Jemy na mieście: wegański House of Seitan zachwycił mięsożercę

17 lipca 2019 (artykuł sprzed 2 lat)
Agnieszka Haponiuk
Wegański "schabowy" ma w ogóle sens? I czy smakuje? Postanowiłam to sprawdzić i poszłam do słynnego House of seitan we Wrzeszczu Więcej zdjęć (15)

Wegański "schabowy" ma w ogóle sens? I czy smakuje? Postanowiłam to sprawdzić i poszłam do słynnego House of seitan we Wrzeszczu

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Wegański "schabowy" ma w ogóle sens? I czy smakuje? Postanowiłam to sprawdzić i poszłam do słynnego House of seitan we Wrzeszczu

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś recenzujemy wegańskie bistro House of Seitan w Gdańsku. Poprzednio byliśmy w Billy's na ul. Warzywniczej i wyszliśmy stamtąd najedzeni. Za dwa tygodnie opiszemy Tu Można Marzyć w Oliwie - już tam byliśmy.



Wegańskie bistro House of Seitan przywędrowało do Trójmiasta z Wrocławia wraz z jedną z jego założycielek. Mieści się na popularnej ulicy w dolnym Wrzeszczu, Wajdeloty 3 zobacz na mapie Gdańska. Nie jest łatwo znaleźć wolne miejsce w HOS i to nie tylko dlatego, że lokal jest malutki, ale prawdopodobnie dlatego, że został okrzyknięty jedną z najlepszych kuchni wegańskich w Trójmieście. Postanowiłam to sprawdzić.

Na wegańską ucztę zaprosiłam kolegę, 100-procentowego mięsożercę, który wręcz unika warzyw, oraz koleżankę, która głównie je dania zdrowe i bezmięsne, ale od czasu do czasu nie pogardzi tradycyjnym schabowym.

Jak wspomniałam, bistro jest nieduże, mieści raptem cztery stoliki. Małe wnętrze urządzone jest tzw. własnym sumptem, a więc znajdziemy tu stare stoliki, krzesła, kawałek pluszowego siedziska, jest trochę jak w mieszkaniu cioci z minionej epoki, ale sympatycznie i przytulnie, oddaje charakter pogodnych właścicielek.

4
miejsce: Bistro
w rankingu Bistro
Warzywina
Gdańsk, Franciszka Hynka 55
8.8/10
+ Oceń


Na jednej ze ścian wypisane jest firmowe hasło HOS "Ziemniak, dziewczyna - normalna rodzina", swego czasu powstały także torby z tym hasłem. Nie zabrakło ściany z cegieł, na której wiszą półki zrobione ze starych deskorolek - ciekawy pomysł. Jest ciasno, ale przytulnie.


Menu wypisane jest ręcznie na różowym papierze. Jest krótkie, zmienia się regularnie, ale są dwie flagowe pozycje, które znajdziemy w HOS zawsze, a są nimi pyzuchy i schabibi (schabowy). Jak sama nazwa bistro wskazuje, House of Seitan specjalizuje się w daniach z seitana, zwanego też "chińskim mięsem", wytwarzanego z białka pszenicy, czyli glutenu. Drugie zaszczytne miejsce zajmuje ziemniak, który właścicielki bistro darzą wielką miłością. Większość pozycji w menu to wegańskie wariacje na temat tradycyjnej kuchni polskiej.

Zamawiamy większość dań z karty:

- chłodnik litewski na wypasie z młodymi pyrkami (20 zł);
- gulasz rwany seitan, pieczarki, boczniaki, młode pyrki, precelki, surówki, sałatka (28 zł);
- schabibi (kotlet schabowy), kalafior, młode pyrki z pesto, bób, surówki, sałatka, kiszak (27 zł);
- pyzuchy - karmelizowana cebulka, "mielone", surówki, sałatka, kiszak (24 zł).

Zaczynamy od chłodnika, który jest tak pyszny, że dosłownie wyrywamy sobie miskę. Na szczęście porcja jest imponująca, więc starcza dla naszej trójki. Smak chłodnika nie odbiega od tradycyjnego, a nawet jest o wiele lepszy. Zamiast kefiru czy śmietany dodano śmietanki sojowej, która była bardzo przyjemna w smaku. Sam chłodnik delikatny, z subtelnym posmakiem buraka i z lekką nutką kwasowości. Idealnie dopieszczony takimi dodatkami jak szczypior, chrupiąca rzodkiewka, szparagi i młode ziemniaki, posypany makiem i jadalnymi kwiatkami. Jednogłośnie uznaliśmy chłodnik litewski na wypasie najlepszym tego lata.


