboru (hummusy, pasty warzywne).

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Latkesy to nic innego jak placki ziemniaczane, które w naszej polskiej kuchni wzięły się właśnie z kuchni żydowskiej. Muszę przyznać, że były przyjemnie chrupiące i dobrze smakowały z ostrą pastą pomidorowo-paprykową, której pikantność łagodził delikatny serek jogurtowy (labneh). Prosta i smaczna przystawka.

Przystawka: latkesy - trzy placki izraelskie z pasternaku i ziemniaków. Więcej zdjęć (17)

Przystawka: latkesy - trzy placki izraelskie z pasternaku i ziemniaków.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Przystawka: latkesy - trzy placki izraelskie z pasternaku i ziemniaków.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Zupa nie była tak pikantna jak oczekiwałam i jak zapowiadano w karcie. Smakowała jak domowa pomidorowa u mamy, tyle że zamiast ryżu lub makaronu miała dodaną zieloną pszenicę (freekeh). Zabrakło mi tu mocnych bliskowschodnich przypraw. Mięsne klopsiki poprawne, delikatne i przyjemne w smaku.

Pikantna zupa z freekeh (zielone ziarno pszenicy). Więcej zdjęć (17)

Pikantna zupa z freekeh (zielone ziarno pszenicy).

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Pikantna zupa z freekeh (zielone ziarno pszenicy).

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Kibeh (w oryg. kibbeh) w oryginalnej wersji to najczęściej smażone krokiety w kształcie kulki lub wrzeciona z kaszy bulgur i jagnięciny. W Jaffie dostałam nieco inną wersję, a mianowicie placek z kaszy bulgur, a na nim usmażoną mieloną jagnięcinę. Z wyglądu to danie było mało apetyczne i również nie powalało smakiem. Placek z kaszy bulgur był tłusty i niedoprawiony. Jagnięcina o intensywnym charakterystycznym posmaku była odrobinę za sucha, ale nie była najgorsza. Lekkości tłustemu "kibehowi" nadały świeże ogórki z jogurtem i miętą. To kolejne danie, w którym zabrakło przypraw.

Kibeh - smażona jagnięcina, placek z bulguru, ogórek z jogurtu i ziołami. Więcej zdjęć (17)

Kibeh - smażona jagnięcina, placek z bulguru, ogórek z jogurtu i ziołami.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Kibeh - smażona jagnięcina, placek z bulguru, ogórek z jogurtu i ziołami.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Za to pieczony kalafior udał się znakomicie. Był dobrze doprawiony i niezwykle smaczny, w połączeniu z zielonym sosem tahini i wędzonym tofu tworzył naprawdę pyszne danie. Całkiem dobra, mimo wyczuwalnego posmaku Maggi, okazała się izraelska sałatka, którą w Izraelu nazywają sałatką arabską. Składają się na nią bardzo drobno pokrojone ogórki i pomidory z dodatkiem pietruszki lub kolendry, czosnku i oliwy.

Pieczony kalafior, zielony sos tahini z nasionami, sałatka warzywna, wędzone tofu. Więcej zdjęć (17)

Pieczony kalafior, zielony sos tahini z nasionami, sałatka warzywna, wędzone tofu.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Pieczony kalafior, zielony sos tahini z nasionami, sałatka warzywna, wędzone tofu.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Sernik daktylowy na czekoladowym spodzie był smakowity, aksamitny, z delikatną nutą daktyli i wyważoną słodyczą. Doskonale komponował się z mocną czarną kawą.

Sernik daktylowy. Więcej zdjęć (17)

Sernik daktylowy.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Sernik daktylowy.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Podsumowanie: kuchnia izraelska łączy w sobie elementy kuchni arabskiej, tureckiej i śródziemnomorskiej, a więc jest bogata w różne aromaty i smaki. Niestety, tych aromatów i wyrazistości zdecydowanie zabrakło w Jaffie. Z żalem wystawiam ocenę dobrą, ale z minusem, z nadzieją, że szef kuchni przestanie bać się przypraw i doda nieco więcej smaku oraz aromatu serwowanym potrawom. Wtedy będzie idealnie. Trzymam za Jaffę kciuki i wierzę, że wrócę tam za jakiś czas i skosztuję prawdziwej kuchni izraelskiej.

4.0 /6
Ocena autora
5.3 /6
7 ocen
Ocena czytelników
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (78) ponad 20 zablokowanych

  • Stać mnie na jedzenie w domu. (3)

    • 38 39

    • burżuj!

      • 13 2

    • No to jedz w domu i nie zawracaj gitary

      • 12 6

    • zgadza się, drogo

      • 2 0

  • Byłem, jadłem. (6)

    A mnie tam smakowało. No ale ja nie byłem w Izraelu:(.

    • 56 10

    • (5)

      A ja bylem nie raz w tel avivie i jedzenie w knajpie na garnizonie bardzo podobne do tego w Izraelu. Tylko ceny takie se, 110 zł za śniadanie dla dwóch osób to trochę kiepsko. Może jakieś pakiety?

      • 5 1

      • (2)

        A tym Telavivie to ile wyszło? Tak z ciekawości.

        • 4 1

        • (1)

          Ceny w Izraelu razy dwa do trzech, przelicznik waluty praktycznie jeden do jednego ( jeden NIS = jeden ZŁ ). W Starej Jafie w porcie ( dzielnica taka w tel avivie ) za obiad w Old Man and Sea dla 4 osób zapłaciliśmy niecałe 300 złotych. Jedzenie superz

          • 6 0

          • Fajne meze na powitanie tam dają ;). Ładnie stół wygląda.

            • 1 1

      • Sprawdziłem ich menu i nie ma tam śniadań za 55 ziko nawet z kawą tak żeby na parę 110 wyszło. Coś chyba przesadzasz mój Pinokio albo jesz za czworo;).

        • 1 2

      • Od wczoraj są pakiety przystawek dla dwóch (39) i czterech (73) osób. Pozdrawiamy.

        • 1 1

  • Hm

    A mnie za każdym razem cieszyło w Jaffie to, jak ciekawie i intensywnie były przyprawione potrawy. I dodatkowy plus za świetną lemoniadę.

    • 44 13

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.