Jemy na mieście: Moje Miasto - smaki świata

13 lutego 2019 (artykuł sprzed 2 lat)
Agnieszka Haponiuk
W kolejnym odcinku kulinarnego cyklu odwiedzamy gdyńską restaurację Moje Miasto. Na zdjęciu: żeberka w sosie Jack Daniels. Więcej zdjęć (18)

W kolejnym odcinku kulinarnego cyklu odwiedzamy gdyńską restaurację Moje Miasto. Na zdjęciu: żeberka w sosie Jack Daniels.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

W kolejnym odcinku kulinarnego cyklu odwiedzamy gdyńską restaurację Moje Miasto. Na zdjęciu: żeberka w sosie Jack Daniels.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy Moje Miasto w Gdyni. W poprzednim odcinku byliśmy w Motto Bistro we Wrzeszczu i tamtejsza prosta i nieprzekombinowana kuchnia przypadła nam do gustu, choć mieliśmy kilka uwag. Za dwa tygodnie w środę ocenimy grecką restaurację Santorini w Gdyni - byliśmy już tam.



W samym sercu Gdyni przy skwerze Kościuszki 15 zobacz na mapie Gdyni zagościła restauracja Moje Miasto. Duża przestronna sala dla gości jest urządzona ze smakiem. Nowoczesne elementy wystroju przeplatają się z przedwojennym charakterem modernistycznej Gdyni i stylem art déco. Widzimy gięte fotele i krzesła wyściełane aksamitem w kolorze butelkowej zieleni, eleganckie kanapy oraz okrągłe stoliki w kolorze ciemnego drewna, a do tego wielki czarno-biały kontur planu miasta oraz zdjęcia miast partnerskich Gdyni wiszących na jednej ze ścian.

Wszystko to przykuwa wzrok i nadaje wnętrzu charakter. I mimo że wnętrze utrzymane jest w dość ciemniej kolorystyce, jest tu przytulnie a nastrojowe oświetlenie dyskretnie podkreśla urok tej przestrzeni.


W Moim Mieście serwowane są dania z kuchni międzynarodowej. W dość długiej karcie znajdziemy potrawy polskie, włoskie, amerykańskie czy hiszpańskie. Są ryby, makarony, mięsa i nieśmiertelna pizza. Co tydzień jest układane specjalne menu z kilkoma daniami inspirowanymi kuchnią wybranego miasta siostrzanego Gdyni. Odwiedzając Moje Miasto wraz z koleżankami trafiłyśmy na ostatni dzień kuchni francuskiej.

Naszą kulinarną podróż zaczęłyśmy od dwóch przystawek z karty stałej:

- śledzia (matias) podanego na salsie z ogórka i jabłek (16 zł),
- pieczarki z grilla z kozim serem i pesto orzechowym (18 zł).

Następnie spoza karty, w ramach tygodnia francuskiego, nasz wybór pada na:

- zupę serową z serów pleśniowych (17 zł)

oraz dwa dania główne:

- filet z łososia serwowany z prażonym kalafiorem i bekonem, talarkami ziemniaczanymi, salsą z kwaszonego ogórka, ajvarem i sosem musztardowo-miodowym (44 zł),
- żeberka w sosie Jack Daniels podane z gnocchi i kozim serem, marynowanymi buraczkami, chutneyem z czerwonej porzeczki (39 zł).

Na deser wybrałyśmy:

- ekler z kremem i malinami (11 zł).

Najpierw przyszła zupa, która była tak świetna, że klękajcie narody. Aksamitny, aromatyczny krem serowy, momentami ostry i słony, a to z kolei przełamane słodką konfiturą z czerwonej cebuli i chrupiącą grzanką. Doskonała kompozycja. Moim marzeniem jest, aby ta zupa weszła na stałe do karty, bo nie jadłam lepszej zupy serowej, a i koleżanki nie szczędziły pochwał.

Imprezy kulinarne w Trójmieście


Zupa serowa Więcej zdjęć (18)

Zupa serowa

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Zupa serowa

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Śledź matias również nas nie zawiódł. Spodziewałam się zwykłego śledzia z ogórkiem, a tymczasem było to znakomite połączenie delikatnie słonego, mięsistego śledzia z chrupiącym, cienko pokrojonym imbirem, który subtelnie zaostrzał smak i łamał delikatność ryby, jabłka i ogórka. Prosta, ale jakże świetna kombinacja smaków.

Śledź matias Więcej zdjęć (18)

Śledź matias

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Śledź matias

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Pieczarki z grilla z kozim serem i orzechowym pesto również niczego sobie. Grzyby dzięki chrupiącej panierce nie były mdłe, a do tego doszedł intensywny smak koziego sera i orzechowe pesto z nutką bazylii. Dobre, ale bez szału.

