Okiem dietetyka: Bezglutenowe wypieki w Trójmieście

7 grudnia 2016 (artykuł sprzed 5 lat)
Viola Urban
Trójmiejskie piekarnie oraz cukiernie otwierają się na klientów nie tylko pod względem smaku, ale także jakości. Chleby, bułki, a nawet ciastka i torty - w zasadzie wszystko, co sobie wymarzymy jest dostępne w wersji bezglutenowej. Jest jednak jedno "ale". Więcej zdjęć (2)

Trójmiejskie piekarnie oraz cukiernie otwierają się na klientów nie tylko pod względem smaku, ale także jakości. Chleby, bułki, a nawet ciastka i torty - w zasadzie wszystko, co sobie wymarzymy jest dostępne w wersji bezglutenowej. Jest jednak jedno "ale".

fot. Viola Urban

Trójmiejskie piekarnie oraz cukiernie otwierają się na klientów nie tylko pod względem smaku, ale także jakości. Chleby, bułki, a nawet ciastka i torty - w zasadzie wszystko, co sobie wymarzymy jest dostępne w wersji bezglutenowej. Jest jednak jedno "ale".

fot. Viola Urban

Okiem Dietetyka to nowy cykl tekstów o tym, jak i gdzie zjeść zdrowo w Trójmieście. Porady przygotowuje dietetyk Viola Urban. W tym tygodni radzi, jak wybierać i gdzie kupić bezglutenowe wypieki w Trójmieście. Za dwa tygodnie w środę opisze, jak zdrowo jeść w święta.



Na nietolerancje i alergie pokarmowe cierpi coraz więcej osób. Wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na pieczywo z mąk bezglutenowych, pojawiają się kolejne miejsca, gdzie można kupić dobrej jakości wypieki produkowane z myślą o osobach cierpiących na celiakię, alergię lub nietolerancję na gluten.

Niezależnie czy dieta bezglutenowa jest kwestią medyczną czy światopoglądową - jest w czym wybierać.

Trójmiejskie piekarnie oraz cukiernie otwierają się na klientów nie tylko pod względem smaku, ale także jakości. Dmuchany chleb ryżowy z abstrakcyjnie długim terminem ważności już dawno odszedł do lamusa. Konsument szuka produktów dobrej jakości. Chleby, bułki, a nawet ciastka i torty - w zasadzie wszystko, co sobie wymarzymy jest dostępne w wersji bezglutenowej. Jest jednak jedno "ale".

Wydawać by się mogło, że bezglutenowe z natury produkty glutenu nie mają, ale to wcale nie musi być prawdą. Dla przykładu: gryka, czyli sztandarowy produkt węglowodanowy w diecie bezglutenowej, często zanieczyszczona jest innymi zbożami. Tak samo wygląda sprawa owsa. Polski owies często rośnie po sąsiedzki z uprawami zbóż glutenowych, przez co podczas zbiorów ziarno miesza się z samosiejkami pszenicy czy żyta. Dozwolony dla osób na diecie bezglutenowej owies pochodzi często ze skandynawskich upraw.

Jeśli jednak dieta bezglutenowa nie jest koniecznością, a wyborem, to małe ilości glutenu w posiłku nie powinny stanowić problemu. Więcej zdjęć (2)

Jeśli jednak dieta bezglutenowa nie jest koniecznością, a wyborem, to małe ilości glutenu w posiłku nie powinny stanowić problemu.

fot. Viola Urban

Jeśli jednak dieta bezglutenowa nie jest koniecznością, a wyborem, to małe ilości glutenu w posiłku nie powinny stanowić problemu.

fot. Viola Urban

Bardzo ważną kwestią dotyczącą pieczywa i wypieków bezglutenowych jest certyfikacja. Gros miejsc, które oferuje pieczywo bezglutenowe, nie posiada certyfikatu, czyli znaku przekreślonego kłosa. Ten niepozorny zielony symbol daje pewność, że spożywany produkt jest w pełni bezpieczny. W chwili obecnej tylko pięć miejsc w województwie pomorskim posiada ten certyfikat. Dlaczego tak mało, skoro tak wiele miejsc sprzedaje nam bezglutenowe wypieki?