Chłodnik litewski na wypasie z młodymi pyrkami Więcej zdjęć (15)

Chłodnik litewski na wypasie z młodymi pyrkami

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Chłodnik litewski na wypasie z młodymi pyrkami

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jako drugie danie na nasz stół wjechał gulasz z rwanego seitana. Nadmienię tylko, że sam seitan jest neutralny w smaku, dlatego można go doprawić na różne sposoby. Gulasz w niczym nie ustępował temu mięsnemu. Wyrazisty w smaku, polany sosem paprykowo-pomidorowym, a przynajmniej tak smakował. Towarzyszył mu cały bukiet świeżych warzyw, młode ziemniaki, kiszonki i precelki oraz kwiatki. Na bogato, ale bez przekombinowania.

I teraz najważniejsze - gulasz pokochał mój mięsożerny kolega, który oznajmił, że gdybym mu nie powiedziała, że nie ma tam ani kawałka mięsa, to by nie uwierzył, bo smakował jak prawdziwy domowy gulasz mięsny. Chociaż dla mnie był za słony, to kolega z nieukrywanym zachwytem pochłonął całą porcję. To bardzo mięsny w swej niemięsnej formie gulasz.

Ranking: Najlepsze restauracje w Trójmieście


Gulasz rwany seitan, pieczarki, boczniaki, młode pyrki, precelki, surówki, sałatka Więcej zdjęć (15)

Gulasz rwany seitan, pieczarki, boczniaki, młode pyrki, precelki, surówki, sałatka

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Gulasz rwany seitan, pieczarki, boczniaki, młode pyrki, precelki, surówki, sałatka

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Koleżanka natomiast rozpływała się nad schabowym przyrządzonym z soi. Gruby kotlet, miękki w środku, lekko chrupiący z wierzchu, delikatnie doprawiony i mocno wysmażony. Jak to "schabowy", był po prostu dobry i nieźle poradził sobie w naśladowaniu oryginału. W tym daniu również nie zabrakło dużej ilości świeżych sezonowych warzyw, młodych ziemniaków i smacznego pesto.

Schabibi (kotlet schabowy), kalafior, młode pyrki z pesto, bób, surówki, sałatka Więcej zdjęć (15)

Schabibi (kotlet schabowy), kalafior, młode pyrki z pesto, bób, surówki, sałatka

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Schabibi (kotlet schabowy), kalafior, młode pyrki z pesto, bób, surówki, sałatka

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Na koniec raczyliśmy się pyzuchami i to był błąd, bo powinniśmy od nich zacząć, gdyż te pyzy to jest najlepsze wegańskie danie, jakie miałam okazję zjeść. Ogromne kule z delikatnego, mięciutkiego ciasta ziemniaczanego, mocno nadziane świetnie doprawionym farszem ze zmielonej czerwonej soczewicy i prażonej cebulki. I gdybym nie wiedziała, że jem wegańskie danie, to spokojnie pomyliłabym z mięsnymi pyzami. Po stokroć pyszne pyzy, z których byłaby dumna każda babcia, ciocia i mama, która robi najlepsze pyzy na świecie. Jak i w pozostałych daniach, tak i tu nie zabrakło warzywnych dodatków.

Jedzenie: imprezy kulinarne w Trójmieście


Pyzuchy - karmelizowana cebulka, "mielone", surówki, sałatka, kiszak Więcej zdjęć (15)

Pyzuchy - karmelizowana cebulka, "mielone", surówki, sałatka, kiszak

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Pyzuchy - karmelizowana cebulka, "mielone", surówki, sałatka, kiszak

fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Podsumowanie: jeśli chcecie spróbować czegoś nowego, poznać niemięsne wydanie polskiej kuchni, zmienić coś w swojej dotychczasowej diecie, to koniecznie odwiedźcie House of Seitan.

