Przyjechali ze świata gotować w Trójmieście

28 listopada 2018 (artykuł sprzed 3 lat)
Łukasz Stafiej

Kim są pochodzący z zagranicy szefowie kuchni, którzy z Trójmiastem związali swoje życie zawodowe?



Najważniejsza cecha szefa kuchni? - Cierpliwość - odpowiada Yewei Quan. Więcej zdjęć (5)

Najważniejsza cecha szefa kuchni? - Cierpliwość - odpowiada Yewei Quan.

fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Najważniejsza cecha szefa kuchni? - Cierpliwość - odpowiada Yewei Quan.

fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Yewei Quan - Ping Pong



Yewei Quan zawsze chciał zobaczyć Europę i gdy tylko dostał propozycję pracy w Polsce jako kucharz, długo się nie zastanawiał - spakował w Szanghaju walizki i w 2006 roku wyjechał. Polecił go jego mistrz z gastronomicznej zawodówki.

- Sam zdecydowałem się na taki kierunek, choć z mojej rodziny nikt wcześniej nie pracował jako kucharz. W Szanghaju zacząłem od pracy w małej restauracji z kuchnią chińską. Później przyszedł czas na większe lokale i na końcu przez dwa i pół roku pracowałem w czterogwiazdkowym hotelu - wspomina Yewei.
W Trójmieście też pracował w hotelach: najpierw w Hotelu Chińskim w Sopocie, potem w Sheratonie jako chef de partie. Ciągle jednak marzył o własnej restauracji. Gdy nadarzyła się okazja, aby zostać współwłaścicielem Ping Ponga w Garnizonie, postanowił zaryzykować.


- Była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Choć jedna z najbardziej wymagających, czasochłonnych i wzbudzających różne obawy. Będąc w Polsce mam szczęście, że trafiam na dobrych ludzi i to w różnych nieoczekiwanych sytuacjach. Uczę się tego, czym jest zaufanie i współpraca oraz na czym polega polska kultura - mówi Yewei. - Przez czas, który jestem w Polsce, pozytywnie zaskoczyło mnie to, jak gastronomia się rozwinęła, że ludzie mają w sobie coraz większą ciekawość smaków, wiedzę na temat jedzenia oraz sam poziom gastronomii. Teraz wybór lokali w samym Trójmieście jest ogromny. I nie brakuje pomysłów na nowe koncepty.
Co jest dla niego najważniejszą cechą dobrego szefa kuchni? Cierpliwość.

- Nie chodzi o to, by w sekundę zdobyć jakąś wiedzę czy umiejętność, ale o to, by cierpliwie powtarzać jakąś czynność, by z czasem wypracować swoją drogę w danej dziedzinie. Bardzo cenię dobrą kuchnię, w której najważniejszy jest smak. Nie jest istotne, czy jest to przepis znany z dzieciństwa, czy nowe odkrycie gastronomiczne. Liczy się to, że podczas jedzenia odczuwa się przyjemność - tłumaczy.
Yewei jest prawdopodobnie jednym z najlepiej wykwalifikowanych w sztuce krojenia kucharzy w Trójmieście. W Chinach jest to bardzo ważny obszar sztuki kulinarnej, a on długi czas się w tym szkolił. Obecnie dużo jego uwagi pochłania doskonalenia pracy z wokiem. Jak mówi: jest ogień.

Lubisz jeść na mieście? Zobacz nasz cykl "Jemy na mieście" - recenzujemy tu trójmiejskie restauracje

Sachin Ramgolam ojczysty Mauritius opuścił z powodu miłości. Z żoną prowadzi restaurację w Gdyni. Więcej zdjęć (5)

Sachin Ramgolam ojczysty Mauritius opuścił z powodu miłości. Z żoną prowadzi restaurację w Gdyni.

fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Sachin Ramgolam ojczysty Mauritius opuścił z powodu miłości. Z żoną prowadzi restaurację w Gdyni.

fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Sachin Ramgolam - Dodo Roti



Sachin Ramgolam swój ojczysty, rajski Mauritius opuścił z miłości. Do Polski przyjechał cztery lata temu, aby ożenić się z wybranką serca, a kilka miesięcy temu para postanowiła założyć w Gdyni pierwszą w kraju restaurację z kuchnią maurytyjską.