Certyfikat wymaga przestrzegania rygorystycznych norm w postaci odseparowania linii produkcyjnej, gdzie pojawia się gluten od tej, gdzie go nigdy nie było. Nie wystarczy dokładne mycie, wymagane są osobne narzędzia. Bardzo ważną kwestią jest także przygotowywanie potraw z bezpiecznych produktów. Nie wchodzi w grę używanie przypraw z dopiskiem "może zawierać śladowe ilości glutenu" i opierania produkcji na niecertyfikowanych mieszankach mąk.

Jeśli jednak dieta bezglutenowa nie jest koniecznością, a wyborem, to małe ilości glutenu w posiłku nie powinny stanowić problemu. Tutaj pojawia się temat zaufania - decydując się na zakup pieczywa i dań niecertyfikowanych musimy darzyć nim nie tylko sprzedawcę czy kelnera, ale także kucharza i dostawców. Z doświadczenia wiem, że niestety sporo osób, które myślą, że sprzedają bezglutenowe produkty, wcale nam takich nie podaje. Częściej otrzymujemy produkt o niskiej lub bardzo niskiej zawartości glutenu.

Gdzie kupimy w pełni bezpiecznie bezglutenowe wypieki:

Piekarnia - B&J Jarzębińscy
Produkty tej piekarni możemy kupić aż w 300 punktach na terenie Trójmiasta i okolic. Co istotne, piekarnia ta posiada osobny budynek, w którym przygotowuje się tylko i wyłącznie wypieki wolne od glutenu. Mamy więc praktycznie 100 proc. pewności, że zakupiony produkt jest bezpieczny. Jarzębińscy używają wyłącznie produktów oznaczonych znakiem przekreślonego kłosa, czyli takich, które w kilogramie mają nie więcej niż 20 mg glutenu.

W ofercie znajdują się chleby (zwykły, wieloziarnisty, ziemniaczany oraz chleb pieczony na trzonie), bułki (zwykłe, wieloziarniste), bagietki, spody do pizzy, bułka tarta. Cukiernia oferuje także ciasto jogurtowe, drożdżówki, ciasta kruche, biszkopt oraz babeczki. Można zamawiać bezglutenowe torty.
Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze, ale kiedy przyjrzymy się bliżej temu, co kryją bezglutenowe bochenki, włosy jeżą się na głowie. Nawet wykwalifikowany dietetyk nie jest w stanie przeczytać bez zająknięcia nazw substancji, które to pieczywo zawiera. W składzie znajdziemy głównie mąkę, skrobię ryżową lub kukurydzianą z takimi dodatkami, jak gumy roślinne czy chemiczne środki spulchniające (dokładny opis tutaj).

Efekt takiego wypieku pod względem organoleptycznym jest całkiem dobry - chleb jest puszysty, miękki i dobrze udaje klasyczne wypieki z pszenicy czy żyta. Technologom należą się ukłony. Niestety pod względem gęstości odżywczej wypada on słabo. Większość kalorii pochodzi ze skrobi, cukru i syropów cukrowych oraz oleju. Nie o takie pieczywo walczyli dietetycy. Ale to jak wygląda ten chleb, wynika najpewniej z preferencji konsumentów.

Atelier Smaku
Kolejne miejsce, gdzie znajdziemy certyfikowane wypieki - przede wszystkim dobrej jakości słodkie ciasta. Na stronie internetowej poza szeroką gamą past, pasztetów, naleśników, pierogów, makaronów, klusek i konfitur znajdziemy także bezglutenowe i wegańskie wypieki. Oferta zmienia się sezonowo. Aktualnie w Atelier możemy zakupić kokosankę, ciastko karobowe, owsiane oraz sezamowe, sernik oraz ciastko piernikowe z okary (sojowego odpowiednika twarogu), a także makowe muffiny i kutię z brązowego ryżu. Ratunek dla tych, którzy spodziewają się przy świątecznym stole bezglutenowca.