Znajdziecie tu m.in. świetne pyzy wege, sympatyczną i radosną obsługę, ogromne, nakładane od serca porcje, których nie sposób dojeść do końca, a więc nie wyjdziecie głodni, a resztę zabierzecie na wynos. Dania są kolorowe, estetycznie podane i przede wszystkim smaczne. Nawet jeśli udają mięso, to robią to znakomicie.

Jedyne mankamenty tego miejsca to mała powierzchnia, fakt, że często trzeba czekać w kolejce na wolny stolik oraz brak możliwości płacenia kartą - w pobliżu nie ma bankomatu, co bywa nieco kłopotliwe.

Z czystym sumieniem wystawiam House of Seitan piątkę z plusem, także za to, że bardzo mięsożerny kolega przekonał się, że niemięsne dania mogą być równie smaczne i sycące.

5.5 /6
Ocena autora
/6
9 ocen
Ocena czytelników
Jak często jesz mięso?
21%

codziennie

30%

kilka razy w tygodniu

16%

kilka razy w miesiącu

7%

kilka razy w roku

26%

nigdy

zakończona

łącznie głosów: 1081

autor Agnieszka Haponiuk - Długo była związana z trójmiejskimi mediami. Od kilku lat gotuje, stylizuje, fotografuje i pisze o jedzeniu. Uwielbia odtwarzać smaki z dalekich podróży, starych książek kucharskich oraz odwiedzanych restauracji. Prowadzi blog Smakiem na pokuszenie.

Opinie (316) ponad 100 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Wegańskie? Obstawiam, że padną po sezonie, w październiku (21)

    Może gdyby to było w cenach z baru mlecznego, a tak albo ktoś wprowadzi mięso albo przekona się, że źle ocenił ten biznes

    • 45 232

    • jakoś nie padli, (8)

      podobnie jak i inne wegańskie nie padają, a rozwijają się. Zoabcz na Avocado, zobacz na Faloviec. Ich popularnośc wykroczyła daleko poza granice Gdańska, są rozpoznawalni, a ilość miłośników kuchni wegańskiej rośnie.

      • 74 8

      • (3)

        i port na jesionowej. się zdziwisz

        • 18 4

        • wow, to już aż 4 na tysiąc jadłodajni w Gdańsku (2)

          @zu: ilość jest niepoliczalna, powinno być liczba, doucz się bo maturę oblejesz

          • 6 5

          • Ok, dzięki.

            • 1 1

          • 4 to cyfra ;)

            • 1 0

      • Faloviec (3)

        Jezu, już bardziej nagiąć się nazwy nie dało, żeby wcisnąć to hipsterskie "v"?

        • 10 17

        • z literką "V" wychodza lepsze wyniki w google. Pisane normalnie mówiłyby tylko o bloku (2)

          to komercyjnie logiczne

          • 28 4

          • Nazwanie lokalu "Faserwujemykompostowiec" też by wyszło pierwsze. (1)

            :)

            • 5 3

            • być może

              ale artyści światowej skali, jak Lana Del Rey czy Depeche Mode, którzy się tam stołowali, mieliby kłopot z wymówieniem.
              PS. widzę że masz jakiś kompleks kompostu, niespełniony ogrodnik?

              • 11 2

    • nie padną bo trwają od jakiegoś czasu, oprócz jedzenia sa też miejscem spotkań "swoistej subkultury", za którą delikatnie mówiąc nie przepadam ale życzę powodzenia jak najbardziej w prowadzeniu biznesu

      • 24 5

    • Opie znalezienie tam wolnego stolika od ręki jest równie prawdopodobne

      co finał Ligi Mistrzów dla Pelikana Łowicz

      • 27 4

    • (8)

      Weganizm ma przyszłość.. lubisz jeść zwierzęce zwłoki to smacznego!

      • 21 18

      • Lubię zwierzęce zwłoki tak samo jak zwłoki roślinne. (1)

        Dziękuję, również smacznego życzę.

        • 20 6

        • kiedy świat bdzie na ukończeniu zjedzą też ciebie lub twoich potomków

          • 2 5

      • tez wole, przeciez nie bede zywcem zjadal

        • 3 0

      • Dziękuję :)

        • 2 0

      • Przyzwyczaiłem się, tzn. odziedziczyłem po przodkach.

        Tych z Afryki sprzed wielu tysięcy, czy milionów lat albo może z Mongolii (najazdy tatarskie) lub skądkolwiek. Taki multikulti w genach jestem i jestem z tego dumny. Jedzenie mięsa jest częścią tego dziedzictwa.
        Nie jem mięsa codziennie, ale kilka razy w tygodniu to już tak. Myślę, że zachowuję roządek i zdrowy balans.

        • 1 1

      • myślisz frajerze w czosnek golony, że jak roślina nie wyje ... to jej nie boli? (2)

        weż zwykłą cebule ... pierwszy szczypior jest łagodny ... kolejny już piecze w język ...

        tak tak rośliny też cierpią i się bronią!!!

        • 1 4

        • (1)

          Głupiś.
          Nie cierpią, bo nie mają centralnego układu nerwowego, więc nie są zdolne do odczuwania bólu. Poza tym ból nie ma uzasadnienia ewolucyjnego, skoro roślina nie może uciec, ani się schronić. To, że da się zaobserwować reakcje chemiczne w roślinach w momencie zrywania nie ma nic wspólnego z bólem, głuptasie.

          • 2 2

          • Nie mają?

            O, to jak weganie!

            • 1 1

    • działają od wielu lat i jakoś nie padły

      a więc jak nie wiesz, nie orientujesz się w wege gastro, to nie pisz głupot.

      • 4 2

  • Wszystko fajnie... (11)

    Tylko nie rozumiem, dlaczego w co drugim zdaniu jest coś o mięsie.
    Czy dla autorki to jest jedyny punkt odniesienia?
    Serio trzeba trzeba kogoś przekonywać, że bez mięsa day się zrobić smaczny posiłek? To takie zaskoczenie dla kogoś?

    • 161 20

    • przeczytaj jeszcze raz tytuł artykułu to zrozumiesz

      • 8 12

    • Tak. Dla mnie.

      • 3 3

    • Ja wiele posiłków jem bezmięsnych.

      Np. surówki i sałatki do obiadu mam zawsze bezmięsne. Ale kotlet musi być.
      Bo bez kotleta to nie facet a melepeta.

      • 10 27

    • Widocznie trzeba, skoro większość wegańskich posiłków to słabe podróbki mięsnych potraw. (4)

      Czemu nie robi się potraw od początku wegańskich, tylko próbuje wcisnąć ludziom "bekon, tylko bez mięsa"?

      • 11 8

      • bo można lubić smak mięsa a nie lubić zabijania zwierząt. Trudne do pojęcia? (3)

        • 14 4

        • A holokaust, który robią pestycydy, żeby wyhodować Twoją roślinkę jest ok? (2)

          • 4 8

          • Nie ok (1)

            Ale produkcja mięsa ten holokaust zwielokrotnia.

            • 10 2

            • W jaki sposób?

              Ile porcji musisz zjeść, żeby wyszło z tego jedno, kompletne zwierzę?

              • 1 3

    • może dlatego (1)

      że te dania nawiązują do tradycyjnych mięsnych potraw z kuchni polskiej jak: schabowy, pyzy z mięsem czy gulasz. A więc dlaczego wegańska knajpa nawiązuje ciągle do mięśnych dań?

      • 4 4

      • Czy to naprawdę takie ciężkie?

        Preferencje klientów. Znaczna część ludzi pamięta te smaki z dzieciństwa i rodzinnych domów. Jak by Ci zaproponowali potrawkę z shaitanu w sosie paprykowym, to byś zaraz kręcił nosem że co to za syf. Ale gulasz wegański już lepiej brzmi, co nie?

        • 5 1

    • Jem mięso codziennie. Próbowałem dań wegetariańskich i mi smakowały. Kto co lubi, tak jak we wszystkim w życiu.

      • 0 0

  • Po co jeść coś co imituje inną potrawę np schabowego? (28)

    To już lepiej zjeść oryginał.

    • 102 94

    • (10)

      ostatnio to zrozumiałem, oprócz stopro wege czubków są ludzie, którym przeszkadza zabijanie zwierząt, chcieliby oczywiście ale sumienie ich rusza, tęsknią za mięsnymi smakami, to coś jak nie pijący alkoholik, ja nie mam wyrzutów sumienia jedząc steka ale czasem zjadam taką nibymięsną szamę

      • 25 10

      • można przecież nie zabijać tylko amputować śwince udko, albo wyciąć tylko schab (1)

        niech se żyje dalej poczciwina, da radę

        • 4 15

        • Sprawiłaś(-eś), że się uśmiechnąłem!

          • 2 6

      • No dobra, ale ile zwierząt ginie, żeby wytworzyć tą glutenową papkę ze zboża? (7)

        Trochę to wieje hipokryzją...

        • 5 16

        • (6)

          a gdzie giną te zwierzęta? dziki pod kołami traktorów? :D

          • 13 3

          • Myszy, szczury, ryjówki i pierdylion innych małych zwierzątek. (5)

            Przecież sie je normalnie truje...

            • 3 1

            • no tak. (2)

              zjedz krowę, bo być może ryjówka. Screw logic.

              • 6 3

              • Zjedz krowę, bo nie jesteś hipokrytą... (1)

                Albo masz gdzieś zwierzęta i je jesz, jak ja, albo się o nie martwisz i nie jesz tego, co je zabija.

                Zdecyduj się hipokryto ;)

                • 3 8

              • albo grubo albo wcale

                zarzuć mi jeszcze, że nie przykuwam się do drzew, nie jeżdżę na misje humanitarne do Afryki i nie adoptuję sierot z Palestyny. Serio. Skoro mogę minimalizować cierpienie na tym świecie chociaż trochę, to dlaczego tego

                zarzuć mi jeszcze, że nie przykuwam się do drzew, nie jeżdżę na misje humanitarne do Afryki i nie adoptuję sierot z Palestyny. Serio. Skoro mogę minimalizować cierpienie na tym świecie chociaż trochę, to dlaczego tego nie robić? Kilka dni temu było motto na trojmiasto.pl: "nie wolno nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego". Jak widać, niektórzy robią ile mogą, niektórzy robią trochę, a inni siedzą przed kompem i leją gorzkie żale.

                • 11 1

            • myszy w domach tez się truje, ryjówek jest w bród, chyba nigdy na polu nie byłeś

              • 0 0

            • Kto Tobie tych bzdur naopowiadał?

              Po pierwsze to gryzonie mają tak, jak my, instynkt samozachowawczy i zwyczajnie spie**zaj ą, jak coś po polu jedzie (są na to badania)
              Po drugie - nawet jeśli - to żeby wykarmić człowieka mięsem, trzeba tę krowę

              Po pierwsze to gryzonie mają tak, jak my, instynkt samozachowawczy i zwyczajnie spie**zaj ą, jak coś po polu jedzie (są na to badania)
              Po drugie - nawet jeśli - to żeby wykarmić człowieka mięsem, trzeba tę krowę nakarmić. Krowa zje 10x więcej pożywienia, niż człowiek z niej pozyska, a co za tym idzie tych małych stworzeń (rzekomo) ginie 10x więcej.

              Myślenie nie boli!

              • 5 0

    • Żeby leczyć kompleksy (6)

      Poprzez kupowanie produktów wieloprzymiotnikowych, np. "kupiłam eko, bio, fit, wege, rzemieślnicze, bezglutenowe, gay friendly i fair trade podpaski" brzmi lepiej niż po prostu "kupiłam podpaski".
      Kupując produkty

      Poprzez kupowanie produktów wieloprzymiotnikowych, np. "kupiłam eko, bio, fit, wege, rzemieślnicze, bezglutenowe, gay friendly i fair trade podpaski" brzmi lepiej niż po prostu "kupiłam podpaski".
      Kupując produkty wieloprzymiotnikowe masz solidną podstawę, by czuć się lepszym i hejtować innych - do tego dochodzi poczucie przynależności do jakiejś subkultury. To wszystko jest dziś bardzo ważne dla młodych ludzi - pamiętam jak sam byłem młody i chciałem być anarchistą, ale po roku czy dwóch mi przeszło :)

      • 24 34

      • (3)

        smacznej kiełbasy z 20% mięsa.

        • 10 4

        • A "bio" kiełbasa ile ma?

          A już mój ulubiony motyw, to cisza, jeżeli chodzi o antybiotyki...

          • 3 3

        • Nie jadam prawie w ogóle wędlin (1)

          ani innej wysoko przetworzonej żywności, w szczególności fortyfikowanych i wzbogacanych sojowych granulatów :) Dodatek soi przekreśla produkt, mam też w rodzinie osobę uczuloną na soję - a prawie wszystkie wędliny to

          ani innej wysoko przetworzonej żywności, w szczególności fortyfikowanych i wzbogacanych sojowych granulatów :) Dodatek soi przekreśla produkt, mam też w rodzinie osobę uczuloną na soję - a prawie wszystkie wędliny to dziś głównie soja (mam nawet takie parówki, które zawierają tylko 2% "mięsa" - a raczej mięsnych odpadków, reszta to sojowe wypełniacze i inne takie).
          Jem mięso, ryby, nabiał, owoce i warzywa - wszystko w miarę możliwości świeże i nieprzetworzone.

          • 3 4

          • ja też, jesli jem wędlinę to tylko suchą, z dobrej jakości mięsa, małego zakładu, najlepiej kindziuk, chorizo, salami, polska surowa, nic co po naciśnięciu palcem wydziela wodę

            • 2 0

      • Kompleksy to chyba masz Ty (1)

        Staram się kupować produkty bio i eko nie dlatego że chce się czuć trendy czy przynależeć do jakiejś subkultury ( jest wogole taka subkultura?...) A po prostu że świadomego konsumpcjonizmu: nie chce kupować badziewia,

        Staram się kupować produkty bio i eko nie dlatego że chce się czuć trendy czy przynależeć do jakiejś subkultury ( jest wogole taka subkultura?...) A po prostu że świadomego konsumpcjonizmu: nie chce kupować badziewia, wyprodukowanego jak najniższym kosztem finansowym a olbrzymim ekologicznym, pełnym tablicy Mendelejewa.
        Jednocześnie nie daje się zwariować widząc jakiś E na liście składników.

        • 4 2

        • Czyli kupuję bezglutenową wodę bo jestem...

          ... świadomym konsumentem, nie patrzącym na modę, trendy ani marketing. Oczywiście, że tak :)

          • 2 4

    • (6)

      Oryginał jest zrobiony ze zwłok zwierzęcia które straciło życie żebyś mógł sobie zjeść kotlecik... nadal ci smakuje...???

      • 16 15

      • Tak, nadal.

        Nie mam z tym żadnego problemu.

        • 16 8

      • rozumiem, ze ty zjadasz żywe

        • 7 2

      • tak, jak najbardziej

        • 5 1

      • Żyj nie daj innym żyć (2)

        Nie mam nic orzeciw weganom i wegetarianom. Ale mam mocno przeciw takim kretyńskim tekstom. Tak, jem mięso ale nie znaczy że jestem mordercą, tak samo jak ty nie jesteś nagle kiszką kapuścianą czy roślinożercą.

        Nie mam nic orzeciw weganom i wegetarianom. Ale mam mocno przeciw takim kretyńskim tekstom. Tak, jem mięso ale nie znaczy że jestem mordercą, tak samo jak ty nie jesteś nagle kiszką kapuścianą czy roślinożercą.
        Człowiek z natury jest wszystkożerny i zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da. Ale to nie znaczy że ktoś nie może być weganinem, wegetarianinem czy fitoplakntoninem, póki nie zacznie narzucać swojego światopoglądu innym w błędnym poczucie wyższości.

        • 4 4

        • staw czoła rzeczywistości

          to nie jest "kretyński tekst". Musisz to sobie uświadomić, że owszem, zjadasz zwłoki i owszem, mordujesz zwierzęta . Człowiek jest wszystkożerny, tak, więc może wybrać- czy chce jeść mięso czy jednak sprzeciwia się znęcaniu się nad słabszymi.

          • 2 2

        • Jesz mięso, jesteś mordercą

          I albo bierzesz to na klatę, albo przestań jeść mięso.
          Proste.

          • 3 3

    • Zgadzam się chociaż nie jem mięsa

      Ja nie jem mięsa bo go nie lubię. Dlatego dla mnie wege-schabowy to żadna atrakcja. Jednak wiem że są osoby nie jedzące mięsa z przyczyn medycznych, religijnych czy etycznych. Da nich pewni jest to potrzebne.

      • 14 0

    • bo można lubić smak mięsa a nie lubić zabijania zwierząt.

      • 8 2

    • Nie lepiej

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.