Pieczarki z grilla z kozim serem Więcej zdjęć (18)

Pieczarki z grilla z kozim serem

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Pieczarki z grilla z kozim serem

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Filet z łososia był naprawdę sporych rozmiarów. Świetnie zrobiony, nie za suchy, nie za tłusty. Z salsą z kiszonych ogórków stanowił idealnie zgrany duet. Kalafior jędrny, do tego przyzwoite talarki ziemniaczane oraz przyjemne w smaku sosy. Bekon bez zarzutu, ale mogłoby go nie być i też byłoby dobrze.

Filet z łososia Więcej zdjęć (18)

Filet z łososia

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Filet z łososia

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Żeberka były równie okazałe, co filet z łososia. Tłuste, a jakże, ale wiadomo, że tłuszcz jest nośnikiem smaku. Były wyśmienite, soczyste, o wyrazistym smaku w słodkawym, przyjemnie doprawionym sosie Jack Daniels. To tyle o mięsie, bo moje kubki smakowe zostały podbite przez genialne, mięciutkie, podsmażone gnocchi wypełnione ostrym kozim serem - genialne. Mogłabym te kluseczki jeść bez żadnych dodatków jako oddzielne danie. Przyćmiły pozostałe dodatki.

Żeberka w sosie Jack Daniels Więcej zdjęć (18)

Żeberka w sosie Jack Daniels

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Żeberka w sosie Jack Daniels

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Ekler był bardziej ptysiem mimo swojego podłużnego kształtu. Lekkie, puchate ciasto parzone wypełnione bitą śmietaną i owocami było bez zarzutu, przyjemne w smaku, ale też nie zapadło jakoś szczególnie w pamięć.

Ekler z bitą śmietaną Więcej zdjęć (18)

Ekler z bitą śmietaną

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Ekler z bitą śmietaną

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Moje Miasto to kolejny ciekawy koncept gastronomiczny na kulinarnej mapie Trójmiasta. To miejsce otwarte na świat i nowe smaki - tak jak otwarta jest Gdynia. Myślę, że każdy, kto szuka dobrej kuchni znajdzie tu coś dla siebie, zarówno poszukiwacze niecodziennych smaków, jak i wielbiciele kuchni prostej i nieskomplikowanej. Za niebanalny wystrój, za pomysł, za Gdynię i za cudowne smaki stawiam ocenę bardzo dobrą z plusem.

5.5 /6
Ocena autora
4.8 /6
7 ocen
Ocena czytelników
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (155) 8 zablokowanych

  • Dla mnie za duże porcje_kto to zje? (9)

    • 145 5

    • (1)

      Do pojemniczka i na wynos. Będzie można w chałupie podgrzać.

      • 38 1

      • i wszystkich sąsiadów z bloku zaprosić

        • 27 1

    • Byłem wczoraj, ledwo matjasa zmieściłem, ze trzy kawałki zostawiłem. (4)

      Surówki nie skończyłem, musiałem anulować zamówienie deseru, tak się napakowałem. Normalnie jak bym trzy kebaby wcisnął.

      • 54 2

      • Do matijasa nawet nie podchodzę, bo sie boje że nie wcisnę (1)

        Ale żeśmy z czterema kumplami zamówili jedną zupę, ledwo udało się nam ją zjeść, do dzisiaj to wspominamy.

        • 45 1

        • Ściema...

          student nigdy nie wydałby kasy na zupę... tylko PKP (Piwo, Ksero, Parówki)...

          • 17 1

      • Ciekawy pomysł (1)

        żeby zamówić przystawkę w celu zaspokojenia głodu

        • 4 2

        • chyba standardowa rzecz

          dziwić to może tylko pracownika kopalni

          • 2 0

    • Wielkość porcji może być (choć sam kiedyś to negowałem), wszystko zależy od typu restauracji. Ale te ceny...

      • 3 1

    • porcja gigant

      Nie jesteś światowy - te porcje są dla rodziny z 2 dzieci.
      Takiej normalnej 2 + 2

      • 4 0

  • No ten jeden kawałeczek śledzia wygrał (3)

    Ciekawe że niektóre lokale takie rzeczy dają za darmo na przystawkę w ramach tzw. Szwedzkiego stołu

    • 107 4

    • (1)

      Które lokale? Rzuć nazwą.

      • 2 8

      • Ewa zaprasza

        w tej restauracji dostajesz sledzie w smietanie free.

        • 0 0

    • to ten szwedzki stół bez blatu? Tylko ramy zostały jak się ludziska na te darmowe śledzie rzucili

      • 4 1

  • (6)

    Rozumiem, że do niektórych restauracji nie idzie się nażreć, ale rozmiar tych porcji to przesada.

    • 95 8

    • (2)

      Do żadnej restauracji nie powinno iść się "nażreć".

      • 6 24

      • (1)

        Byłbyś w szoku, ale istnieją takie.

        • 19 3

        • Wiem, że istnieją ale nie zamierzam do nich chodzić.

          • 3 12

    • (2)

      bo to przystawki a nie dania główne.

      • 8 2

      • No to lokal winien się nazywać przekąskarnią a nie restauracją

        • 17 1

      • ten łosos za 5 dych to tez przystawka?

        • 11 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.