Jemy na mieście: Restauracja "Przepis na" smaczną kuchnię

19 grudnia 2018 (artykuł sprzed 3 lat)
Agnieszka Haponiuk
Na osiedlach z wielkiej płyty natrafić czasem można na prawdziwe kulinarne perełki. Czy Przepis na... również się do nich zalicza? Więcej zdjęć (18)

Na osiedlach z wielkiej płyty natrafić czasem można na prawdziwe kulinarne perełki. Czy Przepis na... również się do nich zalicza?

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Na osiedlach z wielkiej płyty natrafić czasem można na prawdziwe kulinarne perełki. Czy Przepis na... również się do nich zalicza?

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy naszej wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy restaurację "Przepis na" w Gdańsku. W poprzednim odcinku byliśmy w gdyńskim Kociołku Konesera, gdzie można się najeść do syta i w dobrej cenie. Za dwa tygodnie w środę ocenimy restaurację Cyrano&Roxane w Sopocie - już tam byliśmy.



Lubię odwiedzać różne, zwłaszcza te niepozorne miejsca z jedzeniem. Jestem ciekawa też lokali spoza głównego szlaku kulinarnego w Trójmieście. Wiem, że jest wiele mniejszych i większych restauracji, gdzieś między blokami na starych, jak i nowo powstałych osiedlach. Często jednak są to bistra albo z pizzą, albo z domowymi obiadami i niewiele poza tym. Dlatego zwróciłam uwagę na restaurację "Przepis na", która ukryta jest na tyłach budynku Skwer Morena pod adresem Jaśkowa Dolina 132/5 zobacz na mapie Gdańska.

Zanim odwiedziłam "Przepis na", przestudiowałam menu, które obfitowało w dania z różnych stron świata - Meksyku, Tajlandii, Grecji, itd. Muszę przyznać, że ten zestaw dań napawał mnie niepokojem i nastawił dość sceptycznie do tego miejsca. Ale, jak wiemy, nie warto oceniać książki po okładce.

Na kulinarną podróż do restauracji "Przepis na" namówiłam mojego serdecznego kolegę. Wybraliśmy się tam w niedzielne popołudnie z nadzieją, że nie będzie zbyt wielu gości, bo raz, że niedziela była handlowa, a dwa, wciąż wiele osób w niedzielę jada obiady w domu. Zdziwiłam się, bo z trudem znaleźliśmy wolne miejsca (dopiero po czasie w lokalu zaczęło się robić pusto).

Jak wspomniałam, w karcie znajdziemy mniej lub bardziej klasyczne dania z kuchni greckiej, tajskiej, meksykańskiej i oczywiście polskiej, nie brakuje również makaronów i pizzy oraz sekcji "szef kuchni poleca". Desery, prócz lodów własnej roboty, nie są ujęte w karcie, ale ich niemały wybór można znaleźć w barowej witrynie.

Zanim przejdę do omawiania zamówionych potraw, kilka słów o wystroju. Otóż lokal jest średniej wielkości, urządzony modnie i nowocześnie. Dominuje stonowana kolorystyka, czerń (czarne drewniane krzesła i czarne wiszące lampy), biel i dużo drewna, co dodaje wnętrzu przytulności. Na frontowej ścianie wisi piękny stary rower w miedzianym kolorze i prawie żadnych dodatkowych ozdób prócz półek i półeczek z winami oraz zielonych roślin. Na jednej ze ścian widnieje duży napis "save water, drink wine", co z kolei nawiązuje do winiarskich warsztatów i degustacji win, które są co jakiś czas organizowane w lokalu.

Zobacz także: cykl Okiem dietetyka

Gdy już się wygodnie rozsiedliśmy, zamówiliśmy po jednym daniu z każdego kraju:

- z Polski schabowy z kością (29 zł);
- z Grecji przystawkę saganaki - smażony kozi ser (19 zł);
- z Tajlandii klasykę, czyli pad thai z krewetkami (35 zł);
- z Meksyku zupę chilli con carne (20 zł);
- z sekcji "Szef kuchni poleca" burger wołowy z frytkami (26 zł)
- deser - lody własnej produkcji (16 zł).

Celowo pominęliśmy makarony i pizzę.

Na pierwszy ogień idzie Meksyk, czyli zupa chili con carne z nachosami i serem. Po pierwszej łyżce już czuję, że ta zupa jest tym, czego oczekiwałam. Chili con carne to zupa z dużą ilością mielonej wołowiny, z lekką nutą kuminu, mocno pikantna, bardzo pożywna i rozgrzewająca. Warzywa były zmiksowane, co czyniło zupę niezwykle kremową (nasza zupa została podzielona na dwie mniejsze porcje).