Wszystkie dania w Atelier Smaku mają dokładnie opisany skład. Nie ma tam podejrzanych składników takich jak konserwanty, stabilizatory czy sztuczne aromaty. Plus za to, że na stronie internetowej i opakowaniach znajdujemy wyliczenie wartości odżywczej w 100 g produktu. Wszystkie dania dostępne w food trucku i w sprzedaży wysyłkowej są wolne nie tylko od glutenu, ale też nie posiadają w swoim składzie żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, czyli jaj, nabiału, żelatyny, a nawet miodu.


Gdzie kupimy bezglutenowe wypieki bez certyfikatu:

BioPiekarnia Ziarno
W stałej ofercie BioPiekarni znajdziemy czystoziarnisty chleb z bezglutenowych płatków owsianych, migdałów i siemienia lnianego, chleb gryczany z pestkami dyni oraz chlebek kukurydziany. Oprócz tego kilka bezglutenowych słodkości: muffinki z owocami, paschę bez cukru i glutenu, a nawet tort z mąki migdałowej.

Już na pierwszy rzut oka widać, że za tym miejscem stoi jakość i ideologia "im prościej tym lepiej". Dla przykładu - w składzie chleba gryczanego znajdziemy tylko naturalne składniki: mąkę gryczaną, kukurydzianą i ryżową, siemię lniane, pestki dyni, drożdże, cukier i sól. Nie ma tutaj nic, do czego dietetyk mógłby się przyczepić - nawet niewielka ilość cukru w cieśnie to nie problem.

Feed My Soul
To małe bistro oferuje w swoim menu wiele bezglutenowych propozycji. W stałej ofercie codziennie jest minimum jeden rodzaj bezglutenowego, wegańskiego deseru. Kupimy też wegański chleb gryczany bazujący na fermentowanym ziarnie gryki. Niestety bez certyfikatu. Pieczywo jest dostępne dwa razy w tygodniu (zamówić należy minimum dwa dni wcześniej).

Fukafe
Tutaj za każdym razem możemy liczyć na różnorodne słodkości. Pochwała należy się pracownikom za świadomość obsługi i wiedzę o składzie każdego deseru w ofercie. Od sprzedawcy dowiemy się, które desery są bezglutenowe, które są wegańskie oraz które z nich nie zawierają np. orzechów.

LAS dolnysopotpółnoc
Kolejne miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta, gdzie - poza dobrą kawą - można znaleźć wegańskie, bezglutenowe desery. W tym lokalu produkuje się tylko i wyłącznie desery pozbawione glutenu, kazeiny oraz cukru, zatem ryzyko zanieczyszczenia glutenem radykalnie spada.

Retro
Ten lokal zyskał już miano miejsca kultowego. Od wielu lat oferuje zdrowe, domowe desery z naturalnych składników. Także w opcji bezglutenowej oraz wegańskiej. Oprócz ciast i ciasteczek możemy tutaj spróbować pysznych puddingów z tapioki, nasion chia lub jaglanki.
autor Viola Urban: na swoim blogu OkiemDietetyka.pl tworzy od 6 lat. Z zawodu dietetyk, z zamiłowania poszukiwacz nowych smaków, z doświadczenia redaktor serwisów poświęconych kulinariom i zdrowemu stylowi życia. Lubi inspirować do lepszego jedzenia i podejmowania świadomych wyborów. W wolnych chwilach biega i szuka dobrego jedzenia na mieście. Pisze do cyklu Okiem Dietetyka.

Opinie (56) 1 zablokowana

  • Oj mizerne te roczniki urodzone po 80. (5)

    Coraz wiecej urodzonych ze slabszymi odpornosciami. Oslabione chorowite uczulone.

    • 58 18

    • (1)

      To się ciesz doskonałością supernadczłowieku.

      • 16 21

      • On po prostu zauważa że dawno nie było wojny

        Teraz wszyscy sie rozczulają nad soba. A tu mnie strzyka,a to wydumane depresje, pokolenia mięczaków i płaczków. Gluten im szkodzi,mięso im szkodzi, żywienie "organiczne" i inne bzdety, GMO sie boja. Przyjdzie wojna bum bum i wasze "troski" znikną
        P.S.oby jednak nie przyszła

        • 22 19

    • A co sie dziwic skoro spalin jest 10 tys % razy wiecej!!Polczcie sobie ile było aut 50 lat wczesniej (2)

      a ile jest teraz !!Jaka jest teraz żywność śmieciowa jaka j była kiedyś!!
      Wiekszosc niszczy samemu własne zdrowie i przyczynia sie do zatruwania wszystkich wokoło!!
      Naukowcy znajduja sposoby na leczenie ,ale ludzie zaraz znajdują nowe sposoby jak niszczyć swoje zdrowie !!

      • 11 5

      • chyba u ciebie w kraju brudnej ropy i wyciętych filtrów (1)

        dokładnie jak w niektórych krajach Afrykańskich

        • 2 5

        • To sie uśmiałam

          Dobrze, że nasze zdrowe i dziarskie staruszki uzależnione od leków na cukrzyce, nadciśnienie, nowotwory jelit z otłuszczonymi wątrobami cieszą się takim zdrowiem...

          • 0 0

  • (3)

    "Ten niepozorny zielony symbol daje pewność, że spożywany produkt jest w pełni bezpieczny"
    Tak, oczywiście. A mi głupiemu zawsze się wydawało, że produkt jest bezpieczny jak nie ma w nim niepożądanych składników.

    "Ten niepozorny zielony symbol daje pewność, że spożywany produkt jest w pełni bezpieczny"
    Tak, oczywiście. A mi głupiemu zawsze się wydawało, że produkt jest bezpieczny jak nie ma w nim niepożądanych składników.
    Tak oto certyfikaty wpływają realnie na skład produktu, ubezpieczenia chronią nasze życie, a numer 112 zapewnia bezpieczeństwo.
    Idąc dalej za tą logiką rozumiem, że jak onegdaj puszczali "Wiedźmina" z zielonym kółeczkiem na ekranie to był on odpowiedni dla dzieci? Pomimo tuzinów cycków i "bobrów" przewijających się na ekranie?

    Mówiąc wprost: ch* mnie strzela na "certyfikacje". Wszystko służy wyciąganiu kasy "za nic". O jakości produktu decyduje skład, a nie jakiś zafajdany znaczek. Jak dostaniesz wysypki to co? "No przecież był znaczek!" ;)

    • 34 9

    • (2)

      Znaczek jest nadawany przez stowarzyszenie osób chorych na celiakię. Jest dla mnie gwarancją, że np. w danej restauracji nie używa się mąki pszenicznej przy bezglutenowej, że używa się innych naczyń, że personel został

      Znaczek jest nadawany przez stowarzyszenie osób chorych na celiakię. Jest dla mnie gwarancją, że np. w danej restauracji nie używa się mąki pszenicznej przy bezglutenowej, że używa się innych naczyń, że personel został przeszkolony. Stowarzyszenie kontroluje linię produkcyjną, bada produkty w laboratorium. Mam celiakię i śladowe ilości glutenu są dla mnie bardzo niebezpieczne.

      • 14 4

      • Nie łapiesz.

        • 8 4

      • To jest

        - bzdura. Liczy się tylko kasa za znaczek. Jest taka restauracja ''Green Way'' w której pijesz soki życia i zdrowia z czystych produktów GMO i skrobi GMO i buraczków GMO. I co autor artykułu na to ???

        • 3 1

  • (9)

    gluten free, laktoza free, dysgrafia, dysleksja, dyskalkulia, dysortografia. Rośnie nam pokolenie chorowitych, delikatnych, wrażliwych nieudaczników :D

    • 62 27

    • (3)

      Skąd ta pogarda dla chorych ludzi. Mam celiakię, nie z wyboru.

      • 23 12

      • (1)

        Ja mam glockoberettoiakię. Na strzelnicy dostałem do ręki glocka 17, po czym połamałem sobie dopiero co zrobione paznokcie i popuściłem z nerwów w nowe rurki.

        • 17 15

        • raczej przestrzeliłeś sobie mózg

          • 15 5

      • Gdzie tu pogarda dla chorych?

        Chodzi tylko o głupawą i nieuzasadnioną modę.

        • 21 4

    • W d*pie byłeś stolec widziałeś.. choroba nie wybiera..

      • 12 12

    • W d*pie byłeś stolec widziałeś.. choroba nie wybiera..

      • 8 8

    • But fashion ON! (1)

      Przecież tu nie chodzi o zdrowie, tylko o modę. Kupisz nawet wodę bezglutenową - ale co k.. z tego? Wrzucisz na pejs zbuka albo idiotogram "paczajcie jaki jam super, helfi lajfstajl" xD

      • 23 9

      • co to tak

        ale plusem jest,że ta moda otworzyła wiele możliwości ludziom którzy na prawdę zmagają się z cekalią. Mają teraz prawie nieograniczony dostęp do produktów dla nich bezpiecznych, mogą też w końcu pójść ze znajomymi na

        ale plusem jest,że ta moda otworzyła wiele możliwości ludziom którzy na prawdę zmagają się z cekalią. Mają teraz prawie nieograniczony dostęp do produktów dla nich bezpiecznych, mogą też w końcu pójść ze znajomymi na pizze bo coraz więcej lokali ma w ofercie również wersję bezglutenową. Tyle z tego dobrego. Nawet jeśli dotyczy to 1% społeczeństwa.

        Niestety ta moda stała się też magicznym remedium dla lekarzy. endokrynolodzy masowo zalecają odstawienie glutenu i laktozy. "Nie wiem co pani jest, proszę odstawić gluten i laktozę to zobaczymy...". Na podstawie czego? skoro nie mam żadnych objawów nietolerancji? "Bo tak"(nawet naiwnie odstawiłam na dwa miesiące- bez zmian). Alergolog powiedział,że to bzdura - nietolerancję/ cekalię albo się ma albo nie. Nie zaleca się odstawienia tych produktów u osób zdrowych.

        • 13 3

    • Żenujący komentarz

      Nikogo nie powinno interesować czy ktoś jest bezglutenowcem, nadwrażliwcem, nie jeździ na rowerze, nie je mięsa, nie ogląda polskiego kina, jest inny, żyje inaczej niż ogół etc. To są indywidualne preferencje i

      Nikogo nie powinno interesować czy ktoś jest bezglutenowcem, nadwrażliwcem, nie jeździ na rowerze, nie je mięsa, nie ogląda polskiego kina, jest inny, żyje inaczej niż ogół etc. To są indywidualne preferencje i uwarunkowania, czasami ze względu na trendy, czasami ze względu na chorobę, czasami, bo ktoś tak chce i może. To nie ma znaczenia. Każdy dokonuje wyboru i nikomu nic do tego. A pokolenie wrażliwców - co w tym złego? Lepsze to niż brutalna, nadęta siła, podlana alkiem, obżarta mięsem, wierząca w jedynie słuszną wizję świata. Jesteśmy różnorodni, mamy prawo wyboru. Fajnie, że można w dzisiejszych czasach wybrać w prosty sposób zdrowie w miejsce choroby.

      A poza tym za tę wątłość i nadwrażliwość podziękuj przede wszystkim producentom żywności, którzy nie mają nic przeciwko masowemu wybijaniu ludności chemią wsadzaną do jedzenia. To jest rdzeń problemu. Rzadko mówi się wprost o tym, że po prostu jesteśmy sukcesywnie i świadomie wpędzani w choroby. Liczy się tylko zysk i kasa, a nie zdrowie. Jakie jedzenie, tacy ludzie.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.