Sachin wspomina: - W kuchni spędziłem dzieciństwo. Mama uczyła mnie tradycyjnych potraw kuchni kreolskiej, lecz prawdziwy przełom nastąpił, kiedy jako ośmiolatek zacząłem wymykać się ze szkoły do pobliskiej piekarni. To była tak naprawdę moja pierwsza praca, chciałem być piekarzem i cukiernikiem.
Mimo tych gastronomicznych wagarów, szkołę skończył i związał się z kuchnią w pięciogwiazdkowych hotelach. W tym czasie udało mu się spełnić kulinarne marzenia - wyjechał szkolić się do Francji, a potem Australii. Po powrocie na Mauritius został szefem kuchni w renomowanej restauracji w Erykah House - zabytkowym domu wpisanym na listę UNESCO. Jak mówi Sachin, do dziś gotuje się tam według jego przepisów.

Zobacz także: cykl "Nowe lokale" w Trójmieście

- Moja filozofia gotowania to przede wszystkim smak i prostota. Uważam, że w kuchni mniej znaczy więcej - tę regułę stosuję od dawien dawna i staram się ją wpoić moim uczniom. Uwielbiam eksperymentować z przyprawami i kreować własne nowe dania - tłumaczy kucharz.
Potem Sachin przeniósł się do pracy na statkach pasażerskich. Pracował na morzu około ośmiu lat i - jak wspomina - były to najwspanialsze lata, bo dzięki podróżom dookoła świata poznał przeróżne smaki. Pracował i uczył się od takich mistrzów kuchni, jak Jacques Pépin czy Franck Garanger. To właśnie na statkach poznał swoją polską żonę i razem postanowili przenieść się do Polski.

- Jestem ogromnym pasjonatem kuchni polskiej. Boli mnie, że w polskiej gastronomii nie wykorzystuje się w pełni potencjału tradycyjnych, autentycznych polskich smaków. Kuchnia i gotowanie to najlepsza praca na świecie, w której czasem jest ciężko, ale nigdy nie jest nudno. Chciałbym swoją pracą przekazać innym, że kuchnia to magiczne miejsce, w którym wszystko jest możliwe. To moja druga miłość, z którą nigdy się nie rozstanę.
Zobacz także: cykl "Smaki deluxe" w Trójmieście

Philippe Abraham szesnaście lat temu porzucił gwiazdkowe restauracje we Francji i przyjechał gotować do Gdańska. Więcej zdjęć (5)

Philippe Abraham szesnaście lat temu porzucił gwiazdkowe restauracje we Francji i przyjechał gotować do Gdańska.

fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Philippe Abraham szesnaście lat temu porzucił gwiazdkowe restauracje we Francji i przyjechał gotować do Gdańska.

fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Philippe Abraham - Petit Paris



Philippe Abraham szesnaście lat temu zrobił rzecz, która dla wielu jego francuskich kolegów musiała się wydawać szalona. Zamknął nagradzaną i uznaną restaurację we Francji i wyjechał do Gdańska. Po polsku nie mówił w ogóle, po angielsku - słabo. Za sobą miał spore doświadczenie (gotować zaczął w wieku 16 lat), praktyki w kilku gwiazdkowych lokalach we Francji i dwie autorskie restauracje. Przed sobą: propozycję pracy jako szef kuchni w ekskluzywnym Dworze Oliwskim.

- Pamiętam jak dziś, kiedy powiedziałem moim kolegom z branży o podjętym wyborze pozostania w Polsce, jeden z nich schował butelkę szampana do lodówki i powiedział, że wypijemy ją za trzy miesiące, kiedy wrócę, bo pewnie dłużej nie wytrzymam. Szampan chłodzi się już szesnaście lat - wspomina Philippe Abraham.
Od tego czasu wiele się zmieniło - Abraham ożenił się z poznaną w pracy kelnerką, Wiesławą i razem założyli w 2006 roku restaurację Petit Paris - najpierw w Gdyni, a potem w Sopocie. Pierwszy oddział został zamknięty, z kolei sopocki w tym roku obchodzi dziesięciolecie i ma się dobrze. Trójmieszczanie cenią sobie serwowaną tutaj francuską klasykę i autorskie dania. Cenią również Abrahama, który - choć w środowisku uchodzi za osobę skromną - jest jednym z najbardziej uznanych szefów kuchni w mieście, a na pewno najbardziej utalentowanym ze wszystkich tutejszych kulinarnych imigrantów. Tajemnica jego kuchni jest prosta.

