Jemy na mieście: restauracja Filharmonia - harmonijne smaki

11 września 2019 (artykuł sprzed 2 lat)
Agnieszka Haponiuk
W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedzam restaurację Filharmonia w Gdańsku. Na zdjęciu: wolno gotowana wołowina. Więcej zdjęć (21)

W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedzam restaurację Filharmonia w Gdańsku. Na zdjęciu: wolno gotowana wołowina.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedzam restaurację Filharmonia w Gdańsku. Na zdjęciu: wolno gotowana wołowina.

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy gdańską restaurację Filharmonia na Ołowiance. Poprzednio byliśmy w bistro 4 Piętro we Wrzeszczu, które oceniliśmy 4/6. Za dwa tygodnie opiszemy gdyńską naleśnikarnię La Galette.




Na Ołowiance, w zabytkowym budynku, w którym niegdyś mieściła się gdańska elektrociepłownia, działa obecnie Filharmonia Bałtycka oraz restauracja Filharmonia. Restauracja ma aż trzy poziomy. Na najniższym piętrze znajduje się właściwa restauracja, a wyższe kondygnacje przeznaczone są na spotkania zamknięte, takie jak bankiety, wesela czy inne uroczystości. Wystrój wnętrza jest przytulny i elegancki.

4
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Oberża 86
Gdynia, Starowiejska 30
9.2/10
+ Oceń


Ścianę, przez wszystkie kondygnacje, zdobi malowidło ścienne ukazujące naturalnej wielkości postaci ludzkie, a tematem przewodnim jest zakończenie Jarmarku Dominikańskiego w dawnym Gdańsku. Autorem jest trójmiejski artysta malarz Paweł Domaszewicz. Ponoć jest to największe malowidło ścienne w Trójmieście, a lokalowi dodaje aury tajemniczości i przytulności zarazem.

Lokal dysponuje także dwoma tarasami - na dachu oraz przed wejściem, z których rozciąga się piękny widok na całe Długie Pobrzeże.

Nie jest to moja pierwsza wizyta w Filharmonii, ale na pewno najbardziej udana. Zanim przejdę do opisu wybranych dań, warto wspomnieć, że w 2016 roku przewodnik Gault&Millau przyznał restauracji wyróżnienie - jeden widelec. Sprawdzam zatem, czy ta dobra passa jeszcze trwa.

Menu jest zróżnicowane, znajdziemy w nim dania kuchni międzynarodowej jak i regionalne, kaszubskie.

Na dobry początek zamawiam przystawkę:

- małże nowozelandzkie duszone w Choya, marynowane wakame, pomarańczowe warzywa, sos z limonki chili i kolendry (26 zł).

Z trzech zup wybieram:
- kaszubską musztardową z chipsem z boczku (14 zł).

Zamawiam dwa dania główne:
- zielone pierogi z trocią, śmietaną, czarnym kawiorem (38 zł, sekcja makaronowo-pierogowa);
- długo pieczoną wołowinę, puree kukurydziane, warzywa korzeniowe, piklowany ogórek (43 zł, sekcja mięsna).

Na deser klasyka:
- tort bezowy Pavlova ze świeżymi owocami i sosem waniliowym (19 zł).

Zaczynam od przystawki, czyli muszli nowozelandzkich, które są świetne - szczególnie sos z limonki z azjatycką nutą oraz paski warzyw (marchew, rzepa) z mocno wyczuwalnym aromatem pomarańczy. To wszystko w połączeniu z delikatnym mięsem małży i dyskretnym winnym aromatem smakuje wybornie i zaostrza apetyt.

Przystawka: małże nowozelandzkie Więcej zdjęć (21)

Przystawka: małże nowozelandzkie

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Przystawka: małże nowozelandzkie

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Kaszubska zupa musztardowa jest zbliżona do żurku, ale moim zdaniem o niebo od niego lepsza. Bardzo ciekawa w smaku, kwaskowa, gęsta, z wędzoną kiełbasą i chrupiącym chipsem z boczku, z odrobiną śmietany, która łagodzi musztardową ostrość. Chętnie skosztuję jej ponownie, ale z mniejszą ilością marchewki, której w mojej ocenie, było w zupie za dużo.

Jedzenie: imprezy kulinarne w Trójmieście


Kaszubska zupa musztardowa Więcej zdjęć (21)

Kaszubska zupa musztardowa

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Kaszubska zupa musztardowa

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Zielone pierogi, sporych rozmiarów, dobrze nadziane trocią, były kapitalne. Ciasto było odrobinę za twarde, ale to, co kryło w środku, a więc smaczne, doprawione koperkiem, solą i pieprzem mięso z troci sprawiło, że szybko o tym zapomniałam. Pyszne pierogi, ale nie ukrywam, że w tej cenie mogłoby być ich więcej na talerzu.