Kulinarne imprezy w Trójmieście


Zupa chilli con carne Więcej zdjęć (18)

Zupa chilli con carne

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Zupa chilli con carne

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Saganaki to jedna z najbardziej popularnych greckich przystawek, którą możemy zamówić prawie w każdej greckiej tawernie. A to nic innego jak smażony ser. Istotny jest rodzaj sera, który oprócz tego, że ma odpowiedni smak, nie roztapia się podczas smażenia. Grecy najczęściej wybierają sery półmiękkie z mleka owczego lub koziego. Nasze saganaki było z sera koziego, półmiękkiego o jedwabistej konsystencji, który dla mnie był odrobinę za mało intensywny, ale mimo to bardzo smaczny. Słony ser i miód to duet doskonały a cienka i chrupiąca panierka nadała daniu pewnej lekkości, mimo dużej kaloryczności. Pita była równie smaczna.

Przystawka saganaki - smażony kozi ser Więcej zdjęć (18)

Przystawka saganaki - smażony kozi ser

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Przystawka saganaki - smażony kozi ser

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Pad thai niestety mnie rozczarował. Zdaję sobie sprawę z tego, że sposobów na to danie jest wiele, ale pewne zasady muszą być zachowane, a mianowicie pad thai powinien łączyć w sobie smak słony, słodki, kwaśny i ostry z orzechową nutą. Te smaki uzyskujemy dzięki takim składnikom jak sos rybny, pasta tamaryndowca, limonka, cukier, chili i czosnek. Tutaj niestety odkryłam tylko słony smak i lekką ostrość. Zabrakło mi pozostałych nut smakowych, przez co danie wydało się nijakie. Krewetki były bez zarzutu. Wierzę, że to danie zostanie dopracowane.

Pad thai Więcej zdjęć (18)

Pad thai

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Pad thai

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Schabowy z kością, puree ziemniaczane i słodka kapusta z boczkiem to istnie mistrzostwo świata. Nie skłamię, jeśli napiszę, że to jest najlepszy kotlet schabowy, jaki przyszło mi jeść w tym roku. Cienka panierka nie odpadała od mięsa, schab był soczysty. Wiem, że kotlet był smażony na smalcu i dlatego był taki dobry. Puree aksamitne, maślane, puszyste - przepyszne. Kapusta mięciutka, wyśmienita. Całe danie ogromne i naprawdę każdy łasuch i wielbiciel kuchni tradycyjnej będzie zachwycony.

Schabowy z kością Więcej zdjęć (18)

Schabowy z kością

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Schabowy z kością

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Wołowy burger też nas nie zawiódł. Mięso soczyste, dobrze usmażone. Delikatna, chrupiąca maślana bułka. Przyzwoite dodatki i bardzo fajny w smaku sos o nazwie... big mac, który nawiązuje do McDonalds'a znajdującego się w sąsiedztwie restauracji. Smakowały nam również frytki.

Sekcja "Szef kuchni poleca": burger wołowy z frytkami Więcej zdjęć (18)

Sekcja "Szef kuchni poleca": burger wołowy z frytkami

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Sekcja "Szef kuchni poleca": burger wołowy z frytkami

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Przyszedł czas na deser. Daliśmy się namówić na lody własnej roboty, chociaż w witrynie kusiły nas kremy orzechowe, torty michałkowe i parę innych słodkości. Deser lodowy to kilka gałek do wyboru - my wybraliśmy lody waniliowe, kukurydziane z chilli, czekoladowe i sorbet truskawkowy. Do tego podano bitą śmietanę i płatki migdałów. Lody były genialne, a najlepsze na świecie okazały się kukurydziane. Ich smak był bardzo charakterystyczny, w pierwszej chwili wydawał się nieco dziwny, ale z każdym kolejnym kęsem wciągał coraz bardziej. Dodatkowo podkręcony przez zmrożone kawałki chili, które delikatnie piekły. I za te lody kukurydziane daję ogromny plus.

Deser - lody własnej produkcji Więcej zdjęć (18)

Deser - lody własnej produkcji

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Deser - lody własnej produkcji

fot. Agnieszka Haponiuk/Trójmiasto.pl

Drodzy państwo, nie skazujcie osiedlowych restauracji na stracenie, bo czasami wśród bloków trafiają się kulinarne perełki. Taką perełką niewątpliwie jest "Przepis na". Jest tam przytulnie, obsługa jest pomocna, przemiła i kompetentna, a jedzenie pierwszorzędne. Jeśli chcecie udać się w kulinarną podróż, a każdy z podróżników lubi inny region, to w restauracji na Morenie przy jednym stole mogą spotkać się wielbiciele kuchni polskiej, azjatyckiej czy też greckiej.

Lokal "Przepis na" znalazł przepis na smaczną kuchnię, a za to, jak karmią, daję im 5 z plusem - plus jest za lody kukurydziane. Mniej udany pad thai poszedł w zapomnienie. Jestem pewna, że to danie zostanie dopracowane i będzie tak samo smaczne, jak cała reszta.

5.5 /6
Ocena autora
5.5 /6
39 ocen
Ocena czytelników
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (89) ponad 20 zablokowanych

  • (6)

    Ceny nie dla Polaków
    Zjem w domu

    • 57 86

    • Polacy żyją dobrze (2)

      Nie wycieraj sobie narodem faktu, że jesteś nieudacznikiem życiowym i w Trójmieście robisz za grosze

      • 44 16

      • (1)

        Wyprowadzisz się od matki, skończysz wydawać całe 2500zl pensji na bzdety to nie będziesz mądrować

        • 24 21

        • Dobra, wyprowadzę się, ale zamieszkam w noclegowni obok Ciebie.

          I będziemy razem puste flaszki oraz puszki zbierać po śmietnikach.

          • 8 12

    • (1)

      Masz racje. Za kwotą ta pani wydala na obiad można by kupić ok 100 kg ziemniaków.
      100 kg to obiady dla 4 osobowej rodziny na ok 30 dni.
      A jak kupisz na jesieni to są tańsze i wtedy bez problemu starczy na ok 45 dni.
      A takie ziemniaki to i zdrowe są i nie musisz się martwić, że w niedziele nie handlową nie masz nic na obiad.

      • 22 5

      • a jak z obierkami zjesz to na 10 dni więcej starczy

        • 13 3

    • Ceny bardzo atrakcyjne, nie rozumiem tego marudzenia.

      • 12 12

  • (9)

    Frytki z mrożonki smakowały autorce. Rozumiem,że nie miała nigdy okazji zjeść frytek zrobionych przez kucharza,w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mrożonki niestety oznacza leni w kuchni. Na pewno tego miejsca nie odwiedzę.

    • 57 29

    • (1)

      A byłeś/byłaś? Jadłaś/jadłeś? Bo ja tak i frytki SĄ robione przez kucharza a nie z mrożonki.

      • 13 11

      • Przecież widać że nie są, nawet z ręcznej maszynki

        • 11 2

    • co to jest mrożonka frytek cebulaku? (2)

      cały świat, cała planeta, USA i UK jedzą frytki tak samo,

      ręcznie obrane, wyselekcjonowane
      i usmażone przez 5* szefa osobiście przed klientem

      • 8 4

      • I zawsze leje do smażenia świeżuteńki olej, tłoczony na zimno przy kliencie (1)

        • 14 0

        • i jeszcze pędzelkiem każdego frytka masuje

          podaje na złotym talerzu,
          żeby Jamusz miał zagadkę

          • 4 1

    • Bardzo polecam, zwłaszcza prosecco z kija :) (3)

      Bardzo polecam, byłam kilkakrotnie i ani razu się nie zawiodłam. Lokal idealny na randkę jak i na posiłek rodzinny z dziećmi. Burger pierwsza klasa, frytki również, ale najczęściej jestem tam z powodu przepysznego prosecco z kija :)

      • 4 6

      • (2)

        A mają malibu z kija?

        • 12 3

        • To w sobotę iwvzowieczorem. Z mleczkiem! (1)

          • 2 1

          • mają fante z kija?

            • 4 1

  • Znakomity cykl kulinarny (2)

    Przewodnik po trójmiejskich lokalach, które należy unikać.

    P.S. Jest jeszcze cykl p. Stafieja, ale on pisze tylko o lokalach które się otwierają czyli w domyśle za niedługo zamykają.

    • 34 45

    • Bardzo przepraszam (1)

      Ale p. Łukasz to ma swój styl i najczęściej porównuje lokale z tego samego segmentu.
      Nie robi takiego rospi.ziaja jak p. Agnieszka

      • 8 2

      • Stafiej to szcz*wik bez stylu

        • 3 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.