Kochasz jeść i gotować? Te kulinarne imprezy są dla ciebie


Abraham zdradza: - Prawdziwy kucharz powinien gotować codziennie. Jeżeli nie zawodowo w miejscu pracy, to na pewno w domu dla swoich bliskich. Gotowanie jest przede wszystkim dzieleniem się z drugą osobą. Dla mnie dzień bez gotowania to dzień stracony. Szanuję produkty, na bazie których gotuję i wykorzystuję ich smak, teksturę, zapach. Dbam o to, aby były zawsze najwyższej jakości. Staram się gotować bardzo prosto i smacznie, aby moja kuchnia była zrozumiała.
Zmiany na polskiej i trójmiejskiej scenie gastronomicznej go cieszą. Cieszy go również, że rodzimi kucharze zrozumieli, że jest to prawdziwy zawód, który mogą traktować z szacunkiem i pasją. To według niego kluczowa cecha w osiągnięciu sukcesu.

- Minusem polskiej gastronomii jest przede wszystkim niewystarczające przygotowanie młodego pokolenia. Zbyt dużo teorii, a za mało praktyki, proporcje powinny być zupełnie odwrotne. Zawód kucharza zdobywa się przed garami, a nie przed tablicą. Młodzi kucharze powinni jak najszybciej być skonfrontowani z prawdziwym życiem w gastronomii i wiedzieć o tym, że to oni mają wybrać pracę, a nie praca ich - kończy szef.

Domenico Cubeddu wyznaje filozofię pt. "La cucina della mamma", czyli kuchnia mamy oparta na świeżych produktach i przepisach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Więcej zdjęć (5)

Domenico Cubeddu wyznaje filozofię pt. "La cucina della mamma", czyli kuchnia mamy oparta na świeżych produktach i przepisach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Domenico Cubeddu wyznaje filozofię pt. "La cucina della mamma", czyli kuchnia mamy oparta na świeżych produktach i przepisach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Domenico Cubeddu z Casa Cubeddu



Domenico Cubeddu to rozpoznawalna postać na trójmiejskiej scenie kulinarnej. To on przeszło dekadę temu otworzył w Sopocie Tesoro - włoską restaurację, która w szybkim tempie zyskała rzeszę stałych bywalców. Tesoro ma się świetnie, a Domenico od kilku miesięcy prowadzi w Orłowie swoją autorską restaurację z kuchnią włoską - Casa Cubeddu.

- W kuchni jestem tradycjonalistą, a moja maksyma to "La cucina della mamma", czyli kuchnia mamy oparta na świeżych produktach i przepisach przekazywanych z pokolenia na pokolenie - mówi Domenico.
Zanim z rodzinnej Abruzji przyjechał do Polski, gdzie się ożenił i osiadł na stałe, pracował w wielu lokalach: najpierw we Włoszech, potem w Szwajcarii i w Niemczech. Jak podkreśla, zawsze były to restauracje włoskie. Nie zapomniał też o rodzinnym regionie. Z Abruzji przywiózł przepisy, które wciąż wykorzystuje w swoich lokalach. Na przykład na timballo, czyli przekładaniec z naleśników, z mięsem wołowo-wieprzowym, groszkiem, pieczarkami, jajkami, mozzarellą i parmezanem. Albo szaszłyki z baraniny arrosticini. Jego specjalnością są jednak makarony, np. abruzyjskie spaghetti alla chitarra con polpettine, czyli domowy makaron pulpecikami w sosie pomidorowym.

- Uwielbiam polską kuchnię, zwłaszcza jak gotuje moja teściowa. Moim ulubionym polskim daniem są flaczki i żołądki w sosie - dodaje Domenico.

Opinie (24) 2 zablokowane

  • Najlepsza Polska Kuchnia (5)

    Schabowy z kapustą, bigosik mniam.

    • 24 25

    • Bób, Homar, Włoszczyzna!!!

      • 10 6

    • taa... schabowy, to sznycel z Austrii, bigos i
      barszcz ze wschodu, sr*tatata....

      • 10 7

    • schabowy z kapustą, ciepła wódka i spocone kobiety

      • 8 3

    • bigos i owszem (1)

      ale schabowy i kapusta wbrew pozorom wcale nie sa typowo polskie. one są typowe dla .. większości krajów w Europie :)

      • 3 6

      • i Azji aż po Japonię

        Katsu chicken i kimchi

        • 1 1

  • już o nich pisaliście

    • 5 8

  • srodowisko pozierow i lanserow (1)

    • 17 21

    • lepsze to niż to forum

      • 2 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.