Zielone pierogi z trocią Więcej zdjęć (21)

Zielone pierogi z trocią

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Zielone pierogi z trocią

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Wolno gotowana wołowina była tym, czego po takim daniu oczekuję. Mięso, owszem tłuste (pamiętajmy, że właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku), bo był to kawałek wołowej łaty, ale przyrządzone nienagannie. Wołowina była krucha, miękka, aromatyczna, z subtelnie wyczuwalnym słodkim i anyżowym posmakiem (była gotowana m.in. z dodatkiem miodu i coca-coli), w towarzystwie równie słodkiego puree z kukurydzy. Proste, a jakże pyszne danie.

Wolno gotowana wołowina Więcej zdjęć (21)

Wolno gotowana wołowina

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Wolno gotowana wołowina

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Beza Pavlova była po prostu bez zarzutu. Na tle wielu miejsc w Trójmieście, które ten deser serwują, niczym się nie wyróżniał, co wcale nie znaczy, że nie smakował, wprost przeciwnie był smaczny i lekki niczym chmurka.

Tort bezowy Pavlova ze świeżymi owocami i sosem waniliowym Więcej zdjęć (21)

Tort bezowy Pavlova ze świeżymi owocami i sosem waniliowym

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Tort bezowy Pavlova ze świeżymi owocami i sosem waniliowym

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Restauracja Filharmonia warta jest odwiedzenia nie tylko z powodu ciekawej lokalizacji i widoku na zabytkowy Gdańsk, ale także dla niebanalnej i udanej kompozycji smaków. W moim rankingu Filharmonia otrzymuje ocenę bardzo dobrą z małym minusem za twardawe ciasto pierogowe.

5.0 /6
Ocena autora
3.5 /6
2 oceny
Ocena czytelników
autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (90) ponad 10 zablokowanych

  • Ceny skandynawskie... (10)

    ..porcje dziecęce.....

    • 117 10

    • Poproszę kaszubską zupę musztardową (5)

      - pięćdziesiątka czy setka?
      - setka, głodny jestem
      - to 2x14 razem 28 PLN proszę Pana

      • 26 2

      • A najsmutniejsze jest to, że byłem tam z rok, czy dwa temu (3)

        I porcje były naprawdę solidne, a ceny nie takie straszne.

        Cóż d**ilna moda na nieszanowanie klienta dotarła i tam, jak widać...

        • 16 1

        • a nasłać tak na nich Geslerową (2)

          • 1 3

          • Właścicielkę sieci restauracji, które tak samo robią z ludzi frajerów? (1)

            No to wybrałeś...

            • 10 1

            • na yt jest sporo filmików z ocenami jej restauracji

              i zawsze jest dobrze ... tylko ceny mało przystępne

              • 0 2

      • - dziś tylko pięćdziesiątka, bo wozem jestem

        • 3 1

    • miłośnikom schabowego z ziemniakami i kapusto nie dogodzisz (3)

      no chyba, że powyższym

      • 7 24

      • Spokojnie, na mikroschabowe też jest moda. (1)

        Tylko oczywiście nie mogą się tak plebejsko nazywać.

        A że talerz teraz jest wielkości 50ml kieliszka? Dorób filozofię, i tak się sprzeda.
        Frajerów nie brakuje.

        • 9 1

        • jakoś tłumów tam nie widzę

          nawet w sezonie

          • 2 1

      • bzdura i pojęcia mylisz

        takie ceny za ch wie co... bo sie nauczyli, że można przycinać na maxa na konsumencie.. zenua

        • 3 0

  • Zupa z chipsem 14 zł? Porcja zupy mierzona kieliszkiem? (3)

    • 80 7

    • szponder na pierwszym zdjęciu (1)

      zupę na tym robię

      • 1 0

      • treściwą zupę z samego gwożdzia...

        jak w starej kaszubskiej przypowieści o cwanym dziadzie-włóczędze i głupiej chciwej gospodyni:

        • 0 0

    • Wschodnia mentalność

      Niestety ceny są jakie są bo to Polska. Lokale są dla bogatych turystów a nie mieszkańców.

      • 2 0

  • Ceny mogą być w końcu pińcet plus wpada (2)

    ale porcje malutkie. Trzeba zamówić: przystawkę, zupę, drugie i dopchać się deserem, chyba lepiej iść na dużego kebaba.
    Poproszę o restaurację gdzie podadzą dobry duży obiadek i naszym lokalnym jedzeniem. Mam dosyć potraw zagramanicznych. Jak będę chciał skoczę samolotem do Hiszpanii na owoce morza, może!

    • 41 10

    • siedziałem służbowo ładnych kilka tygodni na francuskiej riwierze

      w małym hoteliku z barem na przeciwko małej wiejskiej restauracji ...
      codziennie było inne menu ... akurat z tego co synowi właściciela udało się złapać czy kupić
      a wszystko zawsze świeżutkie takie ... co to o wschodzie słońca jeszcze w wodzie pływało
      nawet warzywa i zioła były zawsze wprost z ogródka, a nie z paczki

      • 1 4

    • powinno być za darmo i dużo i smacznie

      • 